wtorek, 22 lipca 2014

Poziomki

Za oknem świeci słońce ogrzewając nas swoimi ciepłymi promieniami. Drzewa zaczynają puszczać pąki, a owoce dojrzewają coraz szybciej. Czy zastanawialiście się kiedyś dlaczego owoce najpierw są twarde i niesmaczne, a później słodkie i soczyste? Na to pytanie odpowie Wam dzisiejsza bajka, którą nadesłał do nas Poczytnik Piotr z Raciborza. Serdecznie dziękujemy i zachęcamy do wysyłania do nas Waszych bajek!!!
rys. Olga

"Poziomki" 
Była sobie rodzina Poziomek. Był dziadek Poziomka, była babcia Poziomka, mama Poziomka, tata Poziomka i ich troje dzieci: oczywiście Poziomek! Dziewczynka Poziomka, chłopczyk, który nazywał się Poziomek oraz drugi chłopczyk, który również nazywał się Poziomek.
Pewnego słonecznego dnia cała rodzina bawiła się w poziomkowym ogrodzie. Nagle dziadek Poziomka powiedział:
- Słuchajcie, wymyśliłem świetną zabawę! Ja już jestem bardzo czerwony, bo jestem dojrzały, ale Wy dzieci jesteście jeszcze zielone. Będziemy się bawić, które z Was szybciej dojrzeje i będzie czerwone!
Na to dzieci:
- Ale Dziadku, co trzeba zrobić, żeby dojrzeć?
- A, kochane dzieci - odpowiedział Dziadek- trzeba cały czas wystawiać głowę do słońca, pić dużo wody, spać w nocy, a w dzień się uśmiechać. Wtedy szybko będziecie czerwone.
Tak więc dzieci przez wiele dni robiły tak, jak powiedział im Dziadek Poziomka, wystawiały swoje główki do słońca, piły dużo wody z porannej rosy i głośno się śmiały. Aż pewnego dnia dziewczynka Poziomka zauważyła, że zaczynają jej się czerwienić policzki. Cała szczęśliwa pobiegła do mamy wołając:
- Popatrz mamo jakie mam policzki!
Po chwili przybiegł jej brat. Jemu zaczęły się czerwienić uszy... Zdziwiona mama go zapytała:
- Czemu tak Ci się uszy czerwienią?
- No nie wiem - odpowiedział chłopczyk - chyba od słońca, tak jak mówił Dziadek.
Cóż, braciszek nie powiedział całej prawdy, że trzymał główkę bokiem.
Za kilka dni dzieci były już całe czerwone i wtedy cała rodzina wyglądała na piękne, dojrzałe poziomki.
Tego dnia przez las wędrowała dziewczynka - Emilka - w ślicznym kwiecistym fartuszku i kolorowym kapeluszu, w który miała wpięte kolorowe polne kwiatki. Zauważyła rodzinę poziomek i pomyślała: „Zerwę te poziomki do mojego koszyczka wiklinowego, który dostałam od mojej kochanej babci i zaniosę jej w prezencie!”. Zerwała je, włożyła do koszyczka i poszła szybko do babci, a babcia, gdy je zobaczyła bardzo się ucieszyła i powiedziała do wnuczki: „Z tych poziomek upieczemy pyszne, poziomkowe muffinki i zrobimy poziomkowe przyjęcie”. Emilka widziała, jak wszyscy goście, którzy przybyli na przyjęcie stają się radośni i szczęśliwi po skosztowaniu pysznych babeczek z poziomkami.
Nic dziwnego, przecież poziomki dojrzewając ogrzewały się w ciepłym słońcu i dużo się uśmiechały!

2 komentarze:

  1. ale słodka bajka:) I Zając Poziomka mi się przypomniał:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bajki Czytelników zawsze są na medal :-)

      Usuń