wtorek, 9 września 2014

Dach nad głową

rys. Olek (10 lat)

Pewnie wszyscy znacie to tradycyjne powiedzenie - "Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej" lub "Nie ma to jak w domu". Mając dom, czujemy się szczęśliwi i bezpieczni. A co, gdy tego domu nie ma? Myszka Celinka nie miała domu i cały czas płakała z tego powodu. Dopiero spotkanie nowego przyjaciela odmieniło jej los. Przeczytajcie dzisiejsze opowiadanie, a dowiecie się, czy Celinka znalazła swoje miejsce na ziemi.

"Dach nad głową

Ślimak Henryk uwielbiał podróże. Każdego dnia sunął przed siebie. Nigdy nie musiał martwić się o dach nad głową, kawałek suchej podłogi, czy miejsce do odpoczynku. Henryk w każdą podróż zabierał ze sobą swój dom - skorupę w kolorze zielonych oliwek. Czasami skorupa nieco ciążyła Henrykowi - szczególnie w trakcie upałów, jednak zawsze cieszył się, że jego dom jest tak blisko.
W trakcie jednej z dalekich wypraw Henryk spotkał małą myszkę Celinkę. Celinka była bardzo smutną myszką, która siedziała na kamieniu i cichutko szlochała. ślimak podszedł do niej i zapytał:
- Myszko, dlaczego płaczesz?
Myszka podkuliła ogon i uciekła na sąsiedni kamień. ślimak nie dawał za wygraną. Podszedł do myszki i zapytał ponownie:
- Myszko, dlaczego płaczesz? 
Myszka popatrzyła na ślimaka oczami pełnymi łez i odpowiedziała tak cichutko, że ślimak ledwie mógł usłyszeć jej odpowiedź:
- Płaczę, bo od dawna nie mam domu.
- Jak to możliwe, że nie masz domu? - ślimak Henryk nie mógł uwierzyć w to co powiedziała myszka. Jego zdziwienie było ogromne, gdyż dotychczas nie poznał nikogo kto nie miałby domu. Nie czekając na odpowiedź myszki powiedział:
- Nie martw się, koleżanko. Do wieczora znajdziemy Ci dom.
Myszka spojrzała na Henryka, ocierając łzy. 
- Ale jak chcesz to zrobić? Szukam domu już od wielu dni i ciągle nie mogę go znaleźć - myszka nie dowierzała w zapewnienia ślimaka.
- Przecież każdy musi mieć dom. Spójrz tylko na mnie. Ja swój dom noszę wszędzie ze sobą.
Celinka przyjrzała się muszli Henryka i uśmiechnęła się niepewnie:
- Możemy spróbować. Nie mam przecież nic do stracenia.
Henryk ucieszył się widząc uśmiech myszki i wtedy wpadł mu do głowy jeszcze jeden pomysł. Nie mógł uwierzyć, że nie wpadł na to wcześniej. Przecież myszka mogła zamieszkać razem z nim w skorupie. Już chciał o swoim pomyśle powiedzieć Celince, wtem zdał sobie sprawę, że jego domek nie ma dodatkowych drzwi, którymi myszka mogłaby wejść do środka. To odkrycie bardzo go zmartwiło. Po namyśle Henryk stwierdził, że skoro Celinka nie może zamieszkać w jego muszli to muszą czym prędzej rozpocząć poszukiwania. Już po chwili pełni zapału wędrowali w poszukiwaniu mysiego domu. Zaglądali pod każdy kamień, szukając ukrytego wejścia do opuszczonej mysiej norki. Bez rezultatu. Wszystkie norki były zamieszkałe i nie było miejsca dla małej Celinki. Zbliżała się noc i zaczęło się już ściemniać. Celince minął entuzjazm, mała myszka czuła, że kolejne poszukiwania domu dla niej nie zakończą się sukcesem. 
Była już bardzo zmęczona, więc poprosiła Henryka by zatrzymali się na chwilę i odpoczęli. Ślimak zauważył, że Celinka znowu ma oczy pełne łez. Wtedy jednak zobaczył, że w oddali widać młyn. Pokazał swoje odkrycie Celince i w myszkę wstąpiły nowe siły. Gdy przyjaciele doszli do młyna na dworze było już całkiem ciemno. Zmęczeni usiedli podziwiając budynek. Młyn był ogromny. ślimakowi i myszce wydawało się, że jego dach dotykał nieba. Wtem otaczającą ich ciemność rozświetliły cztery pary błyszczących oczu oraz szorstki głos:
- Kim jesteście i czego szukacie w naszym młynie?
ślimak ze strachu schował się na chwilę do skorupy, a po chwili wystawił z niej jedynie głowę. Celinka schowała się za skorupę swojego przyjaciela, licząc, że tubylcy jej nie zauważą.
- Szukamy domu - powiedział cicho Henryk.
Tubylcy otworzyli szerzej oczy, zaś koło zwierząt zrobiło się jasno. ślimak zauważył, że jego rozmówcami są cztery polne myszki. 
- Szukamy domu dla mojej towarzyszki - kontynuował, a po chwili dodał - Celinko, podejdź proszę do mnie. Celinka nieśmiało wyszła z ukrycia. Cztery polne myszki podeszły do niej i powiedziały chórem:
- Jeżeli nie masz domu to możesz u nas zamieszkać. 
A po chwili jedna z nich dodała:
- Teraz noce są chłodne. Będzie Ci u nas ciepło. 
Celinka nie mogła uwierzyć w swoje szczęście. Czyżby jej poszukiwania po wielu dniach miały dobiec końca? Celinka nieśmiało powiedziała:
- Będę bardzo szczęśliwa mogąc z Wami zostać.
Cztery polne myszki podbiegły do Celinki i mocno ją uściskały.
Widząc to Henryk uśmiechnął się szeroko i ruszył w dalszą podróż. Tej nocy ślimak Henryk zasypiał w swojej muszli bardzo szczęśliwy, bo myszka Celinka też miała swój dom. 
Morał dzisiejszej historii jest taki, że każdy powinien mieć swoje magiczne miejsce - swój dom. 

2 komentarze: