niedziela, 29 czerwca 2014

Przyjaciółki


Przyjaźń jest bardzo ważna, nie ma znaczenia ile mamy lat. Czy to w przedszkolu, czy w szkole, czy w pracy, dobrze jest mieć kogoś na kim zawsze możemy polegać, na kogo możemy liczyć, z kim się pobawić, z kim porozmawiać, z kim zjeść najlepsze lody na świecie. Niestety bardzo często pojawiają się sytuacje nie fajne, czasem zdarza się pokłócić, jednak pamiętajmy, że nie warto, gdyż w końcu to nasz najlepszy przyjaciel. Czy Wam również zdarzają się podobne historie jak u naszych koleżanek?
Ilustracje do dzisiejszej bajki przygotowały Przedszkolaki z Miejskiego Przedszkola nr 57 im. Krasnala Hałabały w Katowicach.
Autorką dzisiejszej bajki jest Agatka - nasza stała Czytelniczka! 


„Przyjaciółki”
W jednej z najbogatszych i najuboższych dzielnic miasta Wyszkowa, mieszkały dwie dziewczynki- Rózia i Zuzia. Rózia była dzieckiem, które mieszkało razem z rodzicami i starszą babcią. W okolicy nie było żadnych pięknych domów, które podziwiała odwiedzając swoją najlepszą przyjaciółkę Zuzię. Obie dziewczynki kochały robić to samo: kochały jeść naleśniki; kochały biegać po ogrodzie, a co najważniejsze - jak wszystkie takie małe księżniczki kochały się przebierać i udawać, że są najsławniejszymi modelkami na świecie. Gdy w domu były same oprócz niani Zuzi, zakradały się do sypialni rodziców i podkradały jej mamie kolorowe czasopisma, aby pooglądać modelki, które zwiedzają świat i noszą cudowne stroje od sławnych projektantów. W dużym pokoju Zuzi dziewczynki także bawiły się, jakby to one brały udział w pokazie, umożliwiała im to ogromna szafa, chodź i tak z trudem mieściły się tam wszystkie sukienki. Rózia była oczarowana ilością ubrań i zawsze jej tego zazdrościła, chodź rodzice nie zarabiali tak dużo jak rodzice jej najlepszej przyjaciółki to i tak próbowali jej zapewnić jak najlepsze życie. Lecz pewnego dnia zawartość szafy doprowadziła do kłótni pomiędzy dziewczynkami.


- Cześć- powiedziała do przyjaciółki Rózia.
- Cześć- odpowiedziała z przekąsem.
- Co będziemy dziś robić? Może pobawimy się w modelki?
- Czy Ciebie interesują tylko moje ubrania?
- Nie, dlaczego tak myślisz?
- Bo mam wrażenie, że chcesz tylko nosić moje sukienki, bo sama takich nie masz! –wykrzyknęła zamykając drzwi przed nosem Rózi. 
Dziewczynka nie wiele myśląc, ze łzami w oczach skierowała się w kierunki drzwi. Tam zobaczyła ją niania Zuzi i obiecała, ze porozmawia ze swoją podopieczną. 
Minęły dwa tygodnie od kłótni. Rodzice Rózi próbowali pocieszyć córkę, jednak bez skutku, jedynym pocieszeniem były opowieści snute przez babcię o wspomnieniach z dzieciństwa. W niedzielę po południu rozległo się pukanie do drzwi, akurat gdy wszyscy zasiadali do obiadu. Mama pospiesznie zawołała córkę. Rózia była zaskoczona bo w drzwiach stała Zuzia.


- Cześć- przywitała się Zuzia.
- Część.
- Przepraszam Cię za moje zachowanie, wiem że nie przyjaźnisz się ze mną tylko dla moich ubrań, wybacz, że myślałam tylko o sobie!- powiedział jednym tchem dziewczynka. 
- To ja przepraszam, zazdrościłam Ci tych wszystkich rzeczy!
- To moja wina, przepraszam.
Rózia zaprosiła przyjaciółkę do domu, a po obiedzie poszły do pokoju dziewczynki, gdzie obiecały sobie, że żadne rzeczy nie będą w stanie zniszczyć ich przyjaźni. 

piątek, 27 czerwca 2014

Opowieści Cioci Grażynki - rozdział XI

rys. Rakothka

Wakacje! 
Każdy na nie czeka. 
Dzisiejszym opowiadaniem otwieramy wakacyjne wpisy w Bajecznej Fabryce. Mamy nadzieję, że mimo licznych wyjazdów i odpoczynku od szkolno/przedszkolnych obowiązków znajdziecie czas, by śledzić bajeczne poczynania. 

"Niech żyją wakacje!"

Nareszcie wakacje. Dzisiaj miałam uroczyste zakończenie roku szkolnego. Urosłam w tej pierwszej klasie, bo moja spódniczka z rozpoczęcia roku szkolnego okazała się za mała. Tylko bluzeczka była dobra. Na szczęście Mama znalazła mi fajną spódniczkę po Karolinie. Taką z falbanką i guziczkami przy kieszonce.
Pani przygotowała z nami przedstawienie o wakacjach, na które zaprosiliśmy rodziców. Mama nie mogła pójść, bo miała swoje zakończenie roku (jest przecież nauczycielką). Ale Tato rozpoczyna pracę później, więc przyszedł.
Grałam w tym przedstawieniu dużą rolę. Byłam pogodą. Miałam na głowie słoneczko i chmurki, a w ręku parasol. Wszyscy bili brawo po przedstawieniu, a na końcu zaśpiewaliśmy piosenkę o wakacjach:
Kiedy w piątek słońce świeci,
Serce mi do góry wzlata,
Że w sobotę wezmę plecak,
W podróż do mojego świata.
Bo ja mam tylko jeden świat,
Słońce, góry, pola, wiatr,
I nic mnie więcej nie obchodzi,
Bom turystą się urodził.
Świadectwo miałam bardzo ładne. Wprawdzie nie było na nim ocen, ale Pani napisała, że umiem ładnie pisać, czytać i liczyć. Napisała też, że dobrze sama wymyślam i że pięknie rysuję. Rodzice byli bardzo zadowoleni z tego świadectwa i schowali je do specjalnej teczki, gdzie mam już dyplom ukończenia zerówki.
Karolina przyjechała dziś do domu, bo jest po egzaminach. Jeszcze jeden jej został, ale będzie go zdawać dopiero we wrześniu.
W prezencie za dobre świadectwo dostałam nowy segregator do karteczek. Zapomniałam napisać, że w szkole na przerwach wymienialiśmy się karteczkami. Są na nich postacie z bajek, zwierzątka, a nawet samochody - te zbierają szczególnie chłopcy.
Tato dziś wrócił wcześniej z pracy i zjedliśmy razem obiad - tak, jak w niedzielę. Po obiedzie zjedliśmy sernik na zimno z galaretką, który zrobiła Mama. Mama dostała mnóstwo kwiatów na zakończenie roku. Zresztą tak, jak nasza Pani. Te kwiaty stoją teraz w całym domu, w wazonach i słoikach.
Po deserze Tato zrobił nam niespodziankę. Jedziemy nad jezioro popływać. Przez ostatnie kilka tygodni było bardzo ciepło i woda w jeziorze jest już nagrzana. Rzuciliśmy się wszyscy szukać strojów kąpielowych. Ja znalazłam pierwsza i najszybciej byłam gotowa.
Z początku woda wydawała się nam trochę chłodna, ale szybko się oswoiliśmy. Ja dużo zjeżdżałam ze zjeżdżalni wprost do wody. Nagle ktoś mnie zawołał. To był Patryk, który też przyjechał nad jezioro. Była też Ania, więc bawiliśmy się w trójkę w wyścigi na zjeżdżalni. Wieczorem Tato rozpalił grilla i piekliśmy sobie kiełbaski. Mama zrobiła pyszne sałatki, Karolina jadła grzanki z chleba.
Tato powiedział, że dość ma wyjazdów nad morze, w tym roku bierze prawdziwy urlop i jedziemy w góry! Bardzo się ucieszyłam, bo w górach byłam tylko jeden raz, zimą, na dwa dni i tak dawno, że prawie tego nie pamiętam.
Niech żyją wakacje!

Ciocia Grażynka i jej opowiadania goszczą w Bajecznej Fabryce jedenasty raz. Poprzednie opowiadania znajdziecie TUTAJ

środa, 25 czerwca 2014

zabawy w plenerze


Z końcem czerwca zawsze nadchodzą wakacje:) To czas podróży - małych i dużych. Czas bujania w obłokach i zabaw na świeżym powietrzu. Bo jak tu siedzieć w domu, kiedy letnia pogoda, tak słonecznie zachęca i zaprasza do wyjścia z domu:) Dlatego Bajeczna Fabryka również postanowiła wyjść w plener z cyklem zróbmy to razem, by pokazać Wam, jak niewiele potrzeba, by w kilka chwil zorganizować mini zabawy na świeżym powietrzu. Niewątpliwą zaletą takich zabaw jest to, że część materiałów potrzebnych do ich przeprowadzenia dostarczy nam sama Matka Natura:) Jesteście ciekawi? No to ruszamy  w plener!



zabawa w ukryty przedmiot

potrzebujemy:

- 3 piknikowe kubeczki - kamyczki/kwiatki/owoce

zasady gry:

jeden gracz ukrywa pod jednym kubeczkiem dowolny przedmiot
zadaniem drugiego gracza jest wskazanie pod którym jest on kubeczkiem.


zabawa w kamyk i kwiatek

potrzebujemy:

- 4 gałązki - 2 różne rodzaje kwiatków/kamyczków/owoców

zasady gry:

z gałązek wyznaczamy pole gry
za pomocą dostępnych materiałów gramy tak, jak w popularnej grze "kółko i krzyżyk".

Mamy nadzieję, że skorzystacie z powyższych zabaw gdziekolwiek będziecie na wakacyjnym szlaku:)
Życzymy Wam cudownych wakacji, pięknej pogody i zabaw na świeżym powietrzu. 
Ale nie zapominajcie też o Bajecznej Fabryce.
Jesteśmy dla Was przez całe wakacje:) 




poniedziałek, 23 czerwca 2014

Dzień Taty

rys. Rakothka

Drodzy Poczytnicy!
Pamiętajcie, że dzisiaj jest święto naszych drogich tatusiów - Dzień Ojca. 
Nie zapomnijcie więc złożyć im najserdeczniejszych życzeń, wyprzytulać 
i gorąco wycałować! 
Bajkopisarze w prezencie dla wszystkich ojców na świecie przedstawiają krótki wierszyk :)

"Dzień Taty"

Dziś jest dzień mojego taty,
Co nosi piękne krawaty.
Oczy ma jak dwa węgielki,
Na głowie pióropusz wielki.
Jestem dumny z mego taty,
Bo jest mądry i kudłaty!
Nauczył mnie jak dobrym być
I regularnie ząbki myć.
On mi czyta skąd są skrzaty,
Pokazuje świat bogaty.
Na wycieczki też jeździmy
I nigdy się nie nudzimy!
Na rowerku jeżdżę z tatą,
Ścigamy się w każde lato.
W piaskownicy zamki stawia,
I babkami je obstawia.
Czasem wielkie, czasem małe,
Ale wszystkie doskonałe.
Na basenie świetnie pływa
I tnie wodę tak jak ryba.
Ja z nim w piłkę wciąż wygrywam,
Lecz on chętnie ze mną grywa.
Z geografii najwięcej wie
Mówi zawsze co jest i gdzie.
Na historii Polski się zna
I książkę legend w domu ma.
Naszą pasją jest kolejka,
No i krówka mordoklejka.
Wagoniki jeżdżą żwawo
Do Zalesia pod Warszawą.
Klocki Lego też składamy
I radości dużo mamy.
Tata stawia wielkie wieże,
Ja roboty, śmieszne jeże.
W zimie łyżwy i bałwanki,
Na górce jabłko i sanki.
Obrzucamy się śnieżkami.
Szkoda, że tu nie ma mamy.
Mama w domu pichci, piecze  
I szykuje smaczną pieczeń.
Dziś tatusiu mój wspaniały!
Dam laurkę, prezent mały.
Za te wszystkie piękne dni,
Mały skrzat dziękuje Ci.
Z tej okazji wszyscy razem,
Zaśpiewamy Ci tymczasem.
Sto lat, sto lat, tato drogi,
Bądź radosny, nigdy srogi!
Jeszcze jedno życzenie mam:
Żeby tata królem był sam.
I rozdawał wszystkim dzieciom -
Uśmiech, radość i co nie co.

sobota, 21 czerwca 2014

Łaskotki

rys. Rakothka 

Wiedzieliście, że każdego 21 czerwca obchodzimy Dzień Łaskotek? Kto ma łaskotki ręka w górę! Dopilnujcie, aby każdy członek rodziny i każdy Wasz przyjaciel został dzisiaj wyłaskotany :) Śmiech to zdrowie!

"Łaskotki"

Uwaga, uwaga, Dzień Łaskotek nastał nam!
Ha, ha, hi, hi, ha, ha, hi, hi…
Łaskotek dzień zawitał u naszych bram.

Połaskocz więc mamę, połaskocz i tatę,
Ha, ha, hi, hi, ha, ha, hi, hi…
A co tam! - połaskocz rudą psią łatę!

Wszyscy się śmieją, za boczki się łapią,
Ha, ha, hi, hi, ha, ha, hi, hi…
Aż inni ze zdziwienia się na nich gapią.

Łaskoczą się wszędzie: w tramwajach i w parkach,
Ha, ha, hi, hi, ha, ha, hi, hi…
Łaskoczą po paszkach i stópkach, nawet kolankach!

Zabawa jest przednia, dzieciaki szaleją,
Ha, ha, hi, hi, ha, ha, hi, hi…
A poważni dorośli z zazdrości aż mdleją.

Śmiech słychać głośny, gdzie tylko się zjawisz,
Ha, ha, hi, hi, ha, ha, hi, hi…
Bo z roześmianą buzią radośnie się bawisz.

czwartek, 19 czerwca 2014

Kwiatowe wróżki


Wiadomym jest, że bladym świtem i o zmierzchu dzieją się na ziemi sprawy magiczne. Niektórzy dorośli nie wierzą w magię, ale są wśród nich tacy, którzy tę magię znają i korzystają z jej uroków. Jeśli czasem dobrze się przypatrzycie, to zauważycie, że w naszym świecie żyją istoty, które nam bardzo pomagają, a za swoją pomoc nie wymagają nawet najmniejszej zapłaty. Prócz wdzięczności, oczywiście.
Dzisiejszą bajkę zilustrowały "Stokrotki" z Przedszkola nr 13 im. Jana Pawła II w Tarnobrzegu - Dziękujemy!

"Kwiatowe wróżki"

Na peryferiach małego miasteczka stał biały domek. Z tyłu domku był ogród babci Joasi. Malwinka, wnuczka babci Joasi, godzinami siedziała w oknie licząc tęczowe kwiaty, rosnące w babcinym ogródku. Po śniadaniu biegała po trawie zwilżonej poranną rosą. Malwinka najbardziej zachwycała się rosnącymi w ogrodzie kwiatami. Były tu dużo bardziej okazałe niż w sąsiednich ogrodach. Nic dziwnego, tylko w tym ogrodzie całymi dniami pracowały dwie ogrodniczki - babcia i Malwinka.
Pewnej słonecznej niedzieli Malwinka swoim zwyczajem siedziała w oknie i podziwiała ogródek babci. W pewnym momencie zauważyła, że między płatkami kwiatów coś się porusza. Początkowo Malwinka pomyślała, że to motyle - wyjątkowo piękne, gdyż miały tęczowe skrzydełka. Jednak, gdy dziewczynka przyjrzała się bliżej stwierdziła, że to małe skrzydlate elfy. Kiedy Malwinka przecierała oczy ze zdumienia jedna z tęczowych postaci podleciała do okna i powiedziała:
- Witaj Malwinko. Jestem tęczową wróżką.
Malwinka otworzyła ze zdziwienia usta. Dotychczas myślała, że kwiatowe wróżki istnieją tylko w babcinych opowieściach. Dziewczynka wystawiła przed siebie dłoń, licząc że wróżka usiądzie na jej palcach.
Jednak wróżka wolała usiąść na parapecie. Zdumiona Malwinka zapytała nieśmiało:
- Ty jesteś prawdziwa?
Tęczowa wróżka roześmiała się serdecznie i odpowiedziała:
- Jestem prawdziwa, choć nie wszyscy mogą mnie zobaczyć. Mieszkam wśród pąków kwiatów w ogrodzie babci Joasi.
- Dlaczego nigdy wcześniej Cię nie widziałam? - zapytała ponownie dziewczynka.
- Zazwyczaj pracuję o świcie, gdy Ty jeszcze śpisz. Budzę wszystkie kwiaty, skrapiam je poranną rosą. Ponownie pojawiam się w ogrodzie - kontynuowała wróżka - o zmroku, by ukołysać do snu wszystkich ogrodowych mieszkańców.
Ponieważ tęczowa wróżka musiała wracać do swoich obowiązków Malwinka pomachała jej na pożegnanie i postanowiła, że następnego dnia wstanie bardzo wcześnie, by móc zobaczyć jak tęczowa wróżka budzi cały ogród. O swoim pomyśle postanowiła powiedzieć babci Joasi.
Babcia w milczeniu wysłuchała opowieści wnuczki, uśmiechnęła się delikatnie i zaczęła krzątać się w kuchni.
- Babciu, co robisz?
- Przygotowuję magiczny napój dla wróżek - odpowiedziała babcia - Dzięki niemu zwabimy kwiatowe wróżki do wodopoju i będziemy mogły przyglądać im się do woli.
- Babciu! A z czego zrobimy ten magiczny napój - zapytała zdziwiona Malwinka.
- Wróżki lubią słodkości, musisz o tym pamiętać - stwierdziła babcia.
Babcia poprosiła wnuczkę o podanie szklanego spodka, którego brzegi zwilżyła sokiem z cytryny, a następnie posypała kryształkami cukru.Później do spodka wlała z kuchennej konewki wodę. Na końcu dodała do niej dwie łyżeczki wody różanej, którą zazwyczaj dodawała do wspaniałych babeczek, pieczonych regularnie dla domowników każdej niedzieli. Miksturę babcia zakończyła łyżeczką soku z cytryny.
- Napój dla wróżek gotowy - rzekła babcia - teraz idziemy spać. Musimy wstać wraz z pierwszymi promieniami słońca, w innym przypadku miniemy się z wróżkami.
Malwinka była tak podekscytowana, że początkowo nie umiała zasnąć. Gdy jej się to w końcu udało miała tęczowe sny. W pewnym momencie poczuła jak babcia delikatnie ją budzi. Początkowo zaspana dziewczynka pomyślała, że coś musiało się babci pomylić, jednak po chwili przypomniała sobie o tęczowych wróżkach i szybko wstała z łóżka. Kiedy tylko Malwinka wraz z babcią usiadły wygodnie przy oknie na horyzoncie pojawiły się pierwsze promienie wschodzącego słońca. W pewnym momencie dziewczynka przypomniała sobie o magicznym napoju dla wróżek, jednak babcia uspokoiła ją pokazując, że spodeczek wraz z napojem stoi na parapecie. Teraz pozostawało już tylko czekać. Wróżki na szczęście nie kazały na siebie długo czekać. Krótki czas oczekiwania przerwał trzepot tęczowych skrzydeł. Wróżki dotykały błyszczącymi różdżkami uśpione kwiaty, które w mgnieniu oka rozkwitały. Następnie wróżki dobudzały kwiaty kroplami wody, które mieniły się w porannych promieniach słońca. Malwinka nie mogła wyjść z podziwu, patrząc na pracę kwiatowych wróżek. Gdy wszystkie kwiaty w ogrodzie babci już się obudziły wróżki podleciały w stronę parapetu zwabione słodkim zapachem magicznego napoju. Nieufnie zbliżyły się do spodka otulonego błyszczącymi kryształkami cukru. Najodważniejsza wróżka skosztowała napoju przygotowanego przez babcię Joasię i oblizała się za smakiem. Widząc to pozostałe wróżki przyłączyły się do niej i już po chwili talerzyk był pusty. Babcia wyciągnęła rękę, a wtedy jedna z tęczowych wróżek podleciała, usiadła na otwartej dłoni i powiedziała:
- Sprawiłyście nam ogromną radość przygotowując nasz przysmak. Chcemy się jakoś odwdzięczyć za Waszą gościnę.
- Sprawiacie, że kwiaty w moim ogrodzie kwitną najpiękniej na całym osiedlu. - odpowiedziała babcia - To ja powinnam dziękować Wam.
Wróżki zatrzepotały wspaniałymi skrzydłami i odleciały w stronę błyszczących promieni porannego słońca. Od tego dnia babcia Joasia i Malwinka przygotowywały dla wróżek różany słodki napój. Ogród babci Joasi z dnia na dzień stawał się jeszcze piękniejszy. Babcia i jej wnuczka zachowały tylko dla siebie słodki sekret tęczowego ogrodu.
























wtorek, 17 czerwca 2014

Cień


Cień jest fascynującym zjawiskiem, nie uważacie? W słoneczne dni chodzi za nami niestrudzenie, czy tego chcemy, czy też nie. Czy nam przeszkadza? Raczej nie. Czy jest nam z nim milej? Zdecydowanie tak! Zawsze dobrze mieć towarzysza pieszych wycieczek, nawet jeśli jest to tylko nasz cień :)
Ilustracje przygotowały "Smerfy" z Przedszkola Publicznego w Rogowie - dziękujemy! 

"Cień"
W pewien słoneczny dzień 
złapał Antka straszny cień.
Chłopiec biegnie i ucieka.
A cień za nim. Też nie zwleka.
Chodzi za nim cały dzień.
Ten okropnie uparty cień.
Gdy wieczoru przyszła pora.
Cóż to? Nie ma już potwora!
Rozgląda się Antek dookoła.
Nie ma go! - radosny woła.
Poszedł spać uspokojony,
Że problem cienia załatwiony.
Rano pyszne zjadł śniadanie.
Pomachał radośnie mamie.
Ruszył do przedszkola za tatą.
A że właśnie zbliżało się lato,
Poranne słońca promienie.
Przywitały Antka z ... cieniem.
Niemożliwe! Antek zakrzyknął,
Przecież wieczorem żeś zniknął!
Nie życzę sobie twej obecności!
Nieproszony nie przychodź w gości!
Tata na to ze śmiechu się zwija.
Synku wina to jest niczyja.
Czy tego sobie życzę czy nie.
Cień chodzi za mną  całe dnie.
I nie przeszkadza Ci on wcale,
Gdy tak chodzi za Tobą stale?
Nic a nic, mój synku drogi,
Czasem mu przyprawiam rogi.
On towarzystwa mi dotrzymuje,
Jego widok naprawdę mnie raduje.
Zobacz nawet teraz wesoło idą z nami.
Ty, ja i nasze cienie, idziemy parami.
Od tego czasu polubił Antek swój cień.
Radośnie z nim kroczy dzień w dzień.




niedziela, 15 czerwca 2014

Wiatr we włosach

Lubicie kiedy wieje wiatr? Kiedy rozwiewa Wam włosy?
Pojawia się czasem w najmniej oczekiwanych momentach, a potem znika równie tajemniczo.
Przeczytajcie bajkę o Marysi, która bardzo lubiła wiatr we włosach.

A jeżeli jesteście ciekawi odpowiedzi na dwa pytania:
CO TO JEST WIATR?
JAK WYGLĄDA?
zerknijcie koniecznie TUTAJ

"Wiatr we włosach"

Marysia mieszkała wraz z rodzicami w małym miasteczku. Dziewczynka uwielbiała czytać książki, ale jeszcze bardziej lubiła weekendowe wycieczki rowerowe z tatą. Każdej zimy niecierpliwie wypatrywała wiosny, bowiem wraz z jej nadejściem mogła znowu jeździć na rowerze. Pojawienie się pierwszych pąków kwiatów i wiosenne ocieplenie wróżyło rychłą wycieczkę. Wspólnie z Tatą planowała każdą podróż błądząc palcem po mapie swojego rodzinnego miasta. 
Marysia miała bardzo długie włosy i lubiła jeździć z rozpuszczonymi, ale tata nalegał żeby jeździła w kasku. To jednak w niczym nie przeszkadzało, aby wystające spod kasku długie kosmyki powiewały na wietrze.
Dziewczynka najbardziej lubiła wiosenny wietrzyk, który był małym psotnikiem. Wraz z pierwszymi cieplejszymi dniami wiosenny wietrzyk hulał w poszukiwaniu długich włosów, które mógłby rozwiać. Niestety przez swoje psoty wietrzyk często wpadał w kłopoty. Ludzie nie byli zadowoleni, że wiatr niszczy im fryzury, a rozwiane włosy często wpadają im  do oczu. Jednak Marysia uwielbiała czuć wiosenny wiatr we włosach - szczególnie podczas rowerowych wypraw z tatą. Z każdym podmuchem wiatru na jej twarzy pojawiał się szeroki uśmiech.
Któregoś dnia, gdy tak pędziła z rozwianymi włosami, usłyszała, że ktoś jakby szeptał jej do ucha “prędzej, prędzej!”. Pomyślała, że jej się to wydawało, ale za chwilę wyraźnie usłyszała “szybciej! szybciej!”. Spojrzała w kierunku taty, ale on jechał daleko przed nią i zdecydowanie nie mógł szeptać jej do ucha”. Zatrzymała się i uważnie rozejrzała dookoła. Ze zdziwieniem spostrzegła, że poza nią i jej tatą nie ma nikogo kto mógłby szeptać jej do ucha. Zamyślona Marysia wsiadła ponownie na rower, a gdy tylko ruszyła poczuła jak wiatr rozwiewa jej włosy i usłyszała:
- Jestem wiosennym wietrzykiem psotnikiem. Nie możesz mnie zobaczyć, ale możesz mnie poczuć w rozwianych włosach.

fot. Kami

Dziewczynka znowu przystanęła, ale wtedy głosik ucichł. Kiedy znowu pędziła rowerem usłyszała:
- Naprawdę jestem wiosennym wietrzykiem. Jedź dalej to będziemy mogli sobie porozmawiać.
Tym razem Marysia znowu zatrzymała się. Naprawdę była zdumiona tym co słyszy. Postanowiła zapytać:
- Czemu tylko cię słyszę, a nie widzę?
Jednak ponieważ nie doczekała się odpowiedzi ruszyła dalej, a wtedy wietrzyk odpowiedział:
- Niestety nie możesz mnie zobaczyć, gdyż takie są zasady Matki Natury, jednak możesz mnie poczuć na swojej skórze w każdym moim podmuchu. Dostrzegasz mnie również, gdy rozwiewa, Twoje włosy. Czy mogę zdradzić Ci mały sekret?
Marysia uśmiechnęła się szeroko i obiecała wietrzykowi, że dochowa tajemnicy. Wietrzyk szepnął dziewczynce do ucha:
- Towarzyszę Ci w rowerowych wyprawach już od jakiegoś czasu i bardzo to lubię. Jesteś jedną z niewielu osób, które nie złoszczą się gdy rozwiewam im włosy.
Dziewczynka nie miała już wątpliwości, że faktycznie słyszy głos wiatru. Uśmiechnęła się i mocno pedałując dalej zawołała:
- Ja też cię bardzo lubię i uwielbiam jak rozwiewasz mi włosy!
I popędzili razem. Przez łąkę i lasek, aż do kamiennego mostu nad rzeką. Tam czekał już na Marysię tata.
Kiedy zbliżali się z wietrzykiem do mostu usłyszała:
- To ja zmykam i do zobaczenia na następnej przejażdżce!
Dziewczynka zdążyła krzyknąć “Do usłyszenia” i już go nie było. Rozwiane włosy opadły, a ona zatrzymała się obok taty.
- Coś do mnie mówiłaś? – spytał tata.
- Nie – odpowiedziała z uśmiechem Marysia. To tylko wiosenny wietrzyk tak zaszumiał...

piątek, 13 czerwca 2014

Dobre rady Pani Heni


Czy zdarzyło Wam się radzić przyjaciołom i rodzinie, co powinni zrobić lub co powiedzieć? 
Pani Henia z naszego opowiadania bardzo lubiła radzić wszystkim dookoła. 
Lecz z jej radami wiązał się jeden mały problem... 
Przeczytajcie, aby dowiedzieć się, co Pani Henia robiła nie tak, jak powinna. 
Może sami będziecie mieć dla niej jakąś dobrą radę? :)

rys. Olga

"Dobre rady Pani Heni"

Wyobraźcie sobie kamienicę, w samym centrum sporego miasta. Zbudowaną ponad sto lat temu z czerwonej cegły. Pod jedynką mieszka Pan Staś, pod dwójką mały Krzyś z rodzicami, pod trójką Ola i Kasia z rodzicami oraz dziadkami, zaś pod czwórką Pani Henia. Całymi dniami Pan Staś z Panią Henią przesiadują pod kamienicą, obserwując bawiące się dzieci. W trakcie tych podwórkowych obserwacji Pani Henia bardzo lubi dawać dzieciom dobre rady. Pan Staś często słyszy jak jego sąsiadka narzeka, że dzieci mówią zbyt wiele i twierdzi, że "mowa jest srebrem, a milczenie złotem". Pan Staś uśmiecha się wtedy pod nosem, bo jeszcze nigdy Pani Henia nie siedziała na ławce przed domem obserwując dzieci w milczeniu. 
Pani Henia dobrych rad nie szczędzi również swoim dorosłym sąsiadom. Od kilku dni powtarza dziadkowi Oli i Kasi, że najlepiej "nie odkładać na jutro tego, co masz zrobić dzisiaj", po czym z lekkością Pani Henia odkłada plewienie ogrodowej rabatki na kolejny dzień, co wzbudza śmiech wszystkich jej sąsiadów. 
Gdy któremuś z mieszkańców kamienicy zabraknie mleka lub cukru dobrze wiedzą, że nie mogą liczyć na Panią Henię. Sąsiadka swoim zwyczajem odpowiada w takich sytuacjach "dobry zwyczaj - nie pożyczaj", jednakże sama często korzysta z uprzejmości swoich sąsiadów pożyczając np.: dwa jajka czy szklankę cukru. 
Koło kamienicy od lat rośnie jabłoń, rodząca wspaniałe i soczyste jabłka. Pani Henia godzinami poucza wszystkich mieszkańców kamienicy, że "co za dużo - to niezdrowo" - ograniczając ich zbiory, natomiast, gdy się ściemni sama zrywa wszystkie czerwone jabłka, nawet te, które rosną najwyżej. 
Niedawno mały Krzyś podczas zabawy upadł tak pechowo, że skręcił kostkę. Pani Henia musiała to skomentować w właściwy dla siebie sposób i powiedziała rodzicom Krzysia, gdy wracali z pracy, że "gdyby kózka nie skakała, to by nóżki nie złamała". Niestety Pani Henia miała ogromnego pecha. Gdy wychodziła do pobliskiego warzywniaka potknęła się o kamień i dotkliwie potłukła kolano.
W kamienicy z czerwonej cegły nikt nie traktuje poważnie rad Pani Heni, gdyż sama nie stosuje się do nich. Pamiętajcie – dobre rady dawane innym mają magiczną moc tylko wówczas, gdy się samemu do nich stosuje.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Księgowy



W dzisiejszym cyklu ZAWODY przedstawiamy Wam księgowego. Kim jest księgowy? Co robi każdego dnia? Na czym polega jego praca? Przeczytajcie wierszyk, a w nim znajdziecie wszelkie odpowiedzi. Czy jego praca jest ciekawa, czy nudna, czy jest łatwa, czy trudna - zdecydujcie sami!
Ilustracje do dzisiejszej bajki przygotowały przedszkolaki z Przedszkola z Wilczy, grupa "Pszczółki" - dziękujemy! 

"Księgowy" 

Wstukuje na klawiaturze.
Liczby małe, liczby duże.

Wciąż przelicza, kalkuluje.
Tu dodaje tam odejmuje.

Wie jak się liczy podatki.
Nalicza wszystkie składki.

On się dobrze na tym zna
Gdzie jest “winien” i co “ma”.

Zajmuje się przelewami.
Finansowymi raportami.

Co się da to wam przeliczy.
Szef się z jego zdaniem liczy.

Skupiony i obowiązkowy:
To jest właśnie pan KSIĘGOWY.

A po pracy jest tatą Olka.
Razem lubią jeździć na rolkach.

Gdy ktoś Olka wypytuje:
Czym się twój tata zajmuje?

Chłopiec z dumą odpowiada:
Jest księgowym i to nie lada!

Zapraszamy również do zapoznania się z  bajkami o innych ZAWODACH.