niedziela, 3 sierpnia 2014

Niedziela na wsi - bajka o kozie Izabeli

Samotność jest stanem, którego większość z nas nie lubi. Ani ludzie, ani zwierzęta nie zostały stworzone, aby żyć samotnie. Jednak czasem tak się zdarza, że jesteśmy samotni i smutni z tego powodu. Co wtedy robicie? Próbujecie się rozweselić? Może zjadacie całą tabliczkę czekolady naraz? A może poszukujecie nowych przyjaciół? Koza Izabela z naszej bajki była samotna... do czasu! Do czasu, kiedy nie okryła przyjaciół, których miała bardzo blisko siebie :)


wykonanie - Olek

"Koza Izabela"

U stóp wysokich And żyła sobie koza Izabela. Wiodła samotne życie, czasem tylko spotykała inne kozy. Koza Izabela wyróżniała się ze swojego gatunku tym, iż posiadała bardzo długą brodę. Wszyscy jej przodkowie słynęli z długich bród, ale jej broda była najdłuższa ze wszystkich. Zdarzało się, że wiatr tarmosił jej brodę, plącząc jej włosie. Zrozpaczona Izabela siadała wtedy na kamieniu i zamykała oczy, wyobrażając sobie swoje życie z krótszą brodą. Gdy otwierała oczy po kołtunach nie było śladu. Nie wiedziała jak to się dzieje, aż do dnia kiedy usłyszała cieniutkie głosiki dobiegające z ... brody.

Me, me, me czy to wydaje mi się?
Czy już całkiem oszalałam
Czy jednak głosiki słyszałam?
Me, me, me co tu dzieje się?

Z brody jednak nie dobiegł żaden głos. Cisza trwała dłuższy czas - do dnia, gdy Izabela stanęła na olbrzymim kamieniu, wypatrując innych kóz. Wiatr zawiał, a włosie brody skołtuniło się. Jak zwykle usiadła na kamieniu, ale tym razem zamknęła tylko jedno oko. Zdumiała się, gdy drugim zobaczyła trzy małe ludziki rozczesujące grzebykami jej splątaną brodę. Każdy z ludzików nosił czerwony kubraczek i miał brodę w kolorze ziemi zmoczonej deszczem, a na nosie druciane okulary. Koza nie mogła uwierzyć w to, co zobaczyła. Zamykała i otwierała oczy, zastanawiając się, czy małe ludziki nadal będą uczepione jej brody.

Me, me, me pokażcie się!
Kim jesteście?
Co robicie?
Me, me, me nie ukrywajcie się!

Po tych słowach włosie brody poruszyło się i Izabela ujrzała ponownie trzy niewielkie postaci. Mieszkańcy brody cieniutkimi głosikami przekrzykiwali się, usiłując przedstawić się właścicielce brody. Rozbawiona Izabela parsknęła śmiechem, zrzucając przypadkiem skrzaty na zieloną trawę. Najwyższy z nich wstał, otrzepał się i nisko ukłonił:

Jesteśmy skrzatami podróżnikami.
Z dalekiego przybywamy kraju.
Chcieliśmy kilka dni odpocząć.
A w brodzie Twej dla nas jak w raju.
Gdy splątana to ją rozczesujemy.
Za gościnę serdecznie dziękujemy.

Koza wpatrywała się kilka minut w mieszkańców swojej brody, zastanawiając się skąd mogą pochodzić. Skrzaty widząc jej zakłopotanie opowiedziały o kraju, który ma jednoczesny dostęp do wysokich pięknych gór oraz do morza i piaszczystej plaży. Trzej przybysze opowiedzieli Izabeli o planowanym powrocie do swojej ojczyzny. Koza spragniona towarzystwa zaoferowała skrzatom siebie, jako środek transportu. Najstarszy ze skrzatów wyjaśnił jej jednak, że Polskę, bo to był kraj ojczysty skrzatów, od ojczyzny Izabeli dzieli ocean, który należy pokonać wielkim statkiem. Koza świadoma swej samotności zgodziła się na ryzykowną podróż. Miesiącami brodata koza pokonywała kolejne mile morskie i kilometry w towarzystwie wesołych skrzatów. Kiedy dotarli do celu podróży, Izabela była szczęśliwa. Bardzo spodobało jej się nowe miejsce pełne wielu przyjaznych zwierząt.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz