środa, 28 stycznia 2015

Opowieści Cioci Grażynki - rozdział XVII

rys. Rakothka 

W dzisiejszej odsłonie swoich opowiadań Ciocia Grażynka powie Wam co nieco o balu karnawałowym Marty. Będzie o ciekawych strojach, o konkursach i o tańcach. Marta była Panią Wiosną, a za kogo Wy byście się przebrali? :)

"Bal karnawałowy"

Wczoraj mieliśmy w klasie balik karnawałowy. Był to bal przebierańców, każdy musiał ubrać jakiś strój.
Ja byłam przebrana za Panią Wiosnę. Mama przygotowała mi strój - do kolorowej, falbaniastej sukienki ozdobionej kwiatkami, którą kiedyś nosiła Karolina, doszyła mi więcej kwiatków zrobionych z kolorowych wstążek. Takimi samymi kwiatkami ozdobiła mój słomkowy letni kapelusz. Wyglądałam bardzo kolorowo i wiosennie.
W naszej klasie jest tyle samo dziewcząt ilu chłopców. Pani porobiła więc kotyliony, takie podwójne znaczki, a potem połączyła nas w pary! Ja tańczyłam... z Patrykiem!
Oprócz tańców mieliśmy różne konkursy i zabawy, np. taniec na gazecie, składanej na coraz mniejszą powierzchnię. Na końcu ledwo mieściły się stopy!
Była też zabawa z krzesłami poustawianymi wkoło: Pani włączała muzykę i gdy przerywała, trzeba było usiąść. Startowałam w tym konkursie i dotarłam prawie do końca. Lepszy ode mnie był tylko Bartek.
Był też konkurs na najszybciej zjedzonego pączka, bez użycia rąk! Ale śmiesznie wyglądali z buziami umazanymi dżemem z pączków! Wygrał Daniel.
Nasze stroje też były przedmiotem konkursu - na najbardziej pomysłowy. Tu odpadli ci, którzy mieli gotowe stroje kupione w sklepie - np. Julka była przebrana za czarodziejkę, z peleryną, spiczastą czapką i różdżką. Wygrała Ania, w stroju żaby. Był zrobiony z zielonej krepiny - czapka z żabimi oczkami, spódniczka i takie niby - płetwy na ręce.
Balik był udany, wszyscy się świetnie bawili. Chłopcy tylko nie bardzo chcieli nas prosić do tańca, ale z dziewczynami też można tańczyć.
Przychodzi teraz do mnie Kasia, odrabiamy razem lekcje. Pomaga nam Mama, bo ja za szybko wszystko robię i Kasia za mną nie nadąża. Mama narzeka, że za bardzo się spieszymy, bo jak odrobimy lekcje, to bawimy się w restaurację moją nową kuchnią albo budujemy z klocków Lego.
Ale najważniejsze, że Kasia nie dostaje już „chmurek" za liczenie, tylko „słoneczka". Pani nawet ostatnio ją pochwaliła.
Muszę napisać o jeszcze jednej ważnej rzeczy. Mój rysunek dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy został wydrukowany na pocztówce! Na odwrocie kartki jest moje imię, nazwisko, klasa i szkoła.
Tato kupił pełno tych pocztówek i powysyłał wszystkim znajomym!

2 komentarze:

  1. Uwielbiam opowieści cioci Grażynki:) to fakt niezaprzeczalny - najpiękniejsze są stroje wykonane własnoręcznie, szkoda, ze rodzice o tym nie myślą:):):) ja w tym roku przedszkolny bal spędzę w łóżku, moje Muchomorki będą się bawić beze mnie a ich stroje zobaczę tylko na zdjęciach:( Życie....

    OdpowiedzUsuń