czwartek, 19 czerwca 2014

Kwiatowe wróżki


Wiadomym jest, że bladym świtem i o zmierzchu dzieją się na ziemi sprawy magiczne. Niektórzy dorośli nie wierzą w magię, ale są wśród nich tacy, którzy tę magię znają i korzystają z jej uroków. Jeśli czasem dobrze się przypatrzycie, to zauważycie, że w naszym świecie żyją istoty, które nam bardzo pomagają, a za swoją pomoc nie wymagają nawet najmniejszej zapłaty. Prócz wdzięczności, oczywiście.
Dzisiejszą bajkę zilustrowały "Stokrotki" z Przedszkola nr 13 im. Jana Pawła II w Tarnobrzegu - Dziękujemy!

"Kwiatowe wróżki"

Na peryferiach małego miasteczka stał biały domek. Z tyłu domku był ogród babci Joasi. Malwinka, wnuczka babci Joasi, godzinami siedziała w oknie licząc tęczowe kwiaty, rosnące w babcinym ogródku. Po śniadaniu biegała po trawie zwilżonej poranną rosą. Malwinka najbardziej zachwycała się rosnącymi w ogrodzie kwiatami. Były tu dużo bardziej okazałe niż w sąsiednich ogrodach. Nic dziwnego, tylko w tym ogrodzie całymi dniami pracowały dwie ogrodniczki - babcia i Malwinka.
Pewnej słonecznej niedzieli Malwinka swoim zwyczajem siedziała w oknie i podziwiała ogródek babci. W pewnym momencie zauważyła, że między płatkami kwiatów coś się porusza. Początkowo Malwinka pomyślała, że to motyle - wyjątkowo piękne, gdyż miały tęczowe skrzydełka. Jednak, gdy dziewczynka przyjrzała się bliżej stwierdziła, że to małe skrzydlate elfy. Kiedy Malwinka przecierała oczy ze zdumienia jedna z tęczowych postaci podleciała do okna i powiedziała:
- Witaj Malwinko. Jestem tęczową wróżką.
Malwinka otworzyła ze zdziwienia usta. Dotychczas myślała, że kwiatowe wróżki istnieją tylko w babcinych opowieściach. Dziewczynka wystawiła przed siebie dłoń, licząc że wróżka usiądzie na jej palcach.
Jednak wróżka wolała usiąść na parapecie. Zdumiona Malwinka zapytała nieśmiało:
- Ty jesteś prawdziwa?
Tęczowa wróżka roześmiała się serdecznie i odpowiedziała:
- Jestem prawdziwa, choć nie wszyscy mogą mnie zobaczyć. Mieszkam wśród pąków kwiatów w ogrodzie babci Joasi.
- Dlaczego nigdy wcześniej Cię nie widziałam? - zapytała ponownie dziewczynka.
- Zazwyczaj pracuję o świcie, gdy Ty jeszcze śpisz. Budzę wszystkie kwiaty, skrapiam je poranną rosą. Ponownie pojawiam się w ogrodzie - kontynuowała wróżka - o zmroku, by ukołysać do snu wszystkich ogrodowych mieszkańców.
Ponieważ tęczowa wróżka musiała wracać do swoich obowiązków Malwinka pomachała jej na pożegnanie i postanowiła, że następnego dnia wstanie bardzo wcześnie, by móc zobaczyć jak tęczowa wróżka budzi cały ogród. O swoim pomyśle postanowiła powiedzieć babci Joasi.
Babcia w milczeniu wysłuchała opowieści wnuczki, uśmiechnęła się delikatnie i zaczęła krzątać się w kuchni.
- Babciu, co robisz?
- Przygotowuję magiczny napój dla wróżek - odpowiedziała babcia - Dzięki niemu zwabimy kwiatowe wróżki do wodopoju i będziemy mogły przyglądać im się do woli.
- Babciu! A z czego zrobimy ten magiczny napój - zapytała zdziwiona Malwinka.
- Wróżki lubią słodkości, musisz o tym pamiętać - stwierdziła babcia.
Babcia poprosiła wnuczkę o podanie szklanego spodka, którego brzegi zwilżyła sokiem z cytryny, a następnie posypała kryształkami cukru.Później do spodka wlała z kuchennej konewki wodę. Na końcu dodała do niej dwie łyżeczki wody różanej, którą zazwyczaj dodawała do wspaniałych babeczek, pieczonych regularnie dla domowników każdej niedzieli. Miksturę babcia zakończyła łyżeczką soku z cytryny.
- Napój dla wróżek gotowy - rzekła babcia - teraz idziemy spać. Musimy wstać wraz z pierwszymi promieniami słońca, w innym przypadku miniemy się z wróżkami.
Malwinka była tak podekscytowana, że początkowo nie umiała zasnąć. Gdy jej się to w końcu udało miała tęczowe sny. W pewnym momencie poczuła jak babcia delikatnie ją budzi. Początkowo zaspana dziewczynka pomyślała, że coś musiało się babci pomylić, jednak po chwili przypomniała sobie o tęczowych wróżkach i szybko wstała z łóżka. Kiedy tylko Malwinka wraz z babcią usiadły wygodnie przy oknie na horyzoncie pojawiły się pierwsze promienie wschodzącego słońca. W pewnym momencie dziewczynka przypomniała sobie o magicznym napoju dla wróżek, jednak babcia uspokoiła ją pokazując, że spodeczek wraz z napojem stoi na parapecie. Teraz pozostawało już tylko czekać. Wróżki na szczęście nie kazały na siebie długo czekać. Krótki czas oczekiwania przerwał trzepot tęczowych skrzydeł. Wróżki dotykały błyszczącymi różdżkami uśpione kwiaty, które w mgnieniu oka rozkwitały. Następnie wróżki dobudzały kwiaty kroplami wody, które mieniły się w porannych promieniach słońca. Malwinka nie mogła wyjść z podziwu, patrząc na pracę kwiatowych wróżek. Gdy wszystkie kwiaty w ogrodzie babci już się obudziły wróżki podleciały w stronę parapetu zwabione słodkim zapachem magicznego napoju. Nieufnie zbliżyły się do spodka otulonego błyszczącymi kryształkami cukru. Najodważniejsza wróżka skosztowała napoju przygotowanego przez babcię Joasię i oblizała się za smakiem. Widząc to pozostałe wróżki przyłączyły się do niej i już po chwili talerzyk był pusty. Babcia wyciągnęła rękę, a wtedy jedna z tęczowych wróżek podleciała, usiadła na otwartej dłoni i powiedziała:
- Sprawiłyście nam ogromną radość przygotowując nasz przysmak. Chcemy się jakoś odwdzięczyć za Waszą gościnę.
- Sprawiacie, że kwiaty w moim ogrodzie kwitną najpiękniej na całym osiedlu. - odpowiedziała babcia - To ja powinnam dziękować Wam.
Wróżki zatrzepotały wspaniałymi skrzydłami i odleciały w stronę błyszczących promieni porannego słońca. Od tego dnia babcia Joasia i Malwinka przygotowywały dla wróżek różany słodki napój. Ogród babci Joasi z dnia na dzień stawał się jeszcze piękniejszy. Babcia i jej wnuczka zachowały tylko dla siebie słodki sekret tęczowego ogrodu.
























2 komentarze:

  1. Cudna bajka ale kwiatowe wróżki jeszcze cudniejsze:) Brawo dla Stokrotek za piękne ilustracje:)

    OdpowiedzUsuń