piątek, 16 stycznia 2015

Odważna myszka


Czasami spotykamy na swej drodze osoby, które się jąkają. Pamiętajcie, że bycie innym bywa dla nich niezwykle trudne. Inny, nie znaczy gorszy, a czasem wręcz przeciwnie. Bądźcie więc otwarci!

"Odważna myszka"

W pewnym zwyczajnym domku pod lasem mieszkała mała Ola wraz z rodzicami. Dziewczynka nie wiedziała jednak, że na strychu mieszka jeszcze jedna rodzina - mysia rodzina. Małe myszki mieszkały na strychu już od wielu lat. Właściwie to mieszkały tam dwie rodziny myszek. Wielopokoleniowe. Pierwsza z rodzin – Państwo Myszyńscy, mieli dwójkę dzieci - Kasię Myszyńską i Krzysia Myszyńskiego. W drugiej rodzinie – Państwa Futerków, też była mała myszka - Zosia Futerko. Kasia i Krzyś mieli mnóstwo pomysłów na figle i psoty. Często schodzili ze strychu w poszukiwaniu nowych przygód. Kilka razy myszki chciały na taką wyprawę zabrać ze sobą Zosię, jednak nigdy nie mogły jej znaleźć. Zosia Futerko unikała spotkań z rówieśnikami. Kasia i Krzyś nie bardzo wiedzieli, co jest tego powodem. Aż pewnego dnia, kiedy wszystkie dorosłe myszki wyszły z domu w poszukiwaniu pożywienia, Zosia zauważyła, że po schodach skrada się kot. Mała myszka bardzo się przestraszyła. Szybko zorientowała się, że musi ostrzec pozostałych przed grożącym im niebezpieczeństwem. Myśl, że musi opuścić swoje mieszkanie i odezwać się, przerażała ją jeszcze bardziej niż czyhający kocur.
W końcu pobiegła do sąsiadów i zastukała łapkami. Kasia i Krzyś jednocześnie znaleźli się przy drzwiach. Byli bardzo zdziwieni, kiedy zobaczyli Zosię Futerko. Po przerażonej minie sąsiadki zorientowali się, że stało się coś złego. Kasia krzyknęła głośno:
- Zosiu, co się stało?
Jednak Zosia nie potrafiła powiedzieć ani słowa. Otworzyła tylko szerzej oczy ze strachu.
- Zosiu musisz nam powiedzieć, o co chodzi - ponaglał Krzyś.
Jednak mała myszka zdołała tylko kilka razy powiedzieć "k, k, k...", a po jej policzkach popłynęły łzy.
- K, k, k...kot – odezwała się po chwili. - Na scho, cho, cho...chodach – dodała.
- Kot na schodach! – pierwsza krzyknęła Kasia. – Musimy zamknąć drzwi!
I trzy myszki, ile sił w łapkach, pobiegły do drzwi. Kot był już prawie na strychu i myszki zdążyły w ostatnim momencie zatrzasnąć mu drzwi przed nosem. Gdy niebezpieczeństwo zostało zażegnane, Kasia i Krzyś zaczęli się głośno śmiać. Wtem spostrzegli, że Zosia chce ukradkiem wrócić do swojego mieszkania.
- Zosiu poczekaj! - zawołała Kasia
- Od dziś jesteś naszą bohaterką! - powiedział radośnie Krzyś.
- J, j, ja? - Zosia była bardzo zaskoczona słowami rodzeństwa.
- No pewnie, że ty! - wykrzyknęli razem. – Zostań z nami. Pobawimy się.
- Ale ja. Ale ja. Ja się j, j, j jąkam i c, c, c ciężko mnie czasem z, z, z, zrozumieć – powiedziała cicho Zosia.
- Przecież to nikomu nie przeszkadza - stwierdziła radośnie Kasia.
- I, i, i nie będziecie się ze, ze, ze mnie śmia, śmiali? - Zosia była bardzo zdziwiona.
- Zosiu! Jak mogłaś w ogóle tak pomyśleć! - Kasia mocno przytuliła koleżankę.
- I nie zapominaj, że gdyby nie ty, kot zrobiłby nam krzywdę! - dodał Krzyś.
- W ogóle nam nie przeszkadza, że się jąkasz. Nic a nic! – dodała Kasia.
Zosia była szczęśliwa. Tego dnia zyskała dwoje wspaniałych przyjaciół. Zresztą nie tylko. Zyskała tego dnia coś więcej. Pewność siebie.

Chcecie wiedzieć, co było potem?

Zosia z dnia na dzień nabierała coraz więcej pewności siebie. Dni spędzała na zabawach z przyjaciółmi i nauce nowych rzeczy. Sama wychodziła do innych i wymyślała nowe zabawy. Była uczynna, grzeczna i wszyscy bardzo ją lubili. I nikt jej nie dokuczał z powodu jąkania. A wiecie, co się zdarzyło później? Zosia coraz rzadziej zacinała się przy mówieniu, aż w końcu pewnego dnia przestała się jąkać!

1 komentarz:

  1. To piękna bajka, prawie terapeutyczna:) I zaraz ją chomikuję, by wykorzystać w pracy:)

    OdpowiedzUsuń