piątek, 21 listopada 2014

Zielony smok


Zapraszamy do wspólnych obchodów Dnia Pluszowego Misia!
szczegóły - KLIK

rys. Chłopiec z Krainy Bagajagi 

Smoczych przygód to jeszcze nie koniec! Okulary znów przeniosły Adasia w odległą krainę! Tam, gdzie wszechobecny lód i przenikliwe zimno, odnalazł on bardzo zatroskany naród. Pomóc mógł im jedynie smok. Nie byle jaki smok - zielony smok. Jaka była w tym rola naszego podróżnika? Przeczytajcie :)

"Zielony smok"

Wizyta na strychu stała się stałym elementem zabaw podczas nieobecności mamy. Adaś godzinami przygotowywał się do kolejnej smoczej przygody, przeglądając księgę smoków, którą dostał od wujka Krzysia. Wspomniany wujek wywiercił w otrzymanej od Posejdona muszelce małą dziurkę, w którą chłopiec wprowadził rzemyk. Muszelka zawisła na jego szyi obok drewnianego wisiorka smoka. Nadszedł dzień, kiedy Adaś znowu zawitał na strychu. Nie zastanawiając się długo włożył okulary i odruchowo zamknął oczy. Kiedy je otworzył uderzyła go wszechobecna biel. Chłopiec stał w samym środku śnieżnej krainy. Mróz szczypał mu policzki, a palce u dłoni zamarzły. W oddali dostrzegł czarne poruszające się punkty. Szybkim krokiem Adaś udał się w ich kierunku. Po godzinie marszu chłopiec znalazł się w eskimoskiej wiosce. Wokół niego stały śnieżnobiałe igla. Wioska wydawała się być opustoszała. Adaś dostrzegł świeże ślady stóp i bez zastanowienia udał się w tym samym kierunku. Po krótkim marszu dostrzegł zgromadzonych koło lodowej góry tubylców.
“Jak znam moje szczęście, to chodzi pewnie o jakiegoś smoka” – pomyślał chłopiec.
Adaś podszedł bliżej lodowej góry. Przetarł ze zdziwienia oczy, bowiem w lodowej górze uwięziony był zielony smok. Zgromadzeni ludzie chcieli mu pomóc, ale nie wiedzieli jak. Smok był otoczony lodem i chyba spał, bowiem co jakiś czas tylko sennie poruszał powieką. “Spytam, czy chcą go uwolnić i dlaczego” – pomyślał Adaś. Chrząknął kilka razy, by zwrócić na siebie uwagę. Zebrani ludzie spojrzeli w jego stronę. Adaś nieśmiało zapytał:
- Czy chcecie uwolnić smoka?
- Tak! Bardzo! - wykrzyknęli równocześnie zebrani Eskimosi.
- Przepowiednia głosi, - rozpoczął jeden - że zielony smok da nam urodzaj. Nasza kraina pełna będzie silnych reniferów i tłustych fok. Nie mamy jednak pojęcia, w jaki sposób mamy dać mu wolność.
Adaś zamyślił się, dotykając jednocześnie swoich amuletów. Wtedy usłyszał znajomy, tubalny głos:

Gdy żywe połączone z lodem,
Nie sięgaj po ziemię czy wodę.
Wiatrem nie pokonasz lodu.
Myśl! Czym pozbędziesz się chłodu?

Adaś ucieszył się. Rozwiązanie było proste.
- Pomogę Wam, jeżeli chcecie! - zawołał radośnie.
Zebrani Eskimosi z radości klaskali i tupali. Następnie zaprosili przybysza na kolację. Wszyscy usiedli na rozłożonych w iglo skórach i biesiadowali do późnych godzin nocnych. Adaś poprosił ich, aby rano zgromadzili się wszyscy i żeby każdy przyniósł jak najwięcej drewna.
O świcie chłopca obudził hałas krzątających się tubylców i zapach drewna. Adaś czytał kiedyś, że Eskimosi sprowadzają drewno z dalekich stron, gdyż w śnieżnej krainie nie rosną drzewa. Wiedział, że mieszkańcy eskimoskiej wioski dla ratowania smoka oddają wszystkie swoje zapasy drewna. Gdy Adaś wyszedł z igla dostrzegł sanie załadowane drewnem. Wszyscy ruszyli w kierunku zamarzniętego smoka. Gdy byli już na miejscu wspólnymi siłami ułożyli palenisko wokół lodowej góry. Eskimosi odeszli dziesięć kroków do tyłu, zaś Adaś, uderzając o siebie dwoma krzemieniami, wywołał pierwszą iskrę ognia. Po chwili lodowa góra otoczona była olbrzymim ogniskiem, a lód, który więził smoka zaczął się błyskawicznie topić. Smok był już prawie cały odmrożony, kiedy ogień zaczął gasnąć. Adaś zakrzyknął:
- Potrzebujemy jeszcze więcej drewna!
I wtedy wszyscy mieszkańcy zaczęli znosić co kto miał: drewniane łyżki, grzebienie, talerze, a nawet zabawki. Wspólnymi siłami udało się utrzymać ogień, a kwadrans później zielony smok był już uwolniony.
Kiedy poczuł, że nie jest już więziony przez lodową bryłę. Rozprostował skrzydła i krzyknął:

Dziękuję za wolności przywrócenie!
Przed laty przybyłem na tę ziemię,
Chciałem pomagać w ziemi uprawie,
A w lodzie przesiedziałem sto lat prawie.
Teraz się wszystko wnet odmieni!
Poznajcie mnie – jestem smok ziemi!

Zebrani Eskimosi wiedzieli, że przepowiednia właśnie się spełnia. Wszyscy zaczęli tańczyć wokół smoka i wiwatować na cześć Adasia. Smok również pokłonił się przed swoim wybawcą. Adaś poczuł, że upłynęło już dużo czasu i powinien wracać do domu. Już chciał się żegnać, kiedy smok podszedł do niego i ofiarował mu na pamiątkę jedną ze swoich pięknych, lśniących łusek. Chłopiec podziękował mu, a następnie pomachał wszystkim na pożegnanie. Zamknął oczy i w jednej chwili znalazł się ponownie na zakurzonym starym strychu, trzymając w dłoni pamiątkę lodowej przygody - smoczą łuskę. Kiedy zszedł na dół, okazało się, że minęło tylko kilka minut i rodzice nic nie zauważyli. Chłopiec pobiegł czym prędzej do wujka, żeby również w łusce wywiercił mu dziurkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz