sobota, 14 lutego 2015

Tajemnicze jajo

wykonanie - Iga 


W ten szczególny dzień - Dzień Zakochanych - opowiemy Wam dzisiaj o pewnej smoczej miłości :) Od czego wszystko się zaczęło? Może od pierwszego spojrzenia? A może od jakiegoś nieoczekiwanego gestu? Nie zdradzimy! Ale serdecznie zapraszamy do lektury :)

"Tajemnicze jajo" 

Na samym środku największego oceanu znajdują się zapomniane wyspy. Na próżno szukać ich na mapach. Od wieków nikt na nie nie trafił. Na jednej z takich wysp mieszkają ostatnie smoki. Od wielu lat na świat nie przyszło żadne smocze dziecko i smoki zaczynały się już poważnie martwić, że wyginą. Jednak pewnego dnia...
Najpiękniejsza ze wszystkich smoków, niebieska smoczyca Matylda, spacerowała brzegiem oceanu, gdy nagle potknęła się. Przeszkoda była biała jak śnieg i twarda jak kamień. Matylda usiadła na ziemi i obserwowała swoje znalezisko. Była pewna, że znalazła skarb. Kiedy toczyła go do wioski smoków, spotkała zielonego smoka Maurycego, który jak zwykle zaczerwienił się po czubki swoich łusek na jej widok. Wszyscy w wiosce wiedzieli, że Maurycy jest od lat zakochany w Matyldzie, tylko ona tego nie wiedziała. Maurycy bez słowa podbiegł do Matyldy i pomógł jej toczyć kamień o nietypowym kształcie. Zielony smok ukradkiem zerkał na niebieską smoczycę i układał w myślach tekst powitania.
- Jesteśmy na miejscu – powiedziała Matylda – dziękuję ci, Maurycy, za pomoc!
Maurycy nie był w stanie wydusić z siebie słowa. Stał jak słup soli i patrzył na Matyldę maślanymi oczami.
Matylda pomyślała, że wypada zaprosić go na herbatę, więc zaproponowała:
- Może pomożesz mi jeszcze wnieść ten kamień do domu i napijesz się ze mną herbaty?
Maurycy bez słowa podniósł biały kamień i wniósł go do domu Matyldy. Usiadł przy stole i przyglądał się krzątającej się smoczycy. Po chwili do domu weszła smoczyca, której skóra była w kolorze dymu z ogniska. Była to babcia Matyldy, najstarsza mieszkanka smoczego rodu. Od razu zwróciła uwagę na biały kamień i aż krzyknęła:
- Matyldo! Skąd masz to jajo!?
Matylda spojrzała na Maurycego, ale ten był równie zdziwiony co ona i nie wiedział, o co chodzi starej smoczycy.
- Jakie jajo, babciu? – spytała.
Babcia podeszła do białego kamienia, podniosła go, przyłożyła do ucha i delikatnie potrząsnęła.
- To jajo, Matyldo, to jajo - rzekła smoczyca. – I to w dodatku smocze jajo. Musiało zostać złożone wiele lat temu i w jakiś sposób przetrwać niezniszczone.
- I co ja mam teraz z nim zrobić? – spytała Matylda
Babcia spojrzała na nią poważnie i powiedziała:
- Prawdopodobnie rodziców tego maleństwa nie ma już na tym świecie...
Matylda siedziała w milczeniu, patrząc na swoje znalezisko. Wyobraziła sobie smutek maleństwa, które po opuszczeniu jaja odkryje, że jest samo.
- Babciu, zaopiekuję się jajem i małym smokiem, który w nim mieszka! - wykrzyknęła Matylda.
- Ja ci pomogę Matyldo! – Maurycy nagle poderwał się z fotela. – Oczywiście, jeżeli się zgodzisz...
Matylda spojrzała na Maurycego, a potem na babcię. Stara smoczyca uśmiechnęła się i skinęła potakująco.
- Drogi Maurycy – powiedziała niebieska smoczyca – Myślę, że twoja pomoc będzie nieoceniona i z prawdziwą przyjemnością ją przyjmiemy. To znaczy ja i jajo.
Maurycy aż podskoczył z radości! Po chwili siedział obok jaja i delikatnie głaskał jego skorupkę.
Od tego dnia Matylda, Maurycy i jajo stali się nierozłączni. Kiedy Matylda opiekowała się jajem, Maurycy sprzątał i gotował. Z dnia na dzień coraz więcej czasu spędzali ze sobą, aż któregoś dnia zielony smok postanowił, że powie Matyldzie o swoich uczuciach. Z tej okazji Maurycy przygotował kolację, stół przykrył białym obrusem i zapalił świece. Matylda wróciła do domu i powitała Maurycego krzykiem:
- Niesamowite!
Zielony smok zarumienił się i już chciał podać swojej oblubienicy zupę szczawiową, gdy odkrył, że Matylda pobiegła do jaja, które grzało się koło kominka.
- Maurycy! Zobacz! Pękła skorupka!
Maurycy również podbiegł do jaja i uniósł w górę wierzch skorupki. Z jaja wychyliła się głowa małego smoka. Był zielony w niebieskie kropki. Małe smoczątko spojrzało na Matyldę i Maurycego i zapiszczało:
- Mama! Tata!
Maurycy spojrzał na Matyldę oczami pełnymi miłości, a wtedy ona powiedziała:
- Domyślałam się od jakiegoś czasu, co do mnie czujesz. Ja też cię pokochałam Maurycy. Jeżeli zechcesz, to z przyjemnością zostanę twoją żoną.
A potem wzięli małe smoczątko na ręce i wyszli z domu, żeby poinformować pozostałe smoki o tych wspaniałych nowinach.
Wkrótce wzięli ślub i żyli razem bardzo szczęśliwie.
Któregoś dnia małe smoczątko, któremu nadano imię Miłosz, bawiąc się na plaży wykopało z piasku duży biały kamień.... ale to już inna historia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz