niedziela, 30 marca 2014

Tadeuszek Łakomczuszek

rys. Olga

Tadeuszek Łakomczuszek to słodka rymowanka o słodkim chłopcu o imieniu Tadzio. A dlaczego Tadzio jest słodkim chłopcem? Odpowiedź jest prosta! - je same słodycze, nic poza tym!!! Jak się domyślacie, to bardzo niezdrowa dieta, która doprowadziła Tadzia do... - do czego?! Odpowiedź znajdziecie w dzisiejszej rymowance.
Autorem dzisiejszej bajki jest Pan Ryszard. Jego dwie córki - Kinga i Agnieszka - postanowiły zrobić swojemu Tacie niespodziankę, przesyłając tą uroczą bajkę do Bajecznej Fabryki! 

rys. Olga

"Tadeuszek Łakomczuszek"

Opowiem Wam historię krótką
Usiądźcie przy mnie więc cichutko
Teraz się uśmiechnijcie miło
To Wam opowiem, jak to było

Sam to widziałem, daję słowo
Na własne oczy, w noc majową
Bo to historia jest prawdziwa
O chłopcu, który się nazywa

Tadzio. Jak wszystkie dzieci małe
Dni na zabawie spędzał całe.
Bawił się w wojnę, w kominiarza
w Murzynka Bambo, w marynarza.

I wszystko by w porządku było
Pewnie nic by się nie zdarzyło
Ale nasz mały Tadeuszek
To był okropny łakomczuszek

Nie chciał jeść zupy, ni sałatki
Chciał tylko pączki, czekoladki
Cukierki, kremy i rodzynki
Aż śmiały z niego się dziewczynki,

Że będzie gruby jak antałek
A on znów tortu zjadł kawałek
Szklanką kompotu popił sprawnie
Co wyglądało dość zabawnie

Bo Tadeuszek – Łakomczuszek
Całkiem okrągły miał już brzuszek
Jak duża piłka, nadmuchana.
Lecz od wieczora jadł do rana.

Martwi się Pani przedszkolanka
Bo Tadzio nie chce jeść śniadanka
Nie chce obiadu, podwieczorku
I tak od środy aż do wtorku.

Mama też martwi się okropnie
„Niedługo kurtka się nie dopnie
Poza tym, mój syneczku miły
Od słodkich rzeczy nie ma siły.

Musisz jeść mięso i surówki
I zupy mleczne i parówki
Siły nie będzie z czekolady
Będziesz słabiutki, nie ma rady.”

Tak martwi się okropnie mama
I nie wie, co ma zrobić sama.
Wieczorem zaś do Tadzia łóżka
Przybyła dobra pani wróżka

Bo ona też wiedziała o tym,
że z łakomczuszkiem są kłopoty
bo od słodyczy, daję słowo,
zmienia się w piłkę plastikową.

Tadzio nie słuchał dobrej wróżki
Tylko pod kołdrę schował nóżki,
Uszy w poduszkę skrył dokładnie
i zasnął. Bardzo to nieładnie.

Rano się budzi, chce wstać z łóżka.
Lecz nagle patrzy – gdzie jest nóżka?
O, patrzcie, teraz rączka znika
Ze strachu zimno go przenika.

Czuje, że coś mu wciąga głowę,
Na brzuchu paski kolorowe
I już po chwili w Tadzia łóżku
Zaginął ślad po łakomczuszku.

Zmienił się w piłkę, daję słowo
Ogromną piłkę kolorową.
Choć ostrzegała dobra wróżka,
Co czeka Tadzia łakomczuszka.

Przybiegła mama zapłakana,
Stoi przy łóżku zadumana.
Trzeba lekarza przyprowadzić
Pewnie on może coś poradzić.

Przyszedł Pan Doktor, piłkę zbadał
I mówi: pewnie cukier zjadał
Pewnie jadł pączki, czekoladki
A nie chciał zupy i sałatki

Hm, proszę pani, kłopot spory
Bo synek pani , bardzo chory,
Lecz może się wyliże z tego
Jeśli nie będzie jadł słodkiego.

Teraz go trochę odchudzimy,
Trochę powietrza wypuścimy,
Lecz odczarować go, niestety,
Może ochota na kotlety.

Zmieni się w chłopca znów szczupłego
Kiedy zapragnie schabowego
Kiedy przyrzeknie, że jeść będzie
To, co da mama – zawsze, wszędzie.

Więc mama robi świetne danie,
będzie gotowe na śniadanie
Dwa kotleciki i sałatka
Dla mądrych dzieci to jest gratka.

Aż rano dziwna rzecz się stała
Bo nagle piłka zawołała:
„Jeść!  Daj kotleta mamo droga!”
i nagle z piłki wyszła noga.

A za nią druga, rączki, buźka
Szczupłego teraz Tadeuszka
Zaraz się zabrał do jedzenia.
Choć wiele miał do powiedzenia.

Gdy zjadł śniadanko ślicznie, ładnie
Obiecał mamie, no – kto zgadnie?
Przyrzekł być mądrym Tadeuszkiem
A nie, jak dawniej łakomczuszkiem.

Przyrzekł jeść serek, zupki mleczne,
bo to dla zdrowia jest konieczne
Obiecał tyle jeść słodyczy
Ile mamusia sobie życzy.

A gdy w przedszkolu się pojawił
To wszystkie dzieci w zachwyt wprawił
I wszystkie strasznie się cieszyły,
Że Tadzio taki śliczny, miły.

A on im mówił: pamiętajcie
Wszystko co pani da, zjadajcie.
Musicie ładnie jeść posiłki,
Byście się nie zmieniły w piłki.

rys. Olga 

sobota, 29 marca 2014

Baletnica

rys. Olga

Jeśli się czegoś pragnie i jeśli się o czymś mocno marzy, i jeśli się bardzo chce coś robić, to nie należy się przejmować opiniami innych w stylu "to już nie modne". Bohaterka naszej dzisiejszej bajki nie poddała się i udało jej się zrealizować największe marzenie. 

"Baletnica"

Alicja uwielbiała tańczyć. Kiedy powiedziała koleżankom w szkole, że chciałaby tańczyć w balecie, te tylko wyśmiały ją, mówiąc, że to już nie jest modne. Dziewczynka nie zraziła się opinią koleżanek. Wieczorem razem z mamą przygotowała z różowej bibuły spódnicę z ogromną liczbą warstw. W podskokach przemierzyła duży pokój, naśladując kroki i figury baletnicy, którą widziała podczas jej występu w teatrze. Zadowolona i szczęśliwa zasnęła i śniła, że to ona, jak baletnica widziana w teatrze, występuje przed tłumem ludzi, kręci piruety i wykonuje przepiękne figury. Gdy tylko rano się obudziła, szybciutko się umyła i ubrała i pobiegła do kuchni, gdzie czekali już na nią rodzice ze śniadaniem.
- Mamo, chciałabym chodzić na zajęcia z baletu. – powiedziała Ala jak tylko usiadła przy stole.
- Dzień dobry Kochanie, dobrze spałaś? – zapytał córkę Tata, uśmiechając się do niej.
- Och, dzień dobry, przepraszam. Śniło mi się, że byłam baletnicą. Och Tato, jak ja bym chciała tańczyć… - Tata zamyślił się na chwilę i obiecał Alicji, że po szkole pójdą zapisać dziewczynkę na zajęcia baletu. Mama dziewczynki uśmiechnęła się na ten pomysł, gdyż doskonale pamiętała jak sama będąc dziewczynką marzyła, aby zostać baletnicą. 
Tego dnia, Alicja nie mogła skupić się na lekcjach, bowiem myślami była już na sali gimnastycznej i wraz z innymi dziewczynkami stawiała swoje pierwsze baletowe kroki. Nie wszystkim nauczycielom podobało się takie zachowanie Alicji. Na szczęście Pan od W-fu okazał największe zrozumienie i w ramach zajęć zaproponował lekcje tańca, co prawda towarzyskiego, ale dla Alicji i tak było to wielkim przeżyciem, w którym uczestniczyła z radością. Wiedziała, że to, co najlepsze dopiero ma nadejść. Po szkole Tata już na nią czekał. Od razu pojechali do szkoły baletowej. Alicja bardzo się zdziwiła, kiedy drzwi otworzyła siwa pani, ubrana w getry i baletki. Dziewczynka nie sądziła, że w tym wieku można jeszcze tańczyć... Spojrzała niepewnie na tatę, który jedynie wzruszył ramionami i popchnął lekko córkę przed siebie, by weszła do szkoły. Na ścianach wisiały czarnobiałe fotografie za szkłem, gdzie w przepięknych tiulowych sukniach dziewczynki z delikatnym uśmiechem i widoczną lekkością wykonywały figury taneczne. Siwa staruszka podeszła do Ali, dotknęła jej ramienia i powiedziała:
- Podoba Ci się?
- O i to jak bardzo… tak bardzo bym chciała tak potrafić… – odparła dziewczynka tęskno.
- Zaraz zobaczymy co potrafisz – mrugnęła do niej staruszka z uśmiechem i poprowadziła ją do sali z parkietem, drążkami i pianinem, przy którym siedziała młoda dziewczyna.
Gdy tylko Alicja weszła do sali uśmiechnęła się szeroko i pomyślała, że właśnie spełnia się jej największe marzenie. Dziewczynka uszczypnęła się też leciutko w ramię, aby sprawdzić czy przypadkiem nie śni.
Staruszka poprosiła dziewczynę siedzącą przy pianinie o zagranie krótkiego fragmentu jakiegoś utworu, a Alę by spróbowała do niego zatańczyć. Dziewczynka poczuła jak z przejęcia drżą jej kolana, jednak gdy tylko usłyszała muzykę zaczęła tańczyć. Delikatnie stawiała stopy na parkiecie, naśladując primabalerinę z teatru. Kręciła piruety, by chwilę później przemierzyć całą salę w podskokach. Gdy skończyła spojrzała na starszą panią.
- Masz w sobie lekkość motyla - odparła wzruszona tańcem małej baletnicy staruszka. - I niewątpliwie talent! - rzuciła spojrzenie w stronę taty. - Jeśli więc traktujesz balet na poważnie i chcesz tańczyć w moim zespole, muszę cię przestrzec. Na moich zajęciach wymagam dyscypliny i zaangażowania. Balet to piękny taniec ale i ciężka praca. Czy jesteś gotowa poświecić swój czas dla baletu? 
Alicja chciała jak najgłośniej wykrzyczeć "tak!", by wszyscy wiedzieli, że oto właśnie otworzyła się dla niej droga, o której dotąd mogła tylko marzyć. Jednak czuła, że ze wzruszenia zaraz pociekną jej łzy więc szybko wtuliła się w tatę i dziecięcym głosikiem odpowiedziała - Jestem gotowa!  - Na te słowa starsza pani mogła odpowiedzieć tylko jedno: Witaj w mojej klasie, Alicjo.
Kiedy wychodzili ze szkoły uwagę Ali przykuł plakat wiszący na korytarzu. Widniała na nim prześliczna tancerka w kostiumie Odetty z Jeziora Łabędziego. Kiedy Ala przyjrzała się jej dokładnie, zobaczyła twarz nauczycielki tańca. Na plakacie była dużo młodsza, ale to była ona.
Wtedy tata powiedział:
- Zapomniałem Ci powiedzieć, że Madame Anna była kiedyś bardzo znaną tancerką. To zaszczyt i ogromne wyróżnienie uczyć się pod jej kierunkiem. 
Alicja dumnie uniosła głowę i tanecznym krokiem ruszyła przez korytarz. W tej chwili była najszczęśliwsza na całym świecie.

rys. Rakothka 
Czy pamiętacie bajkę o czternastu zakończeniach (KLIK)? Zaledwie kilka zdań (początek bajki) napisanych przez Bajkopisarzy stało się wtedy inspiracją dla czternastu Czytelników. Efektem ich twórczej pracy były wspaniałe historie małego Tymka. Afrykańska przygoda małego chłopca stała się sukcesem i powodem do dumy dla Bajecznej Fabryki. Jak wiadomo - udane akcje należy powtarzać. Po blisko roku ponownie zachęcamy Was do wspólnego tworzenia bajecznych historii. Tym razem bohaterką bajki jest Dorotka i książki, które uwielbia czytać. 
Zasady zabawy:
- dokończ poniższą bajkę, 
- zakończenie wyślij na adres - bajecznafabryka@gmail.com, 
- zakończenie wyślij do dnia 31 marca 2014 roku, do godziny 23:59. 
Początek bajki znajdziecie TUTAJ!
Serdecznie zapraszamy do wspólnego napisania bajki o wielu zakończeniach!

czwartek, 27 marca 2014

Domowy teatrzyk

Domowy teatrzyk.
Co to takiego?
To taka zabawa dla prawie każdego.
Kto lubi wymyślać, przebierać i grać,
a czasem prawdziwe historie przedstawiać.
Do tego nie trzeba wielkiej sceny.
A widzem są nasi rodzice, koledzy...
Każdy kto tylko ochotę ma,
niech w przydomowym teatrze gra!
Do czego Was bardzo mocno zachęcamy
i nasz domowy teatrzyk przedstawiamy:)

fot. Piegowata

"Domowy teatrzyk" 

Poznajcie Jasia małego
na co dzień bardzo grzecznego
Lecz dziś od rana samego,
Mama nie poznaje synka swego. 

Mały marudzi, figluje i psoci,
więc zadzwoniła po pomoc do cioci.
Ciocia na to z powagą powiada: 
Jest na to bardzo dobra rada!

Natychmiast przyprowadź do mnie Jaśka
i niech weźmie misia Michaśka.
Dzisiaj Dzień Teatru mamy,
więc pacynkami w berka zagramy.

Nauczymy więc Jasia twego,
jak ja kiedyś synka mego,
jak przy użyciu zabawek i papieru
stworzyć historie na miarę orderu.

Zrobimy scenę, kulisy, widownię, kurtynę
i różne postaci, by nie wpaść w rutynę.
W ten oto sposób powstała prosta zabawa,
którą wymyślili ciocia Jaś i mama.

A teraz szansę Wy też macie,
by zrobić teatr jakiego nie znacie. 
Da Wam to mnóstwo radości
i nie pozbawi przyjemności.

Spójrz zatem na instrukcję u dołu, 
by życie Twe nabrało kolorów.
I już więcej niczego nie cuduj,
ale własny teatrzyk zbuduj! 

Dziś taki sposób na nudę przedstawiamy
i do wspólnej zabawy wszystkich zapraszamy!

***

W dzieciństwie chyba każdy buduje swój własny teatr. Aktorami są zazwyczaj lalki, misie, kukiełki, resoraki, a nawet dłonie odziane w "skarpetki_bez_pary". Sceną są stoły i krzesła przykryte kocami, zaś widzami są rodzice, rodzeństwo, babcie i dziadkowie. Pamiętajmy jednak, że niewiele pracy trzeba, by stworzyć swój wymarzony teatr z prawdziwą kurtyną. Pomysł podpatrzyliśmy u Piegowatej (KLIK) i to jej zawdzięczamy dzisiejsze zdjęcia.
Do stworzenia domowego teatru wystarczy:

  • karton (np. po bananach),
  • kawałek wełny (do zamontowania kurtyny),
  • kawałek pięknego materiału (z przygotowanym tunelem na poprowadzenie wełny).

Opcjonalnie mogą się przydać:

  • kolorowy papier,
  • klej do oklejenia obudowy teatru,
  • patyczki do szaszłyków do stworzenia kukiełek (można je zrobić wykorzystując nadto kawałek tektury, na który nakleić można zdjęcia postaci wycięte z kolorowych gazet).


Życzymy udanej zabawy i owacji na stojąco! 

fot. Piegowata

wtorek, 25 marca 2014

Wiosenny skrzacik



Po zimowym przebudzeniu wiosna nastała, a wraz z nią dzień coraz dłuższy. W parku, na drzewach, nowi lokatorzy przysiedli, o czym głośnym trelem zawiadamiają dookoła. Jest pięknie i zielono. Ale czy zastanawialiście się - Kto tak na prawdę jest odpowiedzialny za przyjście wiosny? Podpowiadamy, to mały wiosenny Skrzacik! Nie wierzycie? No to posłuchajcie...
Dzisiejszą bajkę specjalnie dla Czytelników Bajecznej Fabryki napisały dwie Panie - nauczycielki wychowania przedszkolnego - Pani Agnieszka Wojas (Przedszkole nr 13 im. Jana Pawła II w Tarnobrzegu) oraz Pani Iwona Pietrucha (Publiczne Przedszkole w Wilczy). W imieniu autorek zapraszamy na wiosenną historię. 

"Wiosenny skrzacik"
Na skraju puszczy, gdzie resztki śniegu topnieją i spływają wzdłuż pobliskiego rowu w dół doliny nieśmiało we wczesnowiosennym słonku skrzy się płatek białego przebiśniegu, przy nim drugi, trzeci, czwarty. Tuż obok bliźniacze kwiaty rozpościerają się tworząc niezwykłą białą kopułę wystającą tuż ponad ziemią. I nikt nie widzi lekkiego ruchu delikatnych roślin. Kto nimi porusza? Kto się tam skrada? Tak, to mały Skrzacik, Wiosenny Skrzacik.
Skrzacik przyodziany jest w tyciutkie ubranko w pastelowym kolorze: fioletowy kubraczek, żółte spodenki i czapeczkę ozdobioną kwiatowym dzwoneczkiem. Na nogach ma szpiczaste buciki z podobnymi, jak na czapce, dzwonkami, które poruszane lekkim wiatrem delikatnie szepcą „Wiosenka idzie, wiosenka”. Mały, ale pracowity ludzik, od rana uwija się wśród budzącej się do życia przyrody. Pomaga mu w tym wiosenna bryza oraz delikatny deszczyk. Zmęczony, nie usiądzie nawet na chwilkę, musi przecież zdążyć, nie może zawieść przyjaciół czekających na przebudzenie.
Wśród delikatnych traw nabierających zielonych barw oraz kolorowych płatków, dzwoneczków i listków również da się słyszeć pierwsze, jeszcze ciche, ale jakże radosne szepty: „Wiosna. Wiosna idzie”. Szepty stają się coraz głośniejsze, coraz weselsze, przechodzące w łagodny śpiew przy muzyce łagodnego wiatru i wtórze pierwszych wiosennych ptaków. Skrzacik wita wszystkich dookoła, częstuje promiennym uśmiechem, czym sprawia, że świat wokół uśmiecha się również do niego i zaprasza do wspólnej wiosennej zabawy.
Któregoś dnia Skrzacika obudziła przejmująca cisza. Przecierając zaspane oczy wyszedł ze swojej kryjówki na zewnątrz. Słońce jeszcze tuliło się w chmurach, na dworze było ponuro i bardzo zimno. Nie drgnął nawet jeden listek, nie było słychać śpiewu pierwszych wiosennych ptaków…
- Co się dzieje? Gdzie podziała się wiosna? Kto nie pozwala jej przyjść? – Skrzacik postanowił znaleźć przyczynę tego opóźnienia. Wybrał się więc na obchód swojego małego królestwa.
Chodząc od rośliny do rośliny, od krzewu do krzewu, próbując rozmawiać ze zmarzniętymi ptakami wreszcie zrozumiał, dlaczego... To słońce było winne, rozleniwione, po mało słonecznej zimie nie chciało opuścić ciepłej puszystej chmurki.
- Słoneczko – zawołał Skrzacik – czekamy na Ciebie!
Słoneczko przeciągnęło się leniwie, wychylając nos zza chmury.
- Co to? Czy ja dobrze słyszę? Ktoś mnie woła? – zapytało rozglądając się.
- To ja, Wiosenny Skrzacik. To ja cię wołam Słoneczko. Martwię się, że cię nie ma. Jesteś nam bardzo potrzebne.
- Miałem sen, piękny sen. Śniła mi się Wiosna, piękna, zielona. A może to… wcale nie był sen?
- Spójrz dokoła. Co widzisz? Są pierwsze trawy, kwiaty, ale jest zimno. I smutno. Ptaszki śpiewały, ale teraz gdzieś się skryły i nikt nie wie, gdzie. Bez ciebie nie poradzimy sobie.
Słonko nie myślało długo. Wychyliło się zza niebieskiej chmury, wyciągnęło swoje ciepłe promyki i uśmiechnęło się szeroko mrugając radośnie oczkami.
- Dziękuję! – krzyknął wesoło Skrzacik i pobiegł wzdłuż ścieżki szukać przyjaciół.

Przed Wami wiosenna galeria przygotowana przez 
"Stokrotki" z Przedszkola nr 13 im. Jana Pawła II w Tarnobrzegu.























niedziela, 23 marca 2014

Wiosna!

fot. Piegowata [KLIK]

Kilka dni temu pożegnaliśmy hucznie Zimę, której miejsce zajęła radosna Pani Wiosna. Wiosnę dzisiejszego dnia witamy wierszykiem nadesłanym do Bajecznej Fabryki przez Poczytnika - Panią Agnieszkę Wojas (Przedszkole nr 13 im. Jana Pawła II w Tarnobrzegu). 

"Wiosna" 

Wiosna! Wiosna! Do nas zawitała.
Radosna, zielona.
Blaskiem słońca cała ziemia otulona.
Pączki kwitną już na drzewach,
trochę wyżej ptaszek śpiewa,
a swym trelem sprawia,
że lekki wietrzyk tańcząc w ruch gałązki wprawia.

Wiosna! Wiosna! W końcu zagościła,
czym radość wokoło wprowadziła.
Cieszą się traweczki, cieszą się młode listeczki,
z zimowych kątków wyglądają jeżyki, misie i dziateczki.

Wiosna! Wiosna! Zielona panienka
zagląda we wszystkie okienka.
Zaprasza do zabawy w zielone,
kolorem słońca okraszonej.

Wiosna! Wiosna! Cieszą się dorośli i dzieci.
Świat wokoło z Wiosną tańczy – donoszą poeci.

piątek, 21 marca 2014

Pierwszy Dzień Wiosny

rys. Rakothka

Chcecie wiedzieć dlaczego robi się wiosenne porządki? Dlaczego są one tak ważne? Przeczytajcie naszą bajkę o Pawełku, który też zastanawiał się nad tymi pytaniami. Odpowiedź może Was zaskoczyć! I w przyszłym roku polubicie wiosenne porządki! 
  
"Pierwszy Dzień Wiosny"

Piękny słoneczny dzień zawitał w sobotę. Pierwszy po fali ulew, które ostatnimi czasy dość często nawiedzały okolicę. Korzystając z nadarzającej się okazji Pawełek bawił się ze swoją siostrzyczką Oleńką przed domem w ogrodzie. Było już w miarę ciepło, ale jeszcze nie na tyle, aby wychodzić na podwórko bez kurtki. Pawełek dopilnował więc, aby jego młodsza siostrzyczka na pewno założyła swoją czerwoną kurteczkę w białe groszki i czapeczkę z pomponikiem, którą tak lubiła.
Najpierw bawili się w berka. Biegali po całym podwórku, uciekając jedno przed drugim i śmiejąc się wniebogłosy. A podwórko, trzeba Ci wiedzieć drogi czytelniku, było naprawdę przestronne. Na jego terenie znajdował się między innymi mały gaj jabłonek, piaskownica zacieniona rozłożystym orzechem oraz weranda, niby przyklejona do całego domu, na której stała bujana ławeczka oraz mała huśtawka dla dzieci. Uwierzcie mi zatem, że było gdzie się ganiać.
Po godzinie intensywnego biegania, dzieci były już zmęczone i mocno rozgrzane. Pawełek zaproponował więc, żeby w piaskownicy zbudować wielki zamek. Oleńka była zachwycona pomysłem. W ruch poszły foremki, wiaderka i łopatki, ale według chłopca zamek wciąż był za mały. Myślał, myślał, aż wymyślił! "Pożyczę duże wiaderko od mamy! Albo miskę!". Szybko pobiegł do domu, niemal potykając się o rozwiązaną w międzyczasie sznurówkę.
Mamę znalazł w kuchni. W zielonych gumowych rękawiczkach oraz ze ściereczką do kurzu i miską pełną wody z pianą na blacie. "Hm, miska chyba jednak odpada.", pomyślał Pawełek.
- Mamusiu, czy mogę pożyczyć duże wiaderko? - zapytał.
- Z tego co wiem, to jest w piaskownicy razem z foremkami. - odpowiedziała mama.
- Nie, nie. Potrzebuję znacznie większego wiaderka. Czy mamy większe?
- A do czego Ci jest potrzebne takie duże wiaderko, syneczku? - zaciekawiła się mama.
- Budujemy z Olą ogromny zamek! Taki, o taki! - i zamaszystym ruchem rąk Pawełek pokazał jak duży miał być zamek.
Mama uśmiechnęła się do synka i wyjęła spod zlewu duże wiadro. Usunęła z niego całą zawartość, przemyła i wręczyła chłopcu. Wiadro było spore, ale Pawełek pomyślał, że jednak miska też by się przydała...
- A czy mógłbym wziąć też miskę?
- Ta miska będzie mi jeszcze potrzebna, Robaczku. Ale możesz wziąć tę czerwoną miskę, która jest w łazience.
- Wezmę, dziękuję. A co Ty robisz, mamo? - zapytał zaciekawiony Pawełek.
Widział już kiedyś mamę w tych gumiastych rękawiczkach i ze ściereczką, ale nie przypominał sobie, aby mama wtedy wyciągała wszystkie rzeczy z szafek. Słoje z makaronami, kaszami, herbatami i innymi fascynującymi rzeczami stały na blacie otaczając miskę z pianą. Cała sytuacja była podejrzana. "Czyżbyśmy mieli się wyprowadzić z naszego domu? Ale wtedy mama nie zaczynałaby chyba pakowania od klusek i herbaty...", myślał Pawełek.
- Robię wiosenne porządki.
- Ale przecież jeszcze nie ma wiosny, mamo. Pani w przedszkolu uczyła nas, że wiosna będzie dopiero 21 marca. I tak jest co roku, wiesz o tym, prawda?
- Tak, wiem. - zaśmiała się mama - Wiosenne porządki robi się zanim przyjdzie wiosna. Po długiej zimie i niskich temperaturach Pani Wiosna jest bardzo rozespana. Porządki robi się w domu i na podwórku, aby chętniej zawitała w nasze progi. Gdy jest wszędzie czyściutko i wszystkie rzeczy są ładnie poukładane, Pani Wiosna szybciej się budzi i przychodzi zadowolona i szczęśliwa. Lubi zaglądać do środka domów i oglądać lśniące podłogi, wysprzątane pokoje i poukładane książki na półkach. Wtedy zalewa domy swoim słonecznym ciepłym blaskiem, aby wszystko lśniło jeszcze bardziej. A jak jest wysprzątane podwórko, liście są zamiecione, nie ma porozrzucanych zabawek, a krzewy są poprzycinane, to Pani Wiosna ma sporo miejsca, aby zakwitnąć. Dlatego kwiaty zaczynają rosnąć, trawa zaczyna się zielenić, a drzewa rodzą owoce. - wytłumaczyła mama.
- Musimy z Olą posprzątać swoje pokoje! Koniecznie! I całe podwórko! - krzyknął rozentuzjazmowany Pawełek. - Wysprzątamy je bardzo dokładnie, żeby wiosna miała mnóstwo miejsca na kwiaty i zieloną trawę i orzechy i w ogóle wszystko. Tak, tak zrobimy!
I chłopczyk wybiegł z kuchni. Mama wróciła do układania kasz i makaronów w szafce. Po chwili, usłyszała ciche kroki i odwróciwszy się, zobaczyła Pawełka wyglądającego nieśmiało zza framugi drzwi kuchennych.
- Co się stało synku? - zapytała zatroskana.
- A czy możemy najpierw zbudować zamek, mamo?
Mama Pawełka zaśmiała się. Odłożyła ściereczkę, zdjęła zielone rękawice, podeszła do synka i mocno go przytuliła.
- Zamek jest najważniejszy. Pani Wiosna na pewno się ucieszy widząc Waszą piękną budowlę.

poniedziałek, 17 marca 2014

Dzień Morza

Ahoj Kapitanie! Ahoj załogo cała!
Czeka nas dzisiaj morska wyprawa.
Dla prawdziwych wilków, którym nie straszne są fale
"Patyczkowy statek" zrobimy dziś razem.


Do wykonania statku potrzebne nam będą:

- kilka patyczków mniej więcej o tej samej długości
- sznurek
- kawałek materiału lub papieru na żagiel



Wykonanie:

1. Łączymy patyczki za pomocą sznurka - ważne, by każdy patyk był połączony z drugim osobno;
2. Odwracamy nasz pokład na drugą stronę i za pomocą dwóch poprzecznych patyków, przymocowanych sznurkiem, wzmacniamy konstrukcję pokładu;
3. Z papieru bądź materiału wycinamy żagiel. W dwóch miejscach wycinamy dziurki, przez które przewlekamy sznurek i mocujemy do patyczkowego masztu.
4. Maszt przytwierdzamy do pokładu również za pomocą sznurka.

Ahoj przygodo!




sobota, 15 marca 2014

Sędzia

rys. Staś

Przed Wami kolejna odsłona bajecznego cyklu - ZAWODY. Bohaterem dzisiejszej bajki jest sędzia. Na czym polega jego praca, dowiecie się już za chwilę. Zapraszamy! 

"Sędzia"
Wujek Julka – Rafał jest sędzią i w sądzie pracuje.
Chłopiec wie, że w pracy wujek w todze występuje.

Toga to takie długie ubranie, w którym sędzia zasiada.
Potem słucha i słucha, gdy ktoś o sprawie opowiada.

Następnie długo myśli i czyta książki o poważnej treści.
Musi być wszystkiego bardzo pewny kiedy wyrok obwieści.

Julek ma też drugiego wujka i on też jako sędzia pracuje.
Chłopiec jednak najczęściej w dresie i trampkach go widuje.

Drugi sędzia w rodzinie nazywa się wujek Marek.
Nosi gwizdek na szyi, a na ręce taki dziwny zegarek.

Wcale nie pracuje w sądzie, lecz za to dużo podróżuje.
Jest bowiem sędzią piłkarskim i mecze piłki nożnej sędziuje.

Julek sędziowską tradycję chętnie by chciał kontynuować
Tylko nie wie czy na salę sądową,  czy na boisko się zdecydować.

ZAWODY:
- lekarz [KLIK]
- listonosz [KLIK]

Nie wiemy czy wiecie... ale pomysłodawczynią tego cyklu jest Kasia, prowadząca blog [KLIK]. Kasiu! Dziękujemy! :) 

środa, 12 marca 2014

A to było tak... i historia - Książki Dorotki

rys. Rakothka

Drodzy Czytelnicy!
Czy pamiętacie bajkę o czternastu zakończeniach (KLIK)? Zaledwie kilka zdań (początek bajki) napisanych przez Bajkopisarzy stało się wtedy inspiracją dla czternastu Czytelników. Efektem ich twórczej pracy były wspaniałe historie małego Tymka. Afrykańska przygoda małego chłopca stała się sukcesem i powodem do dumy dla Bajecznej Fabryki. Jak wiadomo - udane akcje należy powtarzać. Po blisko roku ponownie zachęcamy Was do wspólnego tworzenia bajecznych historii. Tym razem bohaterką bajki jest Dorotka i książki, które uwielbia czytać. 


Zasady zabawy:
- dokończ poniższą bajkę, 
- zakończenie wyślij na adres - bajecznafabryka@gmail.com, 
- zakończenie wyślij do dnia 28 marca 2014 roku, do godziny 23:59. 

Wszystkie zakończenia zostaną opublikowane w Dniu Książki dla Dzieci (2 kwietnia 2014 roku). 

Serdecznie zapraszamy do wspólnego napisania bajki o wielu zakończeniach!

POCZĄTEK NAPISANY PRZEZ BAJKOPISARZY:

"Książki Dorotki" 

Dorotka, wraz z mamą i tatą, mieszkała w niewielkim miasteczku. Dziewczynka uwielbiała chodzić do szkoły i spędzać czas z innymi dziećmi, jednak najbardziej na świecie lubiła czytać książki. Od najmłodszych lat wieczory spędzała wśród bajecznych opowieści, czytanych jej przez rodziców. Historiom nie było końca. Dorotka była przekonana, że w jej domu znajdują się wszystkie książki świata. 
Pewnego dnia, gdy wracała ze szkoły, przez otwarte okno w jednej z kamienic dostrzegła pokój, w którym książki piętrzyły się aż do samego sufitu. Dziewczynka aż zapiszczała z radości i natychmiast zapragnęła znaleźć się w tym pomieszczeniu, jednak drzwi do kamienicy były zamknięte na klucz. Dorotka postanowiła, że następnego dnia spróbuje dostać się do tej książkowej krainy. 
Nazajutrz czas dłużył się w nieskończoność, a Dorotka nie mogła doczekać się zakończenia lekcji. Gdy wybrzmiał ostatni dzwonek, zwiastujący powrót do domu, Dorotka chwyciła swój tornister i pobiegła co sił w nogach pod drzwi kamienicy, którą odkryła poprzedniego dnia...

A TO BYŁO TAK...

niedziela, 9 marca 2014

Wspomnień wiele

rys. Zosia (10 lat)

Pamiętacie sekretne obrazki układane z kwiatków i przyciśnięte do ziemi szkiełkiem? Sekretne, bo tylko ich właściciele wiedzieli gdzie się owe obrazki znajdują. Albo procę zrobioną z patyka i naciągniętej gumki? Takich wspomnień z naszego dzieciństwa jest wiele. Ciekawe, jakie wspomnienia będą miały nasze dzieci? Oby były bajeczne i oby ich było wiele:)

"Wspomnień wiele"

ławka - huśtawka - na drzewie domek
strumyk - altanka - zielony płotek

szkiełko a pod nim kawałek kwiatka
w starej butelce ukryta kartka

wygięty patyk gumką związany
kilka kamyków w sam raz do pary

w górze latawiec a w ręku sznurek
łódka na stawie pod wodą nurek

piasek złocisty słońcem ogrzany
babki z foremki na plaży stawiane

berek na trawie i wspomnień wiele
wystarczy tylko ruszyć przed siebie

bo nasze wspomnienia budują chwile
gdy niby z  niczego powstaje aż tyle

piątek, 7 marca 2014

Warzywniak - jabłko

fot. WARZYWNIAK

Projekt WARZYWNIAK został powołany do życia przez Truskawką Anię oraz Zuzę Krynicką. Dziewczyny planują bawić się formą, strukturą i barwą. Chcą zbliżyć modę i kulinaria, promować sezonowe (i zdrowe!!!) produkty oraz kreatywne podejście do jedzenia i ubioru. W ramach tego projektu co miesiąc światło dzienne ujrzy inna część garderoby z warzywem/owocem jako motywem przewodnim. WARZYWNIAK zwrócił naszą uwagę i Bajeczna Fabryka przyłącza się dzisiejszą rymowanką do warzywno-owocowej zabawy. Każdego miesiąca opublikujemy wierszyk związany z głównym bohaterem tego cyklu. 
Szczegóły dotyczące projektu WARZYWNIAK, jak i jego kolejnych bohaterów znajdziecie na stronie www.warzywniak.eu oraz warzywniakowym fanpage’u.

WARZYWNIAK
bohaterka lutego - pietruszka (KLIK
bohater marca - jabłko

"Jabłko" 

Wisi na drzewie jabłuszko rumiane.
Całkiem już w słońcu dojrzało.
Zobaczyły jabłko małe krasnoludki: 
Na obiad bardzo by nam się przydało.

W jabłku siedzi robaczek i płacze.
Pytają się go więc krasnoludki:
Co popsuło ci dobry humorek?
Nie płacz, Robaczku, nasz malutki.

Robaczek z jabłka nóżki wystawił,
a miał ich wszystkich sztuk sześć.
Znowu zgubiłem jedną skarpetkę.
Przez to nie mogę spać ani jeść.

Patrzą na niego, to nie do wiary!
Każdą skarpetkę ma z innej pary!
A jedna noga z jabłka wystawiona -
faktycznie skarpety jest pozbawiona.

Naradziły się krasnale cichutko.
Przyniosły druty i nitkę malutką.
Szybko i zręcznie razem pracowały.
Nową skarpetkę wnet wydziergały.

A że krasnoludki mają mądre głowy.
Zrobiły mu kilka skarpet zapasowych.
Robaczek im bardzo podziękował,
kawałkiem jabłuszka je poczęstował.

***
Przed Wami jabłuszkowa galeria przygotowana przez 
"Stokrotki" z Przedszkola nr 13 im. Jana Pawła II w Tarnobrzegu.