poniedziałek, 12 stycznia 2015

Skąd się bierze śnieg

rys. Rakothka

Gdy nadchodzi zima wszystkie dzieci zadają jedno bardzo ważne pytanie - skąd się bierze śnieg? Czy wiecie? Niektórzy z Was pewnie wiedzą. Tych, którzy wcześniej nie słyszeli tej historii zapraszamy na dzisiejsze opowiadanie. Dziadek Pawełka wyjaśni Wam wszystko ze szczegółami :)

"Skąd się bierze śnieg"

- Dziadku, dziadku, skąd się bierze śnieg? - zapytał któregoś dnia Pawełek.
- Śnieg się bierze z nieba, wnusiu. - odpowiedział dziadek.
- Ale jak to z nieba? Tak po prostu? - maluch nie odpuszczał.
- Hm, daj się dziadkowi chwilę zastanowić i przypomnieć sobie tę całą śniegową historię. Zjedzmy obiad, który przygotowała mama i później znów porozmawiamy. - odparł dziadek.
Na obiad były bardzo lubiane przez Pawełka kluski śląskie - te z dziurką w środku! - z przepysznym gulaszem warzywnym. Ostatnimi czasy mama zapowiedziała bowiem, że cała rodzina powinna jeść więcej warzyw. I tak też się stało. Na obiad coraz częściej pojawiały się marchewki, brokuły, kalafiory i cukinie. Raz nawet był fioletowy bakłażan! Pawełek pamiętał ten obiad wyjątkowo dobrze, ponieważ bardzo się zdziwił, gdy mama zaczęła przyrządzać jakieś fioletowe warzywo. Zdumienie sięgnęło zenitu, gdy chłopiec spróbował mały fioletowy kawałek i okazało się, że... to było nawet smaczne! Może nie były to pycha brukselki, ale smakowało całkiem nieźle. Po obiedzie mama podała deser. Ciasteczka korzenne i maślane, które można było dodatkowo maczać w płynnej czekoladzie.
Dziadek usiadł wygodnie przy kominku i zawołał Pawełka. Chłopiec akurat kończył pochłaniać piąte z kolei ciasteczko maślane. Gdy tylko usłyszał głos dziadka wiedział, że czeka go niesamowita historia. Usiadł więc na kolanach dziadka i przytulił się. Obaj wpatrywali się w płomienie kominka.
- A więc chciałbyś wiedzieć, skąd się bierze śnieg. - powtórzył dziadek, a Pawełek pokiwał energicznie głową. - Otóż jak już wspomniałem śnieg się bierze z nieba. Ale nie tak po prostu, o nie. Żeby zrobić śnieg trzeba się sporo napracować i trzeba mieć specjalne zdolności. Bo wiesz, Pawełku, śnieg jest tworzony przez aniołki w niebie.
Oczy Pawełka rozszerzyły się i wyglądały jak pięciozłotówki. Odwrócił twarz w stronę dziadka, a ten uśmiechnął się, wiedząc, że udało mu się wzbudzić zainteresowanie wnuczka. Chłopiec miał tysiące pytań w głowie, ale postanowił ich na razie nie zadawać, żeby dziadek nie zapomniał całej historii i żeby przypadkiem nie przestał opowiadać. Słuchał cierpliwie. Tylko jego oczy wpatrujące się z napięciem w oczy dziadka zdradzały podekscytowanie.
- Tak, właśnie tak, to aniołki tworzą śnieg i zsyłają go na ziemię. Każdy aniołek w niebie ma swoje specjalne zadanie. Niektóre pilnują, abyś cały czas się uśmiechał i był szczęśliwy, inne czuwają nad tatusiem, gdy jedzie w długą daleką podróż, a jeszcze inne opiekują się dobrymi duszami, które odeszły z tego świata, np. babcią Józefiną.
Tu dziadkowi zakręciła się łezka w oku. Pawełek wiedział, że dziadek bardzo tęsknił za babcią, ponieważ często powtarzał, że już chciałby do niej dołączyć. Przytulił się więc mocno do gładko ogolonej, ale wciąż jakby szorstkiej twarzy dziadka i pocałował go. Dziadek uśmiechnął się.
- Jak już mówiłem, każdy aniołek ma swoje specjalne zadanie. I istnieją aniołki, które tworzą śnieg. Lecz nie jest to łatwe zadanie. Aby móc tworzyć śnieg te wybrane aniołki muszą najpierw chodzić do specjalnej szkoły, w której uczą się, jak to robić. Śnieg to bowiem wielka odpowiedzialność! Musi mieć piękne płatki - każdy inny! Nie mogą być takie same, więc aniołki muszą mieć wspaniałą wyobraźnię. Musi się dobrze lepić, żeby dzieci mogły ulepić bałwana lub porzucać się śnieżkami. Jeśli będzie się kiepsko lepił, to dzieci będą smutne, a tego aniołki nie lubią. I jeszcze musi być odpowiednio śliski - na tyle śliski, żeby móc się na nim ślizgać, ale nie za bardzo śliski, aby auta mogły bezpiecznie jeździć po ulicach.
Pawełek potakiwał, wiedząc, że to były najprawdziwsze i najważniejsze cechy śniegu. Inaczej być nie mogło!
- W szkole śnieżynkowej aniołki uczą się, jak zachować w płatkach śniegu te wszystkie cechy i uczą się wycinać różne wzory. Pamiętasz, jak na początku zimy padał taki niewielki śnieg? Tak jakby nieśmiało? To właśnie nowe aniołki uczyły się na swoich pierwszych lekcjach. A teraz popatrz, jak im dobrze idzie!
Dziadek pokazał palcem za okno, gdzie śnieg padał jak szalony. I tak już drugi tydzień z rzędu. Nie wyglądało na to, aby w ogóle kiedykolwiek miał przestać padać! Pawełek zamyślił się.
- Ale dziadku, skoro u nas pada śnieg dzień i noc przez cały czas, to aniołki muszą być bardzo zmęczone!
- Tak myślałem, że może Cię to zastanowić - mądry z Ciebie chłopiec. Ale nic się nie martw. W ciągu dnia aniołki tworzą tak dużo śnieżynek, że wystarcza ich i na dzień i na noc. Śnieg przechowują w chmurkach, z których sączy się on na ziemię w ciągu nocy i dzięki temu aniołki mogą spokojnie odpoczywać.
- To dobrze. - ucieszył się Pawełek.
- Jeszcze wrócę na chwilę do tworzenia płatków śniegu i Ci powiem, że każdy płatek jest tworzony indywidualnie i ręcznie. Aniołki nie mają żadnej specjalnej maszyny, tylko posługują się nożyczkami. Z cieniutkiego leciutkiego białego puchu wycinają różne kształty i tak powstają śnieżynki. Mają przy tym sporo zabawy i bardzo lubią swoje zajęcie. A przez to, że każda śnieżynka musi być inna, to używają swojej wyobraźni i nie nudzą się.
- Dziadku, to naprawdę bardzo ciekawa historia! Nie wiedziałem, że to aniołki robią śnieg!
Gdy dziadek skończył opowiadać śniegową historię, Pawełek zaczął zadawać wszystkie pytania, z którymi wcześniej się wstrzymywał. Rozmawiali jeszcze przez godzinę. Dziadek cierpliwie odpowiadał na pytania, a Pawełek dowiedział się wszystkiego o śniegu i aniołkach.
Następnego dnia na spacerze, na polanie przykrytej świeżym śniegiem, wnuczek zrobił śniegowego aniołka specjalnie dla dziadka w podziękowaniu za wspaniałą historię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz