środa, 3 grudnia 2014

Świat mrówek



Dziś zapraszamy Was wszystkich na bal do królowej mrówek! Zaproszenie takie otrzymała nasza mała Małgosia i z wielką przyjemnością je przyjęła. Jak wyglądają imprezy mrówek? Co jedzą i jak się bawią? Dowiecie się tego wszystkiego dzięki Małgosi i jej przygodzie.

"Świat mrówek"

Tego lata łąka słodko pachniała. Trawy urosły wyżej niż w poprzednich latach. Małgosia, właścicielka dwóch długich warkoczy w kolorze popołudniowego słońca, każdego ranka wybiegała z domu i biegła przed siebie, prosto na pachnącą łąkę. Znikała wśród wysokich traw na długie godziny. Towarzyszył jej szelest łamanych roślin i zapach zdeptanej trawy. Za każdym razem cieszyło ją to spotkanie z łąką. Nie mogła się nadziwić, że życie tętniło tu pełną parą. Lubiła patrzeć na wszelkie żyjątka, zamieszkujące ten wspaniały świat, wypełniony tysiącem barw i zapachów. Często oglądała mrowisko ulokowane na skraju łąki. Ta mała mrówcza społeczność wprawiała ją niemal w zachwyt. Mrówki miały zaplanowany każdy ruch, każde posunięcie, wszystko było takie uporządkowane i świetnie zorganizowane. Małgosia wymyśliła sobie nazwy dla poszczególnych grup mrówek. Były tam mrówki-opiekunki, mrówki-żołnierze, mrówki-kucharki, mrówki-sprzątaczki, mrówki-budowniczowie. Każda z tych grup była niezbędna, żeby mrówcze miasto mogło sprawnie funkcjonować. Małgosia starała się dyskretnie podglądać życie mrówek. Zdarzało się jednak, że niektóre z nich wystraszone jej obecnością odrywały się od swoich prac i pędziły w stronę mrowiska, szukając schronienia. Wystarczyło jednak, by oddaliła się o kilka kroków od ich domu, a mrówki wracały do swoich zadań. Pewnego dnia, kiedy Małgosia poszła na łąkę, okazało się, że na szczycie mrowiska siedzi duża mrówka ze skrzydełkami. Dziewczynka z zaciekawieniem ostrożnie podeszła bliżej, żeby przyjrzeć się mrówce. Pomyślała sobie, że taka piękna i duża mrówka może być ich królową. Tak też w rzeczywistości było, bo z bliska okazało się, że mrówka ma na swojej głowie maleńką złotą koronę. Małgosia była zaskoczona i nie dowierzała własnym oczom. Zdjęła czerwoną wstążkę, którą miała zakończony warkocz i rozłożyła ją mrówczej pani jak dywan. Królowa dostojnie przemierzyła długość wstążki i stanęła na jej końcu. Tuż obok, w równym szeregu stały wszystkie mrówki. Dziewczynka czuła się, jakby była w cudownym śnie. Nigdy wcześniej nie znalazła się w takiej sytuacji. Pomyślała, że może jednak jej się to przywidziało i lekko uszczypnęła się w rękę. Nic się jednak nie zmieniło. Mrówczy orszak dalej sunął w jej kierunku, aż w końcu królowa wraz z towarzyszącymi jej mrówkami dotarła pod same nogi Małgosi. Dziewczynka przykucnęła, żeby lepiej przyjrzeć się temu niecodziennemu zjawisku. Mrówki wcale się nie spłoszyły, stały w równym rzędzie, a piękna królowa podniosła głowę w stronę Małgosi. Dziewczynka ukłoniła się nisko przed królową. 
- Dziewczynko! Witaj w naszym królestwie! - rzekła mrówcza królowa - W dniu jutrzejszym wyprawiamy wielkie przyjęcie i mamy nadzieję, że zaszczycisz nas swoją obecnością.
Małgosia przytaknęła, ukłoniła się ponownie, a gdy podniosła wzrok po królewskim orszaku nie było śladu. Rozejrzała się niepewnie wkoło. Jej wstążka wciąż leżała na trawie obok mrowiska. Podniosła ją szybko i z wypiekami na twarzy pobiegła do domu, postanawiając jednocześnie, że jutro przybiegnie znowu na łąkę. Za nic w świecie nie chciała stracić okazji uczestniczenia w przyjęciu, które miała wydać królowa mrówek. 
Następnego dnia dziewczynka wstała szybciej niż zazwyczaj. Śniadanie zapakowała do papierowej torebki i ruszyła na łąkę. Królestwo mrówek tego ranka tętniło życiem. Mrówki znosiły do mrowiska znalezione rarytasy. Małgosia najszybciej jak mogła biegła na łąkę, gdy nagle jej oczom ukazał się wspaniały widok. Mrowisko wyglądało bajecznie, wszystkie mrówki lśniły w słońcu jak złote kropelki, a wokół mrowiska rozstawione były mikroskopijne stoły, na których aż roiło się od wspaniałych słodkości. Przy jednym z największych stołów siedziała mrówcza królowa w cudnej sukni zrobionej z delikatnych płatków polnej róży, na której kropelki rosy mieniły się niczym szlachetne kamienie. Z wnętrza mrowiska dochodziła muzyka, której nie można było porównać z żadną jaką kiedykolwiek Małgosia słyszała. Dźwięki, które docierały do jej uszu, były tak radosne, że nogi same chciały tańczyć. Gdy dziewczynka przyjrzała się uważnie, spostrzegła, że pracowite mrówki przyszykowały miejsce także i dla niej. Miała siedzieć zaraz obok królowej mrówek. Dziewczynka uśmiechnęła się szeroko i pomyślała, że ma chyba jedyną okazję być gościem honorowym na przyjęciu mrówek. Już po chwili okazało się, że Małgosia nie myliła się, co do swoich przemyśleń. Gdy tylko zajęła miejsce obok królowej, mrówcza orkiestra zaczęła grać, a przed oczami Małgosi pojawiały się coraz to nowe rzesze tańczących mrówek. Dziewczynka z zachwytem podziwiała coraz to nowe układy taneczne i głośno klaskała w dłonie w dowód uznania dla tanecznych talentów małych owadów. W przerwach pomiędzy kolejnymi pokazami, przed królową i dziewczynką ustawiały się rzędy mrówek, które razem tworzyły coś w rodzaju ruchomych stołów, na których znajdowało się mnóstwo smakołyków. Były tam wspaniałe ciasta z mrówczej cukierni, słodycze i smakowite owoce z pobliskiego sadu. Małgosia była wzruszona tym, co widziała i jednocześnie pełna podziwu dla sprytu i pracowitości mrówek. Po jakimś czasie zrobiło się cicho, wszystko wokół nagle zastygło w bezruchu, a królowa mrówek rozłożyła skrzydełka i wzleciała w górę. Wszystkie mrówki złożyły jej głęboki ukłon, a ona podziękowała za wspaniałe występy i pyszne jedzenie, a potem powiedziała do Małgosi, że teraz mrówki nauczą ją jednego z mrówczych tańców. Małgosia bardzo się ucieszyła i wstała. W tym momencie obok jej nóg zaroiło się od mrówek i utworzyły one koło, które zaczęło poruszać się w różne strony w takt muzyki. Małgosia zrozumiała dawane przez mrówki znaki i kroczyła za tym mrówczym kółkiem, aż poznała cały układ taneczny. Po tych wszystkich pokazach i tańcach okazało się, że zrobiło się już dość późno i czas wracać do domu. Małgosia podziękowała za wspaniałe przyjęcie, pożegnała się z mrówkami i z żalem opuszczała łąkę. Tej nocy dziewczynka miała wspaniałe kolorowe sny. Śniła jej się kwiecista łąka i cudowny bal u mrówek. 
Dziewczynka odwiedzała regularnie swoich mrówczych przyjaciół do pierwszego śniegu. Długie zimowe wieczory spędzała na wspominaniu wakacyjnych chwil wśród szumu traw, cichego tupotu mrówczych nóżek i blasku letniego słońca. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz