niedziela, 6 lipca 2014

Niedziela na wsi - bajka o odważnej śwince

Odwaga jest cechą, którą każdy chciałby posiadać. Nie wszyscy jednak znajdują w sobie odwagę, aby być odważnymi w sytuacjach kryzysowych. Świnka Kalinka z naszej dzisiejszej bajki okazała się bardzo odważną i mądrą świnką. Dzięki jej szybkim decyzjom nowi przyjaciele odzyskali to, co prawie utracili i zaakceptowali jak swoją. Przeczytajcie, aby poznać historię Świnki Kalinki :)

wykonanie - Olek

"Odważna świnka"

W gospodarstwie pana Henryka, między oborą a stodołą, stał murowany chlewik, który od lat zamieszkiwany był przez świnki. Mieszkańcy chlewika chodzili własnymi drogami, które wiodły od chlewika do basenu wypełnionego brązowym błotkiem. Zwierzęta godzinami zażywały błotnych kąpieli, zaś pod koniec dnia gęsiego wracały do chlewika, by ułożyć się do snu. Podczas jednego z powrotów stado różowych świnek spotkało swoich leśnych braci - dziki. Świnka Kalinka, najmłodsza ze stada, zafascynowana mijanymi zwierzętami, rzekła:

Jestem różową świnką,
od lat zwą mnie Kalinką.
A wy, jak się nazywacie?
Kudłate świnki, skąd przybywacie?

Dziki stanęły zdziwione odwagą świnki. Wiadomo było, że świnki hodowlane nigdy nie zaczepiały dzików, bo uznawano, że mieszkańcy lasu są lepsi i ważniejsi. Kalinka nie znała panujących zasad i pełna radości oczekiwała odpowiedzi na zadane pytania. Dziki ruszyły przed siebie, ignorując różową świnkę, ale ta nie dała za wygraną. Podbiegła do nich i uśmiechnęła się szeroko. W końcu jeden z dzików nie wytrzymał i powiedział:

My jesteśmy groźne dziki!
Chrum, chrum, chrum!
Nie zaczepiają nas żadne smyki!
Chrum, chrum, chrum!
Kto mądry schodzi nam z drogi!
Chrum, chrum, chrum
Zmykaj stąd bom bardzo srogi!

I dziki ruszyły przed siebie biegiem, lekceważąc małą świnkę. Ona jednak postanowiła pójść za nimi jeszcze kawałek. Trzymała się jednak z tyłu. Nagle usłyszała wielki łomot i głośne chrumkanie, jakby wołanie o pomoc. Lekceważąc przestrogę groźnego dzika ruszyła na ratunek. Kalinka biegła co sił w nogach. Gdy ponownie dostrzegła stado dzików - zwolniła. Podeszła cicho do stojących w kręgu zwierząt, w środku którego była wielka dziura, do której wpadł mały dziczek. Dziki stały i nie wiedziały, co zrobić. Nie wyglądały już wcale na groźne. Były wystraszone i bezradne. Kalinka wiedziała, co oznacza ten dół. To sidła zastawione przez kłusowników. Przez chwilę zastanowiła się, a potem pędem ruszyła w stronę gospodarstwa. Po kilku minutach wróciła, ciągnąc długą linę. Bez pytania liną obwiązała w pasie najstarszego i najtęższego z dzików. Ustawiła pozostałe dziki za nim w szeregu, zaś drugi koniec liny rzuciła maleńkiemu dziczkowi, nakazując, by złapał ją zębami. Zakrzyknęła:

Ciągnijcie z całych sił!
Chrum! Chrum! Chrum!

I już po chwili mały dziczek znalazł się na powierzchni. Był uratowany! Ucieszone dziki wiwatowały:

Wiwat dzielna, mądra świnka!
Chrum, chrum, chrum!
Kłania się Tobie nisko!
Dzików cały tłum!
Chrum, chrum, chrum!

To stresujące wydarzenie stało się początkiem wielkiej przyjaźni Kalinki i jej leśnych braci. Mała hodowlana świnka zasłynęła w całym lesie z ogromnej odwagi. 

2 komentarze:

  1. Ale sympatyczna bajka;) I świnka z plasteliny/modeliny słodka:) Super:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świnka to dzieło Olka!
      Ma chłopak talent! ;)

      Usuń