niedziela, 24 sierpnia 2014

Niedziela na wsi - bajka o koniu Feliksie

Drodzy Poczytnicy, jak pewnie dobrze wiecie wszystkie zwierzątka hodowlane żyją w swoich domkach na gospodarstwie - kurki w kurniku, świnki w chlewiku, krówki w obórce. Koniki zaś w stajni lub stadninie. Ale niektórym konikom bardzo się tam nudzi i chciałyby one żyć inaczej - jak dzikie konie biegające po stepach! O tym marzył Koń Feliks z naszej dzisiejszej bajki. Czy jego marzenie się spełniło? Sprawdźcie sami!

wykonanie - Olek

"Koń Feliks"

W pewnej stadninie żył koń Feliks. Odkąd pamiętał jego życie polegało na monotonnych posiłkach, spacerowaniu w kółko i wożeniu na grzbiecie dziwnych ludzi. Feliks nie lubił takiego życia. Marzył o tym, by żyć jak dziki koń. Biegać na wolności. Czuć, jak wiatr rozwiewa mu grzywę i jeść kiedy i na co ma ochotę. Feliks miał na swoim koncie kilka nieudanych prób ucieczek ze stadniny. Za każdym razem ktoś sprowadzał go ponownie do miejsca zamieszkania. Feliks jednak od dłuższego czasu planował ucieczkę.
Pewnego dnia Michał - doświadczony jeździec - zasiadł w siodle swojego ulubionego konia Feliksa. Wspólnie pokonali znaną im dobrze trasę. Wtem Feliks przyspieszył, minął rosnące wzdłuż drogi brzozy i wbiegł na zieloną łąkę. Michał usiłował zapanować nad koniem, ale bez rezultatu. Feliks gnał co sił w nogach, ignorując komendy jeźdźca. Wiatr tarmosił jego grzywę, a jeździec kurczowo trzymał się jego grzbietu.  Michał był nieźle wystraszony i nie wiedział co zrobić, ale nagle Feliks zatrzymał się, a kiedy jeździec zsiadł z niego, koń odezwał się ludzkim głosem. Bo Feliks znał i rozumiał mowę ludzi, ale używał jej rzadko:

I-ha! pozwól mi odejść,
Bo już w niewoli wytrzymać nie mogę.
I-ha! wróć sam do stadniny,
A ja wyruszę w daleką drogę!

Michał przetarł ze zdziwienia oczy. Nie mógł uwierzyć, że koń mówi ludzkim głosem. Już chciał konia przekonywać do powrotu, gdy dostrzegł w oczach Feliksa łzy. Jeźdźcowi żal się zrobiło konia. Rozumiał, że może tęsknić za wolnością, ale obawiał się, że nie przyzwyczajony do życia na wolności koń nie poradzi sobie. Myślał długo, aż wreszcie wpadł na pomysł:
- Wiesz Feliksie, mi też znudziło się już życie w mieście. Od dawna marzę o zakupie farmy, na której mogłyby mieszkać różne zwierzęta, ale nie tak, jak w stadninie. Chciałbym, żeby miały więcej wolności.
Feliks aż krzyknął z radości:
- Zabierz mnie ze sobą, Michale!

W jednej chwili zapomniał o ucieczce i oczyma wyobraźni widział siebie na michałowej farmie. Obaj byli uradowani. Michał wyjaśnił Feliksowi, że będzie musiał jeszcze przez kilka dni mieszkać w stadninie zanim znajdzie odpowiednie miejsce i załatwi wszystkie formalności. Obaj wrócili do stadniny. Feliks przez kolejne dni był bardzo spokojny. Perspektywa rychłej zmiany pomagała mu dzielnie znosić ostatnie chwile niewoli. Aż nadszedł dzień wielkiej przeprowadzki. Feliks jechał w specjalnej przyczepie, z której mógł podziwiać mijane miejsca. Bardzo mu się to podobało. Kiedy jednak zobaczył swój nowy dom, łzy stanęły mu w oczach.  Była to wielka farma otoczona ogromną łąką. Feliks, nie czekając, rzucił się do galopu. Wiatr rozwiewał mu grzywę, a szczęście nie znało granic.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz