sobota, 26 lipca 2014

Opowieści Cioci Grażynki - rozdział XII


rys. Rakothka

Urodziny babci, to zawsze ważne wydarzenie. Często świętujemy je hucznie i oczywiście z całą rodziną. O babciach trzeba pamiętać i dbać o nie, ponieważ są mądrością starszego pokolenia :) Dziś zapraszamy na kolejny rozdział Opowiadań Cioci Grażynki właśnie o urodzinach babci. Miłej lektury!

"Urodziny Babci"

- Czy wszystko już spakowane? Nie zapomnijcie o kwiatach!
Mama ogarnęła wzrokiem swoją gromadkę. Cała rodzina wybierała się do Babci, która obchodziła osiemdziesiąte urodziny. Uroczystość miała się odbyć w restauracji, bo Babcia zaprosiła wszystkie swoje dzieci (a miała ich sześcioro, Mama jest najmłodsza) i wnuki oraz swoje rodzeństwo. Razem około czterdzieści osób.
Poprzedniego dnia Babcia jeszcze dzwoniła, żeby się upewnić, czy Karolina na pewno będzie, bo musi dla niej zamówić danie wegetariańskie na obiad!
Podróż minęła szybko, dzieci słuchały sobie płyt, a potem wszyscy wspominali siedemdziesiąte urodziny Babci. Marta była trochę markotna, bo nie lubiła słuchać o czasach, kiedy jej jeszcze nie było.
Gdy wysiedli przed restauracją wszyscy inni byli już na miejscu. Akurat składali Babci życzenia. Wszystkie dzieci i wnuki ustawiły się w kolejce, od najstarszych do najmłodszych, wręczali kwiaty i życzyli Babci dużo zdrowia, szczęścia i długich lat życia.
Marta znała wszystkie Ciocie i Wujków z pokolenia Mamy, ale nie znała rodzeństwa Babci - rzadko wszyscy się zjeżdżali. Kręciła się więc trochę zdezorientowana. Była najmłodszą wnuczką Babci. Wręczyła jej piękną laurkę, którą wczoraj rysowała całe popołudnie i ozdobiła wyklejankami.
Po życzeniach wszyscy zrobili sobie pamiątkowe zdjęcia i siedli do obiadu. Na pierwsze danie był tradycyjnie rosół z makaronem, na drugie danie różne kotlety, pieczone kurczaki, zrazy zawijane, do tego ryż, ziemniaki i surówki. Karolina dostała placek cygański z pieczarkami. Po obiedzie spotkała wszystkich niespodzianka! Ciocia Alinka i Wujek Rysio zaprosili orkiestrę. Wszyscy ruszyli więc do tańca. Marta tańczyła najpierw z Tatą, potem z Bartkiem, prawnukiem Babci, dwa lata od niej młodszym. Wszyscy tańczyli nie tylko w parach, ale też robili kółeczko, a nawet węża, który krążył nie tylko po parkiecie do tańca, ale również wokół stołu.
Nastąpiła przerwa w tańcach i na parkiet wjechał tort urodzinowy. Nie miał osiemdziesięciu świeczek, bo tylu pewnie Babcia nie dałaby rady zdmuchnąć, tylko dwie świeczki, tworzące liczbę 80. Gdy Babcia zdmuchnęła świeczki, wszyscy bili brawo i śpiewali „sto lat”. Tort był piętrowy, żeby dla wszystkich starczyło. Oprócz tortu były jeszcze różne ciasta upieczone przez córki i synowe Babci. W czasie podwieczorku Babcia oglądała prezenty. Największy z nich był już w domu - nowy telewizor, na który złożyły się wszystkie dzieci.
Wszyscy jeszcze raz zaśpiewali „sto lat” w kilku wersjach, potem zaczęły się chóralne śpiewy. Bartek zaczął śpiewać „Przepijemy naszej Babci domek mały", Wujek Rysiek zaczął potem „A ja nie chcę czekolady”, przy czym wtórowały mu córki, klaszcząc do rytmu i podśpiewując w odpowiednich momentach „param - pam - pam”. Siostra Babci, Ciocia Zosia, która śpiewała w zespole ludowym, zaczęła różne śmieszne przyśpiewki, wtórował jej w tym Wujek Tomek.
Marta była zachwycona. Karolina i Adaś znali tę atmosferę z wesel swoich kuzynek, ale ona wtedy była jeszcze mała i nie pamiętała tego.
Znów zaczęły się tańce, aż do kolacji. Wszyscy robili zdjęcia, niektórzy nawet kręcili filmy. Po kolacji wszyscy zaczęli się żegnać i wsiadać do swoich samochodów. W drodze powrotnej Marta była tak zmęczona, że usnęła. 

1 komentarz:

  1. Grażynko podziwiam Cię ��
    To jest piękne ��Grażynko I admire you ��
    This is beautiful ��

    OdpowiedzUsuń