poniedziałek, 1 grudnia 2014

Biały smok

rys. Kinga

Dziś - przygodą z białym smokiem - podróżnik Adaś żegna się z Wami :) Powiedział Bajkopisarzom, że będzie tęsknił, ale jego wszystkie smocze zadania zostały już wykonane. Adaś pozdrawia wszystkich Poczytników serdecznie i kto wie, może kiedyś jeszcze zawita do Bajecznej Fabryki z kolejną przygodą? Trzymajcie kciuki!

"Biały smok"

Był środek października, a ciemne chmury pożerały samotne gwiazdy. Adaś nie mógł spać. Nie pomagało liczenie baranów. Gdy zamknął oczy widział wszystkie smoki, które poznał podczas dalekich wypraw. Wiedział, że talizmany, które otrzymał mają magiczne moce i zwiastują kolejne smocze zadanie. Nie bacząc na porę ruszył na strych. Starał się nie obudzić rodziców. Drogę do celu oświetlała mu turystyczna latarka, którą otrzymał od wujka Krzysia. Założył okulary i trzymając wszystkie talizmany zamknął oczy. Po ich otwarciu oślepił go blask wstającego słońca. Było ciepło. Adaś spacerował po zielonym lesie, obserwując kolorowe ptaki, łapiąc wesołe motyle i licząc czarne mrówki. Podczas długiej drogi dostrzegł porozrzucane koraliki. Pierwszy w oczy rzucił mu się koralik czerwony jak wino, następnie zielony jak trawa, później granatowy jak gniewające się niebo, a później czarny jak smoła, a na końcu żółty jak słońce. Chłopiec wiedział, że koraliki nie znalazły się na jego drodze przypadkiem. Szedł dalej, aż doszedł do rozległej, oświetlonej słońcem polany. Nic już więcej nie znalazł. W ręku ściskał kolorowe koraliki. Usiadł na ziemi i rozłożył je na piasku.
- Zaraz, zaraz... coś mi to przypomina...
Podrapał się w głowę.
- Żółty był trójgłowy smok, od którego zaczęła się moja smocza przygoda. Następny był czerwony smok - Adaś odłożył na bok dwa koraliki, które pasowały do dwóch pierwszych smoków.
- Trzeci był granatowy, czwarty był zielony, a piąty był czarny - gdy wypowiedział te słowa na głos pięć koralików leżących obok siebie dotknęło się, a chłopiec usłyszał głos:

Wielka moc drzemie w talizmanach,
Ukryta przed laty przez złego szamana.
Gdy połączysz przygód wspomnienia,
Białego smoka uwolnisz z magii cienia.

Adaś zdjął wiszące na jego szyi rzemyki. Ułożył je na kolanie. Pierwszy talizman otrzymał po spotkaniu z czerwonym smokiem - wisiorek przedstawiający ognistego smoka. Drugi talizman - szumiącą muszelkę - otrzymał od potężnego Posejdona  po spotkaniu z granatowym smokiem. Trzeci talizman był od zielonego smoka - lśniąca łuska. Czwarty talizman otrzymał po spotkaniu z czarnym smokiem - piórko, które ofiarował mu syn indiańskiego wodza. Wszystkie talizmany chłopiec ułożył koło siebie.
Nie miał jednak talizmanu ze spotkania z żółtym smokiem. Zaczął intensywnie myśleć i wtedy znowu usłyszał głos.

Żółtego smoka pokonałeś
Tym, co bardzo dobrze umiałeś.
Znów musisz dźwięki wydobyć,
Żeby ostatni talizman zdobyć.

Adaś z przerażeniem odkrył, że nie ma ze sobą żadnych instrumentów. Był zrezygnowany, bez instrumentów nie uwolni białego smoka. Wtem przypomniało mu się, że podczas jednej z wypraw na wieś wujek Krzysiu pokazał mu, jak grać na źdźble trawy. Zerwał się na równe nogi i rozpoczął poszukiwania odpowiedniego źdźbła. Kiedy je znalazł, zaczął myśleć, jaki utwór zagrać. Nic znajomego nie przychodziło mu do głowy, więc po prostu zaczął grać melodię, którą podpowiadało mu serce. Gdy chłopiec zakończył grę siedział w ciszy, czekając na brakujący talizman. Jednak przez cały czas oczekiwania nic wyjątkowego się nie wydarzyło. Adaś był smutny, że jego dotychczasowe poświęcenie pójdzie na marne. Z rozmyślań wyrwało go stado mrówek, dźwigające biały jak śnieg kamień. Adaś kucnął, by przyjrzeć się ich wysiłkom. Przy okazji dokładnie przyjrzał się kamykowi i ze zdziwienia odebrało mu mowę. Na białym kamyku wyryty był klucz wiolinowy. Chłopiec chwycił kamień, podziękował mrówkom i położył go obok pozostałych talizmanów. Po chwili wszystkie uniosły się i zaczęły wirować, a wokół nich pojawiła się jakby biała mgła. Wirowały coraz mocniej i mocniej, aż utworzyły coś na kształt wielkiej, białej, kulistej chmury. Adaś cofnął się o kilka kroków i przyjrzał się powstałej chmurze. Uwięziony w niej obraz ukazywał białego smoka stojącego na górze otoczonej chmurami. Wtem chłopiec usłyszał tubalny głos:

Tyle lat czekałem na wybawienie.
Porzucam dziś złej magii cienie.
Witam cię o wielki szamanie!
Stawiam się na twe wezwanie!

Gdy biała chmura rozpłynęła się w powietrzu Adaś spostrzegł, że jego strój w tajemniczy sposób się zmienił. Chłopiec miał na sobie kombinezon z materiału przypominającego łuski napotkanych smoków, na szyi zawieszone miał wszystkie talizmany i koraliki, zaś obok niego stała czarna walizka i wielki wiklinowy kosz z przyczepionym do niego czarnym jak smoła ogromnym balonem. Adaś dotknął indiańskiego piórka dla dodania sobie otuchy, walizkę włożył do kosza, a następnie sam się do niego wgramolił. W chwili, gdy znalazł się w środku kosz oderwał się od ziemi i szybko wzniósł się ku chmurom. Chłopiec trzymał zgromadzone talizmany, licząc, że pokierują go w dalszą drogę. Gdy był już bardzo wysoko zza chmur wyłoniła się olbrzymia góra, na której szczycie stał samotny biały smok. Adaś wiedział, że cel jest już blisko. Nagle poczuł, że kosz zahaczył o coś i zatrzymał się. To coś, to był pazur smoka. Smok łapą przytrzymywał kosz i wyraźnie uśmiechał się do Adasia. Drugim pazurem przebił czarny balon, zaś kosz z Adasiem delikatnie sprowadził na szczyt góry i postawił obok siebie. Przywitał chłopca takimi słowami:

Uwolniłeś mnie, lecz to nie koniec.
Jeszcze jedno jest ci przeznaczone:
Musimy razem złego pokonać szamana,
Wtedy otworzy się krainy smoków brama.

Adaś rozumiał wskazówki, które przekazał mu biały smok, ale nie wiedział, co począć dalej. Dotknął talizmanów oraz koralików, szukając odpowiedzi. Wtem poczuł, że powinien wdrapać się na grzbiet smoka. Kurczowo trzymając czarną walizkę jedną ręką, zaś drugą grzbietu smoka, wyruszył w nieznaną mu drogę - na spotkanie z przeznaczeniem. Po kilku godzinach drogi stanęli przed ponurym zamczyskiem. Adaś domyślił się, że tu właśnie mieszka zły szaman. Biały smok podczas podróży opowiedział mu, że przed laty, to właśnie on uwięził smoki i od tamtej pory pozostają w stanie uśpienia, nie wiadomo gdzie dokładnie. Wtem niebo pociemniało, słońce skryło się, a wiatr zerwał się i szalał w najlepsze. Na balkonie najwyższej zamkowej wieży stanął bezzębny starzec, opierający się o powyginaną laskę zakończoną rzeźbą w kształcie smoczej głowy. Adaś od razu odgadł, że przed jego oczami znajduje się szaman, o którym wspominał smok. Szaman podniósł laskę i szeptał jakieś zaklęcia. Adaś nie miał pojęcia, w jaki sposób ma pokonać tak potężnego czarodzieja, kiedy przypomniał sobie o czarnej walizce. Otworzył pospiesznie walizkę i własnym oczom nie wierzył. Na jej dnie spoczywały dwa kamienie. Chłopiec podniósł je i bardzo się zdziwił. Były lekkie jak piórko. Chłopiec uderzył je o siebie delikatnie, a spod kamieni wydobyła się błyskawica. Adaś zdał sobie sprawę, że kamyki mają specjalne właściwości i stanowić będą jego narzędzie walki ze starcem. W tym czasie szaman uderzył o posadzkę balkonu smoczą laską, spod której również wydobyły się błyskawice. Adaś uniósł dwa kamienie do góry i nagle zaczęły się powiększać. Robiły się coraz większe i wyglądały jak gigantyczne białe chmury. W pewnym momencie ruszyły w stronę szamana, ale gdy do niego dotarły zatrzymały się i zastygły w bezruchu. Szaman uderzył swoją laską, wywołując szereg groźnych błyskawic, które zamiast trafić w Adasia odbiły się i trafiły w starca. W jednej chwili po szamanie została tylko kupka prochu. Niebo pojaśniało, a ciszę przerwał znany już chłopcu głos:

Uwolniłeś nasz ród od czarów szamana!
Otwiera się od lat zamknięta brama. 
Spójrz w górę, tam, gdzie są obłoki.
Wolność dziś odzyskały wszystkie smoki.

Adaś podniósł głowę do góry i ujrzał wielką chmurę kolorowych smoków. Chmura ta w pewnym momencie podzieliła się na cztery części, a smoki poleciały w czterech kierunkach świata, by odnaleźć swoje domy. Chłopiec wypatrywał swoich smoczych przyjaciół. Wtem, tuż przed nim przeleciały kolejno smoki: żółty, czerwony, granatowy, zielony, czarny i biały. Adaś pomachał im na pożegnanie, gdyż wiedział, że więcej ich nie zobaczy. Nagle pod nogami spostrzegł coś mieniącego się w promieniach zachodzącego słońca. Podniósł przedmiot i zobaczył, że jest to kamienny smok w kolorach tęczy. Chłopiec rozejrzał się, ale nie dostrzegł nikogo. Zawiesił amulet na piersi i włożył swoje magiczne okulary. Od razu znalazł się z powrotem na strychu. Potem, wiele razy zakładał je i nic się nie działo. Na powrót stały się zwykłymi okularami. Chłopiec wiedział jednak, że wszystko, co się zdarzyło było jak najbardziej prawdziwe. Na szyi nadal nosił tęczowego smoka.

rys. Kinga

1 komentarz: