piątek, 31 października 2014

Labirynt ze snu

rys. Rakothka (KLIK)

Kto z nas nie lubi bajek o smokach? Chyba nikt ;) Smoki z bajek są czasem przerażające, często śmieszne lub fajtłapowate, innym razem dostojne i urocze, a jeszcze innym razem biedne i zagubione. ZAWSZE są jednak tak samo fascynujące! Asia poznała smoki :) W jakich to było okolicznościach? Skąd się wzięły smoki i czy Asia się ich nie bała? Dowiecie się tego, czytając naszą dzisiejszą bajkę. Zapraszamy!

"Labirynt ze snu"

Siedmioletnia Asia kładła się do snu. W świetle nocnej lampki wysłuchała opowieści taty o groźnym i niebezpiecznym smoku, który porwał królewnę Jadzię. Bajka skończyła się szczęśliwie dla Jadzi. Tata zgasił lampkę, pogłaskał córkę po głowie i wyszedł z pokoju. Asia leżała kilka minut, starając się zasnąć. Wtem pokój dziewczynki zaczął się wypełniać mgłą. Asia wyszła spod kołdry i brodząc w gęstej mgle udała się w kierunku kuchni, szukając jej źródła. W pierwszej chwili pomyślała, że mama upiekła ciasto, które się przypaliło i w efekcie z piekarnika wydobywa się dym. Kuchnia była jednak ciemna, a piekarnik wyłączony. Asia, nie mogąc dosięgnąć do włącznika światła, otworzyła lodówkę, oświetlając ciemną kuchnię. Uwagę dziewczynki przykuły zielone drzwi, które w niewyjaśnionych okolicznościach pojawiły się między stołem a krzesłem. Niewielkie drzwi były drewniane i pokryte zieloną farbą. Nacisnęła na ciężką klamkę i otworzyły się. Za drzwiami było szaro i dziewczynka nic nie mogła zobaczyć. Postanowiła, że przekroczy ich próg choć na jeden krok, żeby zobaczyć, co kryją za sobą. Asia po omacku weszła w głąb pomieszczenia, kryjącego się za tajemniczymi drzwiami. Pomieszczenie pokryte było miękkim materiałem. Dziewczynka, szukając włącznika światła, wpadła w tunel i zaczęła szybko zjeżdżać, jak na zjeżdżalni, na dół. Światła w jednej chwili zapaliły się, a Asia spostrzegła, że zjeżdża po miękkiej ściance tuby pokrytej różowym pluszem. Kiedy wypadła z tuby, okazało się, że znalazła się na rozświetlonej słońcem, zielonej łące. Wylądowała na miękkiej stercie skoszonej trawy, więc się nie poobijała. Rozejrzała się dookoła i natrafiła na czyjś wzrok. Przed nią stał człowieczek, mniej więcej metrowej wysokości. Z bujnej brody wyciągnął kłębek błyszczącej, złotej wełny i zwrócił się do Asi tymi słowami:

Ktokolwiek zawita do naszej krainy.
Obojętnie z jakiej to przyczyny.
Ten musi naszą zabawę polubić.
Wejść do labiryntu i się nie zgubić!

Asia zatrzepotała rzęsami, licząc na to, że skrzat zaraz wyjaśni jej dokładnie wszystkie szczegóły nietypowej zabawy. Po skrzacie nie było jednak śladu, rozpłynął się w mgnieniu oka. Dziewczynka stała przed bramą otwierającą labirynt. Wokół niej nie było nikogo, natomiast przed nią malował się tunel stworzony przez gałęzie zielonych krzewów. Wystarczyło, że Asia przekroczyła linię "startu", a między listkami krzewów wyrosły w jednej chwili kolorowe i wspaniale pachnące kwiaty. Ponad głową dziewczynki szybowały wspaniale ubarwione ptaki i tęczowe motyle. Zerwał się wiatr, szepcząc dziewczynce do ucha:

Jestem wiatrem, co po labiryncie hula.
Szumię do ucha, niczym pszczoły z ula.
Wsłuchaj się, jak wsłuchało się wielu,
A poprowadzę cię do upragnionego celu.

Asia, słysząc te szepty, upuściła kłębek wełny na trawę. Motek złotej wełny potoczył się do przodu popychany przez powiewy wiatru. Dziewczynka pobiegła za kłębkiem. Złoty przewodnik prowadził ją ku nieznanemu. Asia z wypiekami na buzi zastanawiała się, co znajdzie na mecie. Nagle za zakrętem ujrzała wielkiego smoka. Nie był to taki zwykły smok. Cały umorusany był czekoladą i kawałkami ciasteczek oraz cukierków. Przed nim leżały: miecz, łuk i strzały, i wielka szczotka do zębów. Smok odezwał się:

Pójść dalej w drogę wolno możesz,
Lecz pod warunkiem, że mi pomożesz.
Zasnąć nie mogę, martwię się szalenie.
Pomóż mi pokonać moje zmartwienie.

Dziewczynka przybliżyła się do smoka, a ten szepnął jej do ucha:

Podpowiem ci, że jestem zębowym smokiem.
Zasnę spokojnie i wstanę z nowym rokiem.

Asia podeszła jeszcze bliżej smoka. Podniosła olbrzymią szczotkę do zębów. W tym momencie podbiegł do dziewczynki mały bóbr z tubką pasty do zębów. Asia wycisnęła na szczotkę pastę i podała ją zdziwionemu smokowi. Potwór otworzył paszczę i naśladując ruchy dziewczynki wyszorował wszystkie zęby. Złapał łapą najciemniejszy obłok i wycisnął z niego wodę, wypłukując usta z pasty. Uśmiechnął się do wybawczyni, prezentując śnieżnobiały uśmiech. Pomachał na pożegnanie i rozpłynął się w powietrzu.
Dziewczynka ruszyła w dalszą drogę. Nagle weszła do szerszego korytarza. Całe pomieszczenie usłane było porozrzucanymi wszędzie zabawkami. Przy jednej ścianie stały wielkie puste wiklinowe kosze. Na środku siedział kolejny smok. Był czysty, ale zalewał się łzami. Kiedy zobaczył Asię przestał płakać i zaryczał:

Nie przejdziesz dalej ani o krok.
To mówię ja – bardzo zły smok!
Nie puszczę cię w dalszą drogę,
Bo jestem zły, że zasnąć nie mogę!

Asia przypomniała sobie słowa mamy: "Zawsze odkładaj zabawki na miejsce, bez zbędnego wysiłku zapanuje porządek w twoim pokoju." Dziewczynka włożyła kilka zabawek do koszyka, a chwilę później smok zrobił to samo. W mig zapanował porządek. Smok pomachał dziewczynce i rozpłynął się w powietrzu. Ruszyła w dalszą drogę, śledząc wzrokiem kłębek wełny i wsłuchując się w szum wiatru. Wiatr zaśpiewał jej do ucha:

Wspaniale dałaś sobie radę.
Czas kończyć naszą zabawę.
Pamiętaj, co ci się tu przytrafiło.
W ładzie i porządku zasypia się miło.
A kto swe ząbki ładnie szoruje.
Ten zdrowy sen sobie gwarantuje!

Wokół stóp dziewczynki pojawiła się ponownie mgła, która z sekundy na sekundę zagęszczała się. Po chwili Asia nie wiedziała, gdzie się znajduje. Wystawiła do przodu ręce, by uchronić się przed zderzeniem z przeszkodą. Nagle na buzi dziewczynki pojawił się uśmiech. Asia wyczuła ramę swojego łóżka. Dziewczynka wiedziała, że dotarła do celu. Wdrapała się do łóżka i zasnęła. 

1 komentarz:

  1. Ilustracje Rakothki są niesamowite......A bajka o smokach? Masz rację Bajeczna fabryko, któż ich nie lubi?:)

    OdpowiedzUsuń