niedziela, 17 sierpnia 2014

Niedziela na wsi - bajka o krowie Meli


Gdybyście kiedykolwiek spotkali Krowę Melę, to bez wątpienia powiedziałaby Wam jedno: nigdy nie rezygnuj z rzeczy, które sprawiają Ci radość, rób je ilekroć masz na nie ochotę i kiedy tylko masz na nie czas :) 
Przeczytajcie dzisiejszą bajkę, a dowiecie się, co najbardziej w świecie lubiła robić nasza dobra koleżanka Krowa Mela!

wykonanie - Olek

"Krowa Mela"

Na skraju małej wsi, za domem pani Wiesi, było pastwisko. Każdego dnia okoliczni gospodarze prowadzili w tę okolicę swoje krowy. Łaciate zwierzęta godzinami leniuchowały na zielonej trawie, machając radośnie ogonami. Krowa Mela była najmłodsza w stadzie. Czasem oddalała się od innych krów i zwiedzała okolicę. Starsze krowy przestrzegały ją przed takimi wyprawami. Mela lubiła spacerować wzdłuż rzeki, obserwując pływające w wodzie ryby. Zdarzało się, że godzinami stała pod ogrodzeniem szkoły, podziwiając bawiące się dzieci. Często też podśpiewywała sobie pod nosem:

Tak bym chciała w piłkę grać.
Muuu, muuu, muuu.
Lecz za płotem muszę stać.
Muuu, muuu, muuu.

Bo krowa Mela, kiedy nikt nie patrzył, trenowała grę w piłkę nożną. Takie okazje zdarzały się, gdy dzieci wracały do szkolnych ławek, a piłka samotnie leżała na boisku, czekając na dzwonek zwiastujący kolejną przerwę. Podczas jednego z samotnych treningów do Meli dołączył byczek Czesław. Zwierzęta biegały radośnie po boisku, podając sobie łaciatą jak Mela piłkę. Nie zauważyły, że z ławeczki przypatruje im się zdumiony trener szkolnej drużyny. Gdy wybrzmiał dzwonek, kończący lekcję zwierzęta porzuciły piłkę i szybkim krokiem opuściły boisko szkolne. Trener bacznie przyglądał się krowie i byczkowi, stojącym tuż za ogrodzeniem. Kiedy wreszcie zorientowali się, że ktoś ich obserwuje, na ucieczkę było już za późno. Pan trener nie miał jednak złych zamiarów. Pogratulował im i zaproponował, żeby zaprezentowali swoje umiejętności na najbliższym szkolnym meczu. Nie mogli wziąć w nim udziału jako zawodnicy, ale trener zaproponował im specjalny pokaz przed meczem. Zwierzęta bez namysłu zgodziły się na propozycję trenera. Gdy nadeszła sobota, dzień zawodów, zwierzęta dyskretnie ulotniły się z pastwiska i udały się na boisko. Trybuny boiska wypełnione były krzyczącymi wesoło dziećmi, słońce rozświetlało zieloną murawę. Wraz z pierwszym gwizdkiem Mela i Czesław zostali wprowadzeni na środek boiska przez trenera. Krzyki na trybunach ucichły, zaś oczy kibiców zwrócone były w stronę zwierząt, które w mgnieniu oka wprowadziły piłkę w ruch.  Krowa Mela strzelała popisowo  bramki, a byczek Czesław imponował swoją grą jako bramkarz. To było niesamowite widowisko. Owacjom nie było końca. Na murawę wbiegli zawodnicy, którzy dołączyli do zwierząt i wspólnie z nimi zagrali wspaniały mecz. Zawodnikami dnia zostali: Mela i Czesław. Po meczu wszyscy podchodzili i gratulowali zwierzętom talentu piłkarskiego. Mela i Czesław zostali poproszeni o występy podczas kolejnych meczów. To był wspaniały dzień pełen wrażeń. Krówka i byczek byli przeszczęśliwi i bardzo, bardzo zmęczeni. Wieczorem, jak gdyby nigdy nic, wrócili spokojnie na pastwisko. Mela szybko zasnęła i uśmiechała się wyraźnie przez sen. A inne krowy przyglądały jej się bardzo zdziwione. Mela z Czesławem postanowili, że ich piłkarskie hobby zostanie ich słodką tajemnicą, zaś każde sobotnie popołudnie spędzali na szkolnym boisku, trenując ze szkolną drużyną.  

2 komentarze:

  1. Kolejna świetna praca tajemniczego Olka:) Brawo:) Krówka Mela jest urocza:) A swoją drogą krowa grająca w piłkę nożną.....ciekawy widok:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tajemniczy Olek jeszcze raz Cię zaskoczy podczas kolejnej odsłony wiejskiego cyklu :-)
      zapraszamy!

      Usuń