niedziela, 25 stycznia 2015

Mały Karolek i kundelek Kacperek

rys. Kasia (8 lat)

Gdy mały Kacperek zamarzył o piesku rodzice długo się zastanawiali, lecz w końcu zgodzili się. Wierzyli, że ich synek jest już na tyle duży, że będzie umiał zaopiekować się drugą żywą istotą. Problem pojawił się później - jakiego pieska wybrać? Dyskusjom nie było końca. Aż dziadek zaprowadził wnuczka do miejsca, w którym wiele piesków oczekiwało na ciepły i bezpieczny dom. I tam pewne małe stworzenie o brązowych ufnych oczach wybrało Kacperka na swojego życiowego kompana...

"Mały Karolek i kundelek Kacperek" 

W małym miasteczku pod Krakowem wraz z rodzicami mieszkał Kacperek. Kacperek miał 6 lat. Chłopiec miał jedno duże marzenie - bardzo chciał mieć psa. Często śniły mu się długie spacery do lasu wraz z czworonożnym przyjacielem. Bardzo długo przekonywał mamę i tatę, aż w końcu rodzice uznali, że Kacperek jest już wystarczająco dużym chłopcem i poradzi sobie z obowiązkami związanymi z posiadaniem czworonoga. Chłopiec udał się z Tatą do biblioteki, by wypożyczyć wielki atlas psów. Cała rodzina długimi godzinami oglądała najróżniejsze rasy psów, starając się wybrać najlepszego towarzysza dla Kacperka. Mamie najbardziej podobał się malutki york, jednak Kacperek marzył o nieco większym psie. Z kolei tata głosował za owczarkiem niemieckim, którego bała się mama. Dyskusje zdawały się ciągnąć bez końca, a Kacperek ciągle nie mógł się zdecydować. Zrezygnowany chłopiec nie mógł zasnąć. Kilka razy zapalał nocną lampkę i zerkał do atlasu psów, szukając wymarzonego towarzysza. Bez rezultatu. Następnego dnia cała rodzina udała się do dziadka Jurka z wizytą. Chłopiec postanowił skorzystać z doświadczenia swojego ukochanego dziadka i poprosić o pomoc w wyborze idealnego psa. Dziadek uważnie przejrzał atlas, ale również nie mógł wybrać idealnego psiego towarzysza dla swojego wnuczka. Gdy Kacperek już prawie miał zrezygnować z pomysłu posiadania psa dziadkowi wpadł do głowy pewien pomysł:
- Kacperku jutro zabiorę Cię na wycieczkę w pewne miejsce. Wydaje mi się, że tam czeka na Ciebie czworonożny przyjaciel.
Kacperek strasznie się ucieszył i pomyślał, że z pewnością dziadek zabierze go na wystawę psów. Z przejęcia nie mógł w nocy zasnąć. Jakież było jego zdziwienie, gdy okazało się, że zamiast na wystawę psów dziadek Jurek zabrał go do schroniska dla zwierząt. Pan, który pracował w schronisku zaprosił ich do środka i powiedział, że najczęściej to pies wybiera sobie właściciela. Kacperek był trochę zdziwiony tymi słowami. Przecież wiadomo, że to on sam zadecyduje jaką rasę wybrać. Kiesy weszli na teren schroniska ich oczom ukazał się długi szereg klatek. Kacperek przez chwilę stał jak zaczarowany i nie mógł się ruszyć. Po namyśle stwierdził, że wśród tylu psów nigdy nie znajdzie tego jednego jedynego i bardzo się tym zmartwił. Jednak dziadek chwycił Kacperka mocno za rękę i rozpoczęli poszukiwania. Psy w klatkach podbiegały żeby zobaczyć gości, niektóre stały spokojnie i tylko łapały w nozdrza zapach przybyłych, niektóre zaś głośno ujadały, a nawet wyglądały bardzo groźnie. Kacperek miał wrażenie, że wszystkie, niezależnie od zachowania, wyglądają na smutne. Poczuł jakby ukłucie w serduszku i zrozumiał skąd się ono wzięło. Te psy były niechciane albo porzucone, dlatego tu były... Kacperek powiedział dziadkowi, że najchętniej zabrałby wszystkie psiaki do domu, jednak wiedział, że nie może tego zrobić. Wędrując wśród klatek chłopiec co chwilę przystawał, gdyż miał wrażenie, że właśnie mieszkańcowi tej klatki będzie mógł podarować dom. Jednak ciągle nie mógł się zdecydować. Gdy już zaczął tracić nadzieję zorientował się, że dużymi brązowymi oczami przypatruje mu się mały, niepozorny kundelek. Piesek wysunął nos przez siatkę i wsparł się na jednaj łapie, a drugą jakby zamachał do Kacperka. Kiedy szczeknął przyjaźnie chłopiec już wiedział: To ten! Dziadku to jest mój pies! Zobacz, on mnie wybrał! To na pewno on! Kiedy podekscytowany Kacperek powiedział Panu pracującemu w schronisku, którego pieska chciałby zabrać do domu, ten tylko się uśmiechnął mówiąc:
- To kundelek Kafelek. Kilka osób już chciało zabrać go do domu, jednak on pierwszy raz tak bardzo cieszy się na czyjś widok. Masz rację Kacperku - jestem pewien, że Kafelek wybrał Cię na swojego właściciela. 
I już po chwili Kacperek drapał szczęśliwego pieska za uszami. Wiedział, że zyskał wiernego kompana wielu zabaw i psot.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz