niedziela, 10 sierpnia 2014

Niedziela na wsi - bajka o indyku Johnie


Przychodząc na świat każdy z nas ma schowany głęboko w sobie jakiś talent. Jedni pięknie rysują, inni wspaniale tańczą, jeszcze inni potrafią wyczarować niezwykłe rzeczy z klocków Lego. Indyk John był mistrzem śpiewu. Jednak talent swój ukrywał, ponieważ był nieśmiały. Dopiero jedno ważne spotkanie uświadomiło mu, że robił źle. Pamiętajcie! Swój wrodzony talent trzeba rozwijać i pielęgnować :) To dzięki niemu przeżyjecie najpiękniejsze chwile swojego życia!

wykonanie - Olek

"Indyk John"

Na farmie w dalekim Teksasie żyły indyki. Od wielu pokoleń farma ta słynęła z najpiękniejszych indyków w okolicy. Miały piękne pierzaste ogony, ale najpiękniejsze były ich czerwone korale. Indyki były z nich bardzo dumne. Na farmie tej żył indyk John, który znudzony był wiejskim życiem i marzył o karierze aktora lub śpiewaka operowego. O świcie przedzierał się przez żywopłot okalający farmę i stawał nad lustrem wody, wypełniającej pobliski basen. Spoglądał na siebie i podziwiał swoje odbicie. A upewniwszy się, że nikt go nie słyszy, rozpoczynał swoje występy. Recytował wiersze lub śpiewał fragmenty ulubionych piosenek. Robił to w samotności, ponieważ był bardzo nieśmiały. Bał się, że inne indyki go wyśmieją. Wyobrażał sobie, że jest na scenie, a przed nim zamiast wody jest ogromna publiczność. Po występie kłaniał się nisko, często uderzając dziobem w basenowy murek. Ale wystarczył głośniejszy szelest liści popychanych przez wiatr, by spłoszyć indora i przerwać jego występ. Ptak stawał wtedy na baczność i nieruchomo stał kilka minut, bojąc się, że wraz z szelestem przy basenie pojawi się niechciany widz.
Któregoś dnia śpiewał jednak tak głośno, że nie usłyszał zbliżających się kroków. To najstarszy w stadzie indyk James podszedł najbliżej jak się dało i podziwiał talent Johna. Kiedy ten skończył, sędziwy James odezwał się:

Gul-gul-gul! Brawo! Brawo!
Jakże miło mi się słuchało!
Masz niesamowity talent!
Gul-gul-gul! Śpiewasz doskonale!

John spąsowiał. Łapy mu się ugięły, a chwilę później stracił równowagę i wpadł do basenu. Senior indyczego rodu pomógł speszonemu ptakowi wydostać się z wody. Objął go skrzydłem i przytulił, dodając otuchy. Opowiedział mu też o swojej młodości. O tym, jak bardzo chciał tańczyć, a konkretnie stepować. Jednak myślał, że porządnemu indykowi to nie wypada i dlatego pozostał przez te wszystkie lata na farmie zamiast tańczyć.

Nie pozwól, by Twój talent się zmarnował!
Pamiętaj, żebyś potem nigdy nie żałował.
Kto chwil młodości cennych nie marnuje.
Ten życie ma szczęśliwe i wciąż się raduje.

Młody indyk całą noc myślał o słowach swojego starszego kolegi. O świcie stanął na środku podwórka i zaczął śpiewać. Wszystkie indyki zaciekawione opuściły swoje posłania i stanęły przed Johnem. Słuchały go w milczeniu. Po występie indyk ukłonił się, a wtedy rozległy się głośne brawa i radosne okrzyki kolegów. Wszyscy byli zachwyceni jego głosem. Od tego czasu indyk występował bardzo często i swoim talentem umilał czas innym indykom.
A gdy któregoś dnia, w pobliżu jego farmy zatrzymał się wóz grupy teatralnej, John nie zastanawiał się ani chwili i przyłączył się do nich. Żal było opuszczać farmę, ale czuł, że gdzieś tam w dalekim świecie czekają na niego inni widzowie i inne sceny. Latami jeździł po całym świecie, umilając widzom czas swoim śpiewem. Po długiej karierze postanowił przejść na zasłużoną emeryturę. Podczas jednej z ostatnich tras koncertowych trafił do małej wioski w Polsce. Spodobał mu się polski krajobraz oraz pola, które przypominały tęczową szachownicę. Wypatrzył niewielkie stado indorów i niepostrzeżenie przyłączył się do nich. Polskie indory słynęły na całym świecie z ogromnej gościnności. John został ciepło przyjęty przez nowych towarzyszy i postanowił z nimi spędzić swoją starość. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz