niedziela, 31 sierpnia 2014

Niedziela na wsi - wiejski gwar

Jeśli kiedykolwiek słyszeliście o raju dla zwierząt, to na pewno była mowa o gospodarstwie Michała :) Nie będziemy Wam opisywać jak ono wygląda, bo znacznie lepiej zrobią to zwierzęta, które to gospodarstwo zamieszkują i nazywają swoim najwspanialszym domem. Ciekawi relacji? Nie czekajcie ani minuty dłużej, tylko czytajcie!

wykonanie - Olek

"Wiejski gwar"

Niedaleko wielkiego lasu położone było pewne gospodarstwo. Od lat opuszczone. Z pięknym starym domem i wielką łąką dookoła. Nikt nie był zainteresowany kupnem gospodarstwa, bo w okolicy nie było nic ciekawego. Tylko las i cisza.
Pewnego dnia wokół starego domu rozłożono rusztowania. Z domu dochodził stukot i warkot. Wokół domu wyrosło równe ogrodzenie, zaś trawa została skoszona. Kilka dni później wstawiono wybite kilka lat wcześniej szyby okien. W krótkim czasie dom zmienił się nie do poznania.  Po kilku dniach w domu zamieszkali miło wyglądający ludzie: pan, pani i dwójka dzieci z jasnymi czuprynami. Nazajutrz pod bramę podjechał samochód z tajemniczą przyczepą. Zaraz po otwarciu jej drzwi okolicę wypełniło głośne rżenie spragnionego wolności konia. Zwierzę wyskoczyło z przyczepy i pognało przed siebie. Wiatr tarmosił jego bujną grzywę i wspaniale uczesany koński ogon. Po kolejnych kilku dniach gospodarz przywiózł osiem krów. Krowy leniwie spędzały dni, żując trawę i podziwiając galopy konia. Jedna z nich znikała gdzieś od czasu do czasu, ale zawsze wieczorem wracała na teren gospodarstwa.
Z dnia na dzień gospodarstwo wypełniało się nowymi mieszkańcami. Uwagę wszystkich przykuwał ptak o czerwonych koralach, który godzinami prężył się nad szybą drzwi wejściowych, nucąc cicho melodię pod dziobem. Nie był już najmłodszy, ale z piersi wydobywał niesamowite dźwięki. Widać było, że zna się na muzyce. Nieopodal właściciela czerwonych korali kroczyła dumnie owca o bujnych lokach. Kłaniała się co kilka kroków, dziękując swoim towarzyszom za komplementy. Do tej miłej gromady dołączyła też któregoś dnia tajemnicza koza z dalekiego kraju. Nikt o tym nie wiedział, ale w jej brodzie od czasu do czasu zamieszkiwały małe krasnoludki. Wpadały by ją odwiedzić w przerwach między swoimi podróżami dookoła świata. Na skraju gospodarstwa stał murowany chlewik, w którym mieszkała rodzina różowych świnek. Jedna z nich, miłośniczka przyrody, każdego dnia spacerowała godzinami po okolicznym lesie. Obok chlewika stał kurnik, w którym niedawno zamieszkał śnieżnobiały kogut z czterema kurami. Jegomość stawał o świcie na dachu kurnika i piał, zwiastując nowy dzień. W tym czasie jego koleżanki rozpoczynały wysiadywanie jaj o złotych żółtkach. Jedna z nich, ta najdrobniejsza, słynęła w okolicy z piegowatych jaj, które przypominały nakrapiane wielkanocne pisanki. Wraz z krowami na łące przesiadywał osioł, który swym uporem zadziwiał wszystkich. Gospodarz, noszący imię Michał, dostał go od znajomego rolnika z sąsiedniej wsi. Osioł dał się poprzedniemu właścicielowi we znaki. Swoim uporem naraził siebie na wielkie niebezpieczeństwo. Zmartwiony właściciel, ze względu na swój sędziwy wiek i brak sił oraz cierpliwości do uparciucha, postanowił znaleźć mu nowy dom, pełen młodych towarzyszy zabaw.  Wszystkim w tym gospodarstwie żyło się dobrze i szczęśliwie. Wieść o nim rozniosła się w najdalsze zakątki kraju i co rusz pojawiał się jakiś nowy mieszkaniec. Każde zwierzę chciało mieszkać na farmie prowadzonej przez Michała i jego rodzinę. Sława tego gospodarstwa dotarła nawet do mieszkańców okolicznych lasów, którzy często odwiedzali mieszkańców farmy, zazdroszcząc im wspaniałych warunków i przyjacielskiej atmosfery. A gdy ktoś zapyta, jak im się żyje, usłyszy taką oto odpowiedź:

Ko, ko, ko nie ma lepszego miejsca na świecie, tu czuję się doceniana.
Be, be, be nie jestem tutaj do strzyżenia mej wełny zmuszana.

Glu, glu, glu ja potwierdzę, bo w wielu miejscach bywałem.
Ihaha biegam teraz na wolności, a kiedyś w stajni głównie stałem.

Me, me, me już nie jestem samotna i broda ma nikomu nie zawadza.
Mu, mu, mu  to, że grywam w piłkę gospodarzowi nie przeszkadza.

Iiią, iiią, iiią moja upartość czasem nawet się na farmie przydaje.
Chrum, chrum, chrum każdy z nas w obronie drugiego zawsze staje.

sobota, 30 sierpnia 2014

żółw

Jak wykorzystać pustą  butelkę po wodzie mineralnej-
przyczyniając się w ten sposób do ochrony środowiska?

- Można z niej zrobić np. żółwia!

To bardzo proste. 

Potrzebujemy:

- pustej butelki po wodzie mineralnej,
- kartonu 
- kredek, kleju magic i nożyczek



Wykonanie też nie jest trudne. 

Wystarczy postępować zgodnie  z obrazkową instrukcją i każde dziecko (z pomocą dorosłego)
  będzie w stanie wykonać swojego żółwia:)




NASZE RADY:

- jeśli chcemy by żółw miał kolorowy pancerz, to zanim przykleimy go do kartonu, można włożyć do niego kolorowy papier/materiał.

- jeśli wypełnimy pancerz produktami sypkimi typu: kasza, groch, fasola, żółwie będą grzechotały:)

- jeśli wytniemy otwór w spodzie,  żółw będzie skarbonką.

- a jeśli macie swoje rady, to chętnie o nich przeczytamy :)


czwartek, 28 sierpnia 2014

Kolorowy zawrót głowy - akcja #teczowelato

Dziś ostatni dzień cyklu Kolorowy Zawrót Głowy :) Przedstawiamy ostatnią zwrotkę tęczowego wiersza i ... TĘCZĘ we własnej osobie! Przygotowaliśmy dla Was kolorową galerię z Waszych przesłanych zdjęć. Zapraszamy do podziwiania! Mamy nadzieję, że tęczowa galeria spodoba Wam się, a prawdziwa tęcza ukaże się Waszym oczom już niedługo :)


fot. Asia, Olga i Maja 

"Tęcza"

Pewnie się zastanawiacie,
jak i gdzie powstała tęcza.
Ja to wiem, więc już Wam mówię
i że prawda to – poręczam.

Działo się to wieki temu,
kiedy grupa profesorów
ogłosiła wielki casting
dla wszystkich w świecie kolorów.

Każdy z barwnych kandydatów
miał polecenie zadane,
by na owy casting przynieść
to co nim pomalowane.
  
Pierwszy stawił się czerwony
niosąc róże, tulipany,
wino, cały zestaw szminek
i truskawek kosz wypchany.

Po nim przybył kolor żółty.
Z sakwy wyjął promyk słońca,
dwa żonkile, trzy cytryny
no i piasku tak z pół korca.

Trzeci startował niebieski.
W policyjny strój przebrany
przyniósł kawałeczek nieba
i morskiej wody dwa dzbany.

Za nim ustawił się pomarańczowy.
Na głowę włożył kapelusz słomkowy.
W rękach niósł pomarańcze dojrzałe.
I brzoskwiń dwie torby niemałe.

Zielony wystąpił następny z kolejki.
Pokazał trawę z parkowej alejki.
Przyniósł ogórki i dorodne cukinie.
I pęczek szpinaku co z zieloności słynie.

Fioletowy wniósł dumnie bakłażany.
Winogrona i śliwki węgierki.
Potem przyniósł pachnące fiołki.
I bukiet bzu niezwykle wielki.

Granatowy przywdział strój galowy.
Z powagą wniósł jagód dzbanek.
Pokazał niebo granatem przybrane.
Na piorunów błyski przygotowane.

Profesorowie długo myśleli.
Nad wyborem się głowili.
Aż wybrali wszystkie przedstawione kolory.
Żadnego nie odrzucili.
Po długich godzinach narad
Barwy tęczy tak ustawili:

czerwony
pomarańczowy
żółty
zielony
niebieski
granatowy
fioletowy

Tak oto stworzyli tęczę.
Jej widok po dziś dzień raduje.
Wtedy gdy słońce powraca na niebo,
A deszcz z niego ustępuje.

TĘCZOWA GALERIA:
#teczowelato

fot. Karina Giętkowska
***
fot. Ciocia Grażynka
***
fot. Marta (Owieca)
***
fot. Janusz Sobina
***
fot. Asia Ciećwierz
***
fot. Natalia Teodorczyk
***
fot. Nitka
***
fot. Monika Nowak
***
fot. Peggykombinera
***
fot. Agnieszka Wojas
 ***
fot. Agnieszka Wojas
***
 fot. Agnieszka Wojas
***
fot. Agnieszka Wojas
***
fot. Agnieszka Kuczyńska
***
fot. Asia, Olga i Maja
***
fot. Ptasia
***
 fot. Kati
***
fot. Marcin Szuster
***
fot. Patunia
***
fot. Agnieszka Nowak
***
fot. Agnieszka Nowak
***
fot. Marta Tkaczyk
 ***
fot. Marta Tkaczyk
***
fot. Bartek Stefaniak
***
fot. Sylwia Wojtala-Krzeptowska
***
fot. Sylwia Wojtala-Krzeptowska
***
fot. Agnieszka Majer
***
 fot. Maciek Prasek
***
 fot. Maciek Prasek
***
fot. Maciek Prasek
***
 fot. Ewa Lipińska
***
 fot. Ewa Lipińska
***
fot. Ewa Lipińska
***
 fot. Natalia Chwirot
***
fot. Natalia Chwirot
***
fot. Kasia i Kaja
***
fot. Małgorzata Olszewska
***
fot. Bigi Be
***
 fot. Strzelem
***
fot. Strzelem
***
fot. Moroszka
***
 fot. Roksi
***
fot. Roksi
 ***
fot. Roksi
***
fot. Paulina Wrona
***
fot. Aciri
***
fot. Marcin Zdrada
***