wtorek, 12 sierpnia 2014

Błyskawica

rys. Olek (10 lat)

Każdy z nas chociaż raz był na wycieczce rowerowej, prawda? Pamiętacie ją? Wiatr we włosach, pedałowanie całą drogę i krótki odpoczynek, gdy zjeżdżało się z wysokiej górki. Jazda bez trzymanki, ściganie się z przyjaciółmi, wymienianie rowerami, gdy ktoś poprosił: "Dasz się bryknąć?". Błyskawicą Michała na pewno wszyscy chcielibyście się przejechać. Przeczytajcie naszą bajkę, a dowiecie się najfajniejszej historii pewnego roweru :)

"Błyskawica"

Michał od powrotu ze szkoły siedział strasznie posępny. Kiedy tata spytał go o przyczynę złego humoru chłopiec odpowiedział dwoma słowami:
- WYCIECZKA ROWEROWA...
Po czym wzruszył ramionami i smutno westchnął.
- Michasiu, nie chcesz jechać na wycieczkę? Czy coś z chłopakami? – zapytał tata.
Michał chwilę się zastanawiał. Od dawna marzył o nowym rowerze, ale wiedział, że nie jest to najlepszy moment na tak duży wydatek, bo tata przez dłuższy czas był bez pracy i dopiero od dwóch miesięcy pracował. Rozmawiali o tym kiedyś, że wszystkie duże zakupy trzeba na jakiś czas odłożyć. W końcu jednak zdecydował, że powie prawdę. Mieli z tatą umowę. Najgorsza prawda zawsze lepsza niż jej brak.
- Tato, chodzi o to, że na wycieczkę trzeba mieć swój rower, a ja nie mam. – Michał zrobił smutną minę.
- Porozmawiamy z mamą i zobaczymy co da się z tym zrobić. Kiedy jest wycieczka?
- W przyszłym tygodniu – odpowiedział spokojnie chłopczyk.
Mama zrobiła nieco zakłopotaną minę kiedy usłyszała o problemie, ale za chwilę się uśmiechnęła. Mama zawsze wpadała na zadziwiające pomysły.
- Pamiętacie rower wujka Maćka? Ten, który stoi na strychu? Ten, na którym zdobył mistrzostwo szkoły? Chodźmy szybko zobaczyć w jakim jest stanie i czy uda się przywrócić mu dawną świetność.
Michał westchnął... Stary rower wujka kontra nowe rowery kolegów z klasy... Jakoś nie miał dobrych przeczuć... Niemniej jednak wraz z rodzicami poszedł na strych i zobaczył stary rower. Był naprawdę stary, ale Michał nie chciał robić rodzicom przykrości, więc nic nie powiedział.
- No, nie jest tak źle – powiedział tata. – Weźmiemy go na warsztat i zobaczymy co da się z nim zrobić. Co Ty na to? – zapytał tata.
- No dobrze. – odpowiedział Michał niezbyt przekonany.

rys. Ewa (3,5 roku)

Mama widząc niezbyt zadowoloną minę synka, wpadła na pomysł, że do prac zaproszą również wujka Maćka. Wujek bardzo chętnie się zgodził i wspólnie pracowali nad rowerem całe popołudnie. Przemalowali go na ulubiony niebieski kolor, a tata domalował srebrną błyskawicę na ramie roweru. Wujek Maciek tak właśnie nazywał swój zwycięski rower – “Błyskawica”. Wyglądał naprawdę nieźle. Wymienili siodełko, hamulce, kierownicę, dali nowe światła oraz dzwonek. Nasmarowali łańcuch, rower już był gotowy do jazdy testowej, a na twarzy Michała zaczął gościć uśmiech – dzięki wspólnie spędzonemu popołudniu oraz na widok roweru wyglądającego jak nowy. Miał jednak pewne opory, gdyż jednak był to dość stary sprzęt.  Pomyślał, że Błyskawica zasługuje na swoją drugą szansę. Wyprowadzili rower przed garaż, Michał założył kask, który miał po bokach namalowane błyskawice - to był pomysł wujka. Chłopiec wsiadł na rower i zaczął pedałować. Nie było żadnego skrzypienia, rower się nie rozleciał, wszystko wyglądało w porządku. Hamulce działały, dzwonek również, siodełko dopasowywało się idealnie. Michał podjechał pod garaż, zsiadł z roweru i powiedział:
- Chyba jesteśmy gotowi na wycieczkę – i uśmiechnął się radośnie.
W dniu wycieczki Michał wstał rano, szybko się wyszykował, zjadł śniadanie i pojechał do szkoły. Przed budynkiem stała już cała klasa, wszyscy koledzy szeroko otworzyli oczy i można było słyszeć tylko głośne „Ochhhhhh!” gdy Michał zbliżył się do nich. Dumny zsiadł z roweru, przywitał się i zapytał czy ruszają. Jechali spokojnie, wszyscy z uśmiechami na twarzach, gdy nagle jeden z chłopaków wymyślił by się ścigać. Michał trochę miał pietra, czy Błyskawica na pewno da radę, w końcu w porównaniu z rowerami chłopaków jest staruszkiem, jednak się zgodził. Ustawili się w rządku i na klaśnięcie dłoni jednej z koleżanek – ruszyli. Michał miał wrażenie, że najpierw Błyskawica jechała nieco opornie, gdy nagle coś w nią wstąpiło. Rower jechał coraz szybciej, wymijając swoich młodszych braci, jakby zupełnie nie zważając na swój wiek. Błyskawica mknęła przed siebie jak oszalała - Michał nie mógł w to uwierzyć. Gdy dojechał do mety, nadal miał oczy szeroko otwarte ze zdziwienia. Koledzy zeszli ze swoich rowerów, które po prostu z wrażenia odrzucili na bok i zaczęli podchodzić do Michała pytając, jak on to zrobił. Wtedy chłopak dumnie poklepał Błyskawicę po siodełku i odparł:
- To jest Błyskawica, mój rower, który nie ma sobie równych!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz