niedziela, 2 listopada 2014

Zagubione gęsie piór

rys. Maja

Dzisiaj zapraszamy wszystkich Poczytników na bajkę o pewnym skrzacie, który zgubił coś bardzo ważnego, coś bliskiego jego sercu. Co to było? Kto pomagał w poszukiwaniach? I czy się odnalazło? Przeczytajcie, aby się dowiedzieć!

"Zagubione gęsie pióro"

Las szumiał od setek lat. Nad rzędami kołyszących się drzew górował stary dąb. Wiekowe drzewo zamieszkiwała sędziwa sowa, rodzina rudych wiewiórek i sześć szarych wróbli. Ptaki i wiewiórki nie były jednak jedynymi mieszkańcami dębu. Poza nimi drzewo zamieszkiwał brodaty skrzat, który za dnia spał, zaś nocą w blasku świecy pracował. Skrzat był kronikarzem, który nocami opisywał przygody zasłyszane w szumie drzew. Czasami na nocne rozmowy wpadała do niego stara sowa, która nocą często wyruszała na łowy. Skrzat nocami siedział przygarbiony przy swoim wiekowym biurku i spisywał w blasku świecy gęsim piórem historię szumiącego lasu.
Pewnej nocy, gdy skrzat zasiadł wygodnie przy swoim biurku, z zamiarem dokończenia historii z poprzedniego wieczoru, ze zdziwieniem stwierdził, że nigdzie nie ma jego gęsiego pióra. Skrzat dokładnie sprawdził na biurku, przeszukał również podłogę pod biurkiem. Szukał wszędzie - zajrzał nawet do kosza na śmieci. Jednak pióra nigdzie nie było. Przerażony wdrapał się do dziupli sowy, licząc, że ptak pomoże mu znaleźć narzędzie jego pracy. Niestety, jego sąsiadka była nieobecna, zapewne wyruszyła na nocne łowy. Skrzat usiadł na progu jej domu i cichutko zapłakał. Gdy sowa wracała z polowania już z daleka spostrzegła, iż pod drzewem powstała spora kałuża. "Czyżby ktoś robił pranie w środku nocy?" - pomyślała zdziwiona. Będąc już blisko dziupli sowa spostrzegła, że ma gościa i zahuczała wesoło, ponieważ skrzat odwiedzał ją niezwykle rzadko. Jednak widząc jego zatroskaną minę sowa pomyślała, że skrzat musiał wpaść w poważne tarapaty. Sędziwy ptak przygotował dwa kubki gorącej malinowej herbaty, usiadł na bujanym fotelu i wysłuchał małego skrzata. Gdy skrzat skończył opowiadać, mądra sowa pomyślała chwilę i odparła:
- Wydaje mi się, że wiem co się stało z Twoim gęsim piórem. Wczoraj był duży wiatr i musiał porwać lekkie pióro, które wyfrunęło przez okno.
Skrzat słysząc te słowa głośno załkał. Bez gęsiego pióra nie mógł być kronikarzem. Jednak sowa zaczęła go uspokajać:
- Ależ nie płacz proszę. Mówiłeś, że szukałeś pióra jedynie w swoim mieszkaniu.
- Tak - odparł skrzat szlochając - Ale jeśli pióro wyfrunęło przez okno już nigdy go nie odnajdę!
- Drogi przyjacielu, zapomniałeś o podstawowej zasadzie - wspólnym działaniu - sowa uśmiechnęła się szeroko - Sądzę, że wielu mieszkańców lasu zechce pomóc ci w poszukiwaniach zagubionego pióra. 
Następnego dnia rano, sowa zwołała zebranie na polanie. Stawili się wszyscy mieszkańcy lasu - sarny, króliki, dzięcioły, a nawet lis. Sowa przedstawiła zebranym sytuację i zaproponowała wspólne poszukiwania. Zwierzęta zgodziły się bez namysły. W jednej chwili podzieliły się na zespoły i rozpoczęto poszukiwania. Na wielkiej mapie narysowanej przez sowę zaznaczono sektory poszukiwań. Gdy odhaczono ostatni sektor, a gęsiego pióra nie znaleziono, skrzat zalał się ponownie łzami. Tracił resztki nadziei. Wtem zebrane zwierzęta usłyszały ciche chrząknięcie. Wszyscy jednocześnie obejrzeli się za siebie, ale nie zauważyli nikogo. Ponownie do uszu zebranych zwierząt dotarło chrząknięcie. Zwierzęta jeszcze raz obejrzały się za siebie. Tym razem zauważyły myszkę, która patrzyła na nich wielkimi oczami. 
- Przepraszam, że przeszkadzam, niedawno się wprowadziłam do norki, znajdującej się u podnóża dębu. - myszka prawą łapką wskazała wiekowe drzewo - Chciałam się przedstawić i poznać mieszkańców tego lasu.
- Witamy cię serdecznie - odrzekła sowa - Bardzo cię przepraszamy za chłodne przyjęcie, ale jesteśmy w trakcie poszukiwań narzędzia pracy naszego przyjaciela, a twojego sąsiada.
- Chętnie wam pomogę! - wykrzyknęła myszka - Powiedzcie mi, proszę, czego dokładnie szukamy.
- Gęsiego pióra, bez niego nie mogę pracować - odrzekł pospiesznie skrzat - Pióro jest bardzo stare, a na jego końcu widać ślady granatowego atramentu. Szukamy bez rezultatu mojego pióra od samego rana - dodał zmartwiony skrzat.
W tym momencie szary pyszczek myszki zrobił się czerwony jak cegła. Nie mówiąc nic więcej, myszka pospiesznie czmychnęła do swojej norki. Pozostali mieszkańcy lasu byli bardzo zdziwieni jej zachowaniem, ale stwierdzili, że myszka musi być bardzo nieśmiała. Jednak już po chwili myszka pojawiła się ponownie. Ku zdziwieniu wszystkich zgromadzonych zwierząt, w łapce trzymała gęsie pióro, którego szukano od rana!
- Przepraszam cię bardzo skrzacie - myszka była na prawdę zawstydzona - przechodziłam tędy wczoraj i znalazłam je w trawie. Było tak piękne, że postanowiłam je wziąć. 
Uradowany skrzat z całej siły uściskał myszkę i powiedział:
- Kochana myszko! Nie wiem jak ci dziękować, że znalazłaś moje pióro! Tak się cieszę, że je odzyskałem. 
Skrzat odetchnął z ulgą, podziękował wszystkim zebranym za pomoc i wsparcie. Wieczorem przy blasku świecy opisał w kronice historię zagubionego gęsiego pióra. Historia zagubionego gęsiego pióra, ku radości wszystkich mieszkańców lasu, miała szczęśliwe zakończenie. Ponadto stała się początkiem sąsiedzkiej przyjaźni skrzata i myszki.   

1 komentarz:

  1. Kronikarz bez pióra? Oj, to poważne niedopatrzenie...Dobrze, że bajka zakończyła się szczęśliwie:) Maja - jestem pod wrażeniem Twojego pięknego zobrazowania bajki:) Brawo:)

    OdpowiedzUsuń