niedziela, 20 lipca 2014

Niedziela na wsi - bajka o owcy Barbarze

Jak często zwracacie uwagę na swoją czuprynę w lustrze? Czy często chodzicie do fryzjera? Pewnie wiecie, że niektórzy z nas tego bardzo nie lubią. Na przykład Owca Barbara z dzisiejszej bajki zawsze uciekała przed maszynką do strzyżenia swojego gospodarza. Lecz nadszedł taki dzień, kiedy i Barbara musiała pozwolić dotknąć swoich pięknych loków. Kto ją strzygł i dlaczego do tego doszło - przeczytajcie sami!

wykonanie - Olek

"Owca Barbara"

Owca Barbara mieszkała we wsi Kałuże. Od lat słynęła ze stylowej fryzury - drobnych loczków. Jej fryzura intrygowała wszystkich mieszkańców wsi. Barbara bardzo dbała o swoją wełnę i od dłuższego czasu unikała tradycyjnego strzyżenia. Ukrywała się w pobliskim lesie przed warkotem maszynki gospodarza, chroniąc swoje loki przed ścięciem. Było jej co prawda trochę gorąco w tej bujnej fryzurze, ale kiedy ją pytano, dlaczego się nie ostrzyże, beczała:

Bee, bee, beee
Każdy o tym przecież wie!
Że natura tak wymyśliła
By owca piękne loki nosiła!
Bee, bee, beee

Aż razu pewnego Barbara wskoczyła do jeziora, by podczas panujących od kilku dni upałów ochłodzić się odrobinę. Woda była przyjemnie chłodna, Barbara spędziła w niej blisko pół godziny. Gdy wyszła z wody odkryła, że po jej sprężystych lokach nie ma śladu, zaś jej wełna wyprostowała się. Była załamana. Przecież żadna szanująca się owca nie chodzi w takiej naciągniętej wełnie. Barbara udała się szybkim krokiem do swojej koleżanki - kury Józi - którą fascynowało fryzjerstwo. Kilka lat temu Józia mieszkała w sąsiedztwie zakładu fryzjerskiego i podglądała działania mistrza srebrnych nożyczek. Gdy Józia zobaczyła zmoczoną owcę i wyprostowane loki - westchnęła głośno. Bez zastanowienia wskoczyła na owczy grzbiet i za pomocą kurzych łapek i dzioba rozpoczęła czesanie Barbary. Rozczesywanie skołtunionej wełny było jednak dość trudne, zwłaszcza na bokach i kura zaproponowała Barbarze wystrzyżenie boków. Owca ze łzami w oczach zgodziła się. Kura kilka godzin pracowała nad odbudową fryzury Barbary. Nakazała owcy, by zamknęła oczy i nie podglądała jej poczynań. Gdy Józia skończyła pobiegła do ogrodu gospodarza, zerwała kwiat goździka i wróciła do owcy. Kwiat wpięła Barbarze tuż za prawym uchem. Po chwili podała owcy znalezioną kilka lat temu łyżkę i nakazała, by owca oceniła swoje odbicie. Barbara kręciła łyżką w każdą stronę wzdychając cichutko.  Zmiana była ogromna, ale owca była zadowolona. Nie wiedziała tylko jak inne zwierzęta ocenią jej nową fryzurę. Barbara pełna obaw ruszyła na spacer po okolicy. Jej przyjaciele obsypali ją komplementami. Pochwałom i oklaskom nie było końca. Barbarze tak spodobała się historia z fryzurą, że zaczęła namawiać inne owce do skorzystania z usług kury Józi. Te jednak beczały:

Bee, bee, beee
Każdy o tym przecież wie,
Że to wbrew naturze,
Gdy owca chodzi w takiej fryzurze!
Każdy o tym przecież wie,
Że porządna owca na łyso strzyże się!
Bee, bee, beee

Barbara nie przejmując się opiniami koleżanek z dumą prezentowała fryzurę przygotowaną przez kurę Józię, bowiem dla owcy najważniejsze było pozostać sobą.  Gospodarz zdziwiony zmianą wyglądu Barbary postanowił nie nękać jej już strzyżeniem i z dumą pokazywał swoją oryginalną owcę na różnych owczych pokazach. Barbara była w swoim żywiole, gdy mogła prezentować się na owczym wybiegu. Sekretem jednak pozostało, kto jest tajemniczym fryzjerem Barbary.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz