wtorek, 28 października 2014

Wróżka Michalinka

rys. Rakothka (KLIK)

Czy zastanawialiście się kiedyś, co jest największym źródłem radości i ciepła? Jak wyglądałaby kraina pozbawiona tego źródła? I jak zachowywaliby się jej mieszkańcy? Na wszystkie te pytania odpowie dziś Michalinka, która taką krainę odwiedziła i uwaga, uwaga... uratowała! :)

"Wróżka Michalinka"

Pewnego wieczoru Michalinka, leżąc pod ciepłą kołdrą, słuchała wiatru szumiącego za oknem. Szum mieszał się z szelestem liści, a do uszu dziewczynki dobiegł głos:

Gdzieś daleko, za wysokimi górami,
Głębokimi morzami i zielonymi lasami,
Prawie już na świata samym końcu,
Jest kraina, która marzy o ciepłym słońcu.
Ludzie tam marzną i żyją w ciemności,
Bez słońca nie mają żadnej roślinności.

Michalinka przez chwilę zastanawiała się nad tym, co usłyszała. Po namyśle stwierdziła, że opisana przez głos kraina nie może istnieć naprawdę, bo jej mieszkańcy musieliby być bardzo, ale to bardzo nieszczęśliwi. Z tą myślą dziewczynka zasnęła i śniło jej się, że jest wróżką. Kiedy stuknęła czarodziejską różdżką w oparcie łóżka, ono uniosło się i niesione tajemniczą siłą wprost wypłynęło przez okno. Dookoła było ciemno i tylko światła miejskich latarni rozświetlały mrok. Początkowo wróżka Michalinka próbowała sterować magicznym łóżkiem, lecz po chwili zorientowała się, że nie ma żadnego wpływu na kierunek, w którym leci. Fakt ten nieco dziewczynkę zaniepokoił, gdyż zdawała sobie sprawę, że z każdą chwilą coraz bardziej oddala się od domu. Dopóki jednak znajdowała się w swoim łóżku czuła się bezpieczna, więc postanowiła przekonać się, jaki jest cel tego nocnego "lotu". Wpatrywała się w dal, ale spokojne kołysanie łóżka sprawiło, że powieki zaczęły się stawać coraz cięższe. Michalince zdawało się, że zamknęła je tylko na chwilę, a kiedy je znowu otworzyła zobaczyła wokół siebie mgłę. Poczuła też, iż łóżko zaczyna opadać spokojnie w dół. Zaciekawiona usiadła i rozejrzała się dookoła. Nigdzie nie było widać słońca. Michalinka zastanowiła się przez moment i przypomniała sobie o wierszyku, który opowiadał szumiący wiatr.
"Czyżbym trafiła do tej smutnej krainy, której mieszkańcy nie znają roślin?", pomyślała.
Dziewczynka rozejrzała się dookoła. Tak, jak w słowach wierszyka, nigdzie nie było roślin. Było szaro, wręcz ciemno. W oddali zobaczyła kilka postaci, które po chwili zbliżyły się do niej i okazały się być mieszkańcami ponurej krainy. Michalinka podeszła do nich i uśmiechnęła się szeroko, mówiąc:
- Cześć. Mam na imię Michalina. A Wy?
- Tomek - wymruczał ponury chłopiec - Jesteś tu obca?
Michalinkę bardzo zdziwiła postawa chłopca, lecz mimo to nie przestawała się uśmiechać.
- Ja jestem Zosia - przedstawiła się mała dziewczynka, która do tej pory chowała się za plecami Tomka - Coś dziwnego stało się Twojej twarzy.
Michalinka była tym dość zdziwiona, więc zapytała:
- Co jest nie tak z moją twarzą?
- No... jest tak dziwnie wykrzywiona.
- Przecież ja się uśmiecham - odparła radośnie Michalina.
- Co robisz? - wykrzyknęły równocześnie dzieci.
Michalina otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia. Wyglądało na to, że nie tylko kraina była ponura, również ludzie ją zamieszkujący nie byli w najlepszym nastroju. Dziewczynka wiedziała, że musi im jakoś pomóc, jednak nie miała żadnego pomysłu. Wtedy usłyszała znajomy głos:

Pomyśl! Co szarość i smutek pokona?
Do walki z nimi jesteś wyposażona!
Spójrz do twej koszuli nocnej kieszeni,
Tam masz coś, co losy tej krainy odmieni.

Dziewczynka szybko włożyła rękę do prawej kieszeni koszuli. Jednak pomimo, iż szukała dokładnie, nic w niej nie znalazła. Już miała pomyśleć, że tym razem głos się pomylił, gdy postanowiła sprawdzić zawartość lewej kieszeni. Ku swemu zdziwieniu wyczuła w niej coś małego. Wyjęła tajemniczy przedmiot i okazało się, że była to żółta kredka. Bił od niej wspaniały blask. Tomek i Zosia z zaciekawieniem przyglądali się kredce. Jak się okazało nigdy nie widzieli żółtego koloru. Michalinka nie wiedziała, co robić. W jaki sposób ma odmienić los ponurej krainy przy pomocy małej kredki...
Wciąż ściskając w dłoni kredkę, zatoczyła ręką krąg, mówiąc:
- Naprawdę nie wiem, jak mam to zrobić. Jak uratować waszą krainę?
I wtedy oczom zdziwionych dzieci ukazała się żółta kreska. Przebiegała dokładnie w tym miejscu, w którym Michalinka machnęła ręką. Po chwili Michalinka znowu poruszyła ręką i tak powstała druga kreska. Chociaż kreski nie były duże, bił od nich wielki blask, a dookoła zrobiło się jaśniej. Wtedy dziewczynka uświadomiła sobie, że trzyma w ręce magiczną kredkę. Pomyślała też, że spróbuje narysować wielkie słońce i w ten sposób odczaruje to ponure miejsce. Nie myśląc długo Michalinka wspięła się na najwyższe drzewo, uważając by suche konary nie złamały się pod jej ciężarem. Gdy dziewczynka siedziała już na najwyżej położonej gałęzi drzewa zaczęła malować żółte koło. Z każdym ruchem jej ręki koło powiększało się, rozświetlając ciemną krainę. Po kilku godzinach słońce było sporych rozmiarów. Michalinka odepchnęła je ze wszystkich sił, kierując je w stronę niebieskiego nieba. Gdy słońce znalazło się na swoim miejscu wypuściło długie błyszczące promienie. Zgromadzone nieopodal dzieci zasłaniały oczy, chroniąc je przed nieznanym światłem. Nagle wszystko w ponurej krainie, jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zaczęło nabierać kolorów. Z ziemi zaczęła wyrastać soczyście zielona roślinność. Niebo pokryło się błękitem i nawet ubrania dzieci nagle zaczęły nabierać barw. I wtedy zdarzyło się coś dziwnego. Zosia i Tomek stwierdzili, że ich buzie wykrzywiają się w uśmiechu, tak jak buzia Michalinki. Po chwili cała trójka śmiała się już bardzo, bardzo głośno. Śmiech dzieci był impulsem do pojawienia się jeszcze bardziej radosnych kolorów.

Wtedy Michalinka znowu usłyszała głos:
Wraca znowu radość do ponurej krainy,
Za sprawą tej oto dzielnej Michaliny.
Czas jednak jak zwykle pędzi jak szalony,
Pora już, Michalinko, wracać w rodzinne strony.

Michalinka z przykrością powiedziała swoim nowym przyjaciołom, że musi wracać do domu. Jednak obiecała, że pewnego dnia znowu odwiedzi tę radosną krainę. Zosia i Tomek mocno uściskali dziewczynkę, dziękując za słońce, kolory i uśmiech. Obiecali, że odtąd będą się uśmiechać tak często, jak to tylko możliwe i nie pozwolą by mrok ponownie zawitał do ich krainy. Gdy tylko Michalinka znalazła się w swoim łóżku natychmiast zasnęła. Obudziła się w swoim pokoju, z uśmiechem na ustach. Dziewczynka była przekonana, że to był tylko piękny sen, ale wtedy w lewej kieszeni swojej koszuli znalazła żółtą kredkę…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz