niedziela, 28 grudnia 2014

Opowieści Cioci Grażynki - rozdział XVI

rys. Rakothka (KLIK)

Świąteczny czas minął szybko. Przygotowania tegorocznych wigilijnych potraw, jak i sama Wigilia są już jedynie wspomnieniem. Zapraszamy Was na wspólne wspominki tego wyjątkowego czasu z Ciocią Grażynką!

"Wigilia"

W domu pachniało kapustą z grzybami. Mama trzaskała pokrywkami w kuchni. Karolina wstała i spytała, co można zjeść na śniadanie.
- Weź sobie śledzie w śmietanie. Zrobiłam dość dużo, starczy na kolację.
- Śledzi nie jadam - powiedziała grobowym głosem Karolina.
- To weź jogurt i płatki. Ale karpia chyba spróbujesz?
- No dobrze. Zaraz się ubiorę i będę robiła kutię.
- Wstawiłam już pszenicę, gotuje się. Trzeba pokroić bakalie, bo potrzebne są jeszcze do makowca.
Makowiec Mama piekła na ostatnią chwilę, bo był zagrożony przedwczesnym zjedzeniem. I tak musiała walczyć, żeby wszyscy się nie rzucili na sernik i keks, upieczone wczoraj.
Marta wbiegła do kuchni - A kiedy robimy uszka?
- Po południu. Fasola i grzyby do farszu już się gotują.
O ile rodzina zgodziła się na kupne pierogi z kapustą i grzybami, żeby oszczędzić Mamie pracy, o tyle uszka musiały być robione w domu, według przepisu Babci.
- Karolina, zjadłaś już? Pomóż mi rozdrobnić mak. - Mama nie kręciła maku w maszynce, tylko rozdrabniała mikserem. Tak było jej łatwiej.
- Zajrzyj no do zeszytu, Karolina, ile jajek dodać do masy makowej.
Zeszyt stał na półce w kuchni, obok książek kucharskich. Oprócz „Kuchni Polskiej" stały tam takie książki, jak „Kuchnia chińska" i „Kuchnia arabska" Katarzyny Pospieszyńskiej a także „Kuchnia węgierska" i „Kuchnia francuska" oraz „Gotujemy w kuchence mikrofalowej". Były tam też książki kucharskie Kubusia Puchatka i Ani z Zielonego Wzgórza a także „Całuski pani Darling" i „Łasuch literacki" Małgorzaty Musierowicz. W zeszycie, bardzo starym i poplamionym, były domowe przepisy Babci i różnych cioć. Niektóre miały śmieszne nazwy, np. „Kokosanki Cioci Danki", „Placek na oleju Cioci Asi". Był w zeszycie przepis na uszka i na makowiec.
Marta z Karoliną kroiły bakalie, podjadając przy tym, gdy w kuchni pojawił się Adaś.
- Mogę trochę kapusty? - spytał - Tak pachnie...
- Trochę możesz.
Gdy makowiec był już upieczony, barszczyk ugotowany, Marta zaczęła marudzić. Zjadła na obiad trochę grochu z kapustą, Adaś wolał fasolkę do farszu. Nie miała co robić. Kiedy będzie wieczór? Podglądała za okno, na przemian podziwiając bombki na choince.
- Wiesz co - powiedziała Mama - zrób kartki z imionami wszystkich, ozdobione gałązkami choinki. A potem będziemy robić uszka.
Marcie nie trzeba było powtarzać. Wyjęła kartki z bloku technicznego, pocięła na kawałki i wypisała ozdobnym pismem - Mama, Tato, Karolina, Adaś i Marta.
Mama z Karoliną robiły tymczasem farsz do uszek. Karolina przecierała fasolę przez sito, Mama kończyła smażyć cebulę i zmiksowała ją razem z ugotowanymi grzybami.
Gdy Marta skończyła robić kartki, zaczęły lepić uszka. Mama rozwałkowała ciasto, Karolina pocięła je na kwadraty, Marta łyżeczką nakładała farsz. Trochę im było ciasno, ale praca szła szybko. Kwadraty zlepiało się w trójkąty, potem dwa boki razem, a trzeci trzeba było wywinąć na zewnątrz. Marta też zrobiła kilka uszek sama. Potem wrzucały je do gotującej się wody.
Oczywiście nie obyło się bez próbowania. Trzy uszka były kiepsko zlepione, wiec zostały zjedzone „na pniu". Karolina z Martą wyrywały sobie resztki farszu.
- Teraz ty ugotuj pierogi - powiedziała Mama do Karoliny. A ja umyję się i przebiorę, potem będę smażyć ryby i możemy siadać do stołu.
- Ja też idę się przebrać - powiedziała Marta.
- I powiedz Tacie i Adasiowi, żeby się przygotowali.
Stół był już zastawiony. Wszyscy podzielili się opłatkiem i usiedli do wieczerzy. Zaczęli od zupy rybnej, potem był barszczyk z uszkami, karp, kapusta z grzybami, pierogi i groch z kapustą, śledzie i na końcu kutia.
Najszybciej jadła Marta, bo nie mogła doczekać się prezentów. Mama aż się bała, żeby się nie zadławiła ością, chociaż starannie obierała jej ryby.
- Już koniec? Już wszyscy zjedli? - dopytywała się niecierpliwie.
- Ja jeszcze zjem pieroga - powiedział Adaś - Nie spiesz się, ja chcę się najeść.
- No, dzieci, idźcie do łazienki umyć ręce - powiedział Tato.
- Ha, ha - parsknęli śmiechem Adaś z Karoliną. Ale poszli, trzymając Martę między sobą.
Gdy byli w łazience, zabrzmiał dzwonek. Marta wybiegła z łazienki i otworzyła drzwi. Za drzwiami, na sankach, stał duży worek. Adaś z Tatą wtaszczyli go do domu. Karolina otworzyła worek i wyjmowała po kolei paczki podpisane imionami. Zaczął się zwykły świąteczny rozgardiasz, szelest papieru, okrzyki zachwytu.
Najpierw Marta przytuliła się do pluszowego pieska. Potem z lubością obmacywała papier kryjący grubą książkę. Mikołajek! - wykrzyknęła.
Adaś z zadowoleniem oglądał nową grę komputerową, tomik komiksów i bluzę dresową z wizerunkiem ulubionego zespołu (sam ją sobie zamówił w Internecie).
Karolina przymierzała nowy sweterek, zerkając na książkę ulubionego autora - Philipa Kinga. Tato też dostał książkę, historyczną, taką jak lubił. Oprócz tego nowy krawat. Mama dostała nową torebkę i też książkę - „Żabę" Małgorzaty Musierowicz.
Wszyscy podziwiali prezenty własnoręcznie zrobione przez Martę. Dla Mamy pudełko na drobiazgi, dla Taty - kalendarz na styczeń i luty, dla Karoliny i Adasia - rysunki.
- No, Adasiu, powiedziała Mama - a pamiętasz, jak miałeś trzy lata i dostałeś nową ciuchcię i garaż na samochody?
- Ja nie pamiętam, ale wiem, co mi opowiadałaś. Tato odpakował mi zabawki, złożył ciuchcię i garaż, pokazał jak chodzi ciuchcia i jak układać autka w garażu i w końcu, gdy odszedł, powiedziałem: "Śliczne zabaweczki przyniósł Mikołaj... Tatusiowi"
- A pamiętasz, jak Tato chciał się przespać? - spytała Karolina. Powiedział: a teraz dzieci dajcie mi spokój, bo chcę sobie uciąć drzemkę! A Adaś pobiegł do kuchni i przyniósł Tacie... nożyczki.
Gdy już papiery po prezentach zostały spakowane do jednej torby, Mama przyniosła ciasto i orzechy. Ale mało kto jadł, bo każdy usadowił się w innym kącie pokoju nad swoją książką. Przerywali tylko na chwilę, aby sięgnąć po kawałek sernika lub makowca. Z płyty dobiegały kolędy w wykonaniu „Budki Suflera".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz