środa, 11 lutego 2015

Huśtawka

rys. Olga


Plac zabaw jest prawdziwym placem zabaw, jeśli jest na nim... No właśnie, co jest dla Was najważniejsze? Czy jest to piaskownica? Może drabinki? A może bujane koniki? Dla każdego z Was, Drodzy Poczytnicy, jest pewnie coś innego, co sprawia, że plac zabaw może się nazywać prawdziwym placem zabaw. Dla naszej grupki maluchów była to huśtawka :) Już dziś przeczytajcie jej historię!

"Huśtawka"

Plac zabaw na osiedlu "Pod Rozłożystym Dębem" był pusty. Poza piaszczystą piaskownicą i kolorową karuzelą nie było nic. Młodsze dzieci godzinami przesiadywały w piaskownicy, kopiąc dołki, zaś starsze bawiły się w chowanego i berka. Dzieci z zazdrością patrzyły na place zabaw sąsiednich osiedli, które były pełne atrakcji. Poza piaskownicą i karuzelą, każdy plac zabaw zaopatrzony był w zjeżdżalnie, koniki i huśtawki.
Jednak pewnego wakacyjnego poranka, gdy dzieci przyszły się pobawić w piaskownicy, spostrzegły, że coś się zmieniło. Tuż obok karuzeli leżały dwie tajemnicze belki. Dzieci były bardzo ciekawe, kto je zostawił i do czego będą wykorzystane.
- Pewnie zbudują wielki płot. - powiedział Krzyś.
- Nie, nie sądzę, - odpowiedziała Wanda - wydaje mi się, że z dwóch belek płota nie będzie.
- Może domek na tych belkach powstanie? - głośno marzył Antek.
- Tak, domek byłby fajny. - Krzysiowi zdecydowanie spodobał się pomysł Antka.
- A mi się wydaje, że z tych belek nie powstanie nic, na czym moglibyśmy się bawić. - Wanda nie podzielała entuzjazmu chłopców.
Dzieci długo zastanawiały się nad przeznaczeniem tajemniczych belek. W końcu ustalono, że należy poczekać, bo wkrótce z pewnością poznają ich przeznaczenie. Tymczasem można wykorzystać je do zabawy. Chłopcy pobiegli po resoraki, zaś dziewczynki po lalki. W jednej chwili dwie potężnych rozmiarów belki zamieniły się w wybieg dla modelek i tor wyścigowy. Zabawę przerwało kładące się spać słońce. Dzieci ustaliły, że następnego dnia spotkają się i będą kontynuować zabawę. Postanowili, że tym razem będą chodzić po belkach, ćwicząc utrzymywanie równowagi.
Jednak następnego dnia na placu zabaw nie było już dwóch belek. Zamiast tego dzieci zobaczyły dziwny stelaż. Chłopcy od razu zaczęli się po nim wspinać, jednak Wanda była rozczarowana. Jej zdaniem stelaż był całkowicie nieprzydatny do zabawy. 
- Popatrz! Jestem Tarzanem! - krzyknął Patryk.
Chłopiec zwinnie przemieszczał się po stelażu. Dzieci w odpowiedzi roześmiały się głośno. Po chwili wszystkie naśladowały kolegę i wspinały się na stelaż, jak małpki. Gdy zbliżała się pora obiadu plac zabaw opustoszał, a koło stelażu zamiast dzieci pojawiło się dwóch panów w granatowych ogrodniczkach. Panowie przynieśli ze sobą łańcuchy połączone płaską deską. Pracowali bardzo szybko, gdyż chcieli zdążyć przed ponownym pojawieniem się dzieci. Mieli nadzieję, że spodoba im się niespodzianka. I nie pomylili się. Gdy po południu dzieci wróciły na plac zabaw przez chwilę nie mogły uwierzyć własnym oczom. Na ich placu zabaw stała wspaniała huśtawka. Dzieci biegły co sił w nogach w stronę huśtawki, piszcząc z radości. Gdy zdyszane były u celu Krzyś rzekł:
- Dobra! To losujemy, kto pierwszy się pohuśta.
Dzieci skinęły głowami i Wanda zaczęła wyliczankę:
"Ene due rike fake,
torba borba ósme smake.
Eus deus kosmateus,
i morele baks."
Palec Wandy wylądował na brzuchu Patryka.
- Patryś! Ty zaczynasz! - krzyknęły dzieci. 
Piszcząc ze szczęścia Patryk usiadł na huśtawce i zaczął się huśtać. Pozostałe dzieci obserwowały go z bezpiecznej odległości. Po kilkunastu minutach miejsce Patryka zajęła Wanda. Dziewczynka huśtała się tak wysoko, że wiatr rozwiewał jej włosy. Do wieczora każde z dzieci przynajmniej raz bawiło się na nowej huśtawce. 
Kilka dni później na placu zabaw pojawiła się wieża z błyszczącą zjeżdżalnią, sprężynowe koniki i żyrafy oraz niewielka skałka wspinaczkowa. Część placu zabaw zajęło boisko do koszykówki. Dzieci jednak najczęściej wracały na huśtawkę, gdyż dzięki niej wzbijały się wysoko, zaś płynące po niebie obłoki były w zasięgu ich dłoni. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz