sobota, 21 marca 2015

Motyl Filip

rys. Ala 

Czy czujecie się czasem bezbarwnie? Tak zupełnie niefajnie? Motyl Filip właśnie tak się czuł, ponieważ jego skrzydełka były szaro-bure. Próbował wszystkiego, aby nadać swym skrzydłom pięknych barw. Nic nie pomagało. Aż wreszcie... Wiecie co poskutkowało? Pewien bardzo szczwany manewr! Przeczytajcie naszą najnowszą bajkę, a wszystkiego się dowiecie! :)

"Motyl Filip"

Hen za górami i rzekami, w środku sosnowego lasu była polana. Między źdźbłami trawy mieszkał motyl Filip. Filip był wyjątkowym motylem, gdyż miał szare skrzydła. Każdego dnia motyl szukał nowego sposobu by je pokolorować. A to trącał skrzydłami igły sosen, żeby wydobyć z nich piękną ciemnozieloną barwę, a to przycupnął na miękkich płatkach maku i pocierał o nie czułkami, żeby zdobyć choć trochę czerwieni. Nie raz siadał na ziemi i tarzał się w grudkach gleby tak, żeby choć trochę jego skrzydła zbrązowiały albo czasami rozpościerał skrzydła w stronę słońca, aby promienie nadały im złotą barwę. Niestety żaden z pomysłów Filipa nie działał.
Któregoś dnia Filip zobaczył, że na łące pojawił się człowiek. Miał czarny kapelusz i zwiewną, jasną koszulę. Pod pachą dźwigał jakiś dziwny przedmiot, który potem ustawił na drewnianych nogach. Z wielkiej torby wyjął jakieś dziwne patyki i ....coś niesamowitego, coś na widok czego Filip zamarł z wrażenia. Był to pojemnik ze słoiczkami o przeróżnych barwach. Ten człowiek był malarzem. Patyczki okazały się pędzlami, które zanurzał w pojemniczkach. Malarz rozejrzał się po okolicy, chwileczkę pomyślał, a następnie kolorowymi farbami rozpoczął malowanie łąki. Filip pomyślał, że oto pojawiła się jego szansa na kolorowe skrzydła, jednak nim zdążył podlecieć do pojemników z farbami malarz schował swoje pędzle i poszedł malować w inne miejsce. Zrezygnowany motyl usiadł na moment na gałęzi i pomyślał, że chyba już zawsze będzie miał szare skrzydła. Nie poddał się jednak i poleciał dalej obserwować malarza. Zauważył, że płótno, na którym malarz malował łąkę jest tego samego koloru co jego skrzydła i wtedy wpadł mu do głowy pewien pomysł. Szybciutko podleciał do malarza i korzystając z chwili nieuwagi malującego usiadł na płótnie i płasko rozłożył skrzydełka. Faktycznie malarz nie zauważył Filipa i już po chwili jedno z motylich skrzydeł zostało pokryte pięknym kolorem niebieskim jak błękit nieba. Motyl leżał bez ruchu, chociaż był bardzo ciekawy jakim kolorem zostanie pomalowane jego drugie skrzydło. Niedługo potem skrzydło Filipa mieniło się piękną zielenią. Filip był bardzo zadowolony z uzyskanego efektu, odczekał krótki moment, aż farby dobrze wyschną i poleciał pochwalić się kolorowymi skrzydłami innym mieszkańcom łąki. Jakież było zdziwienie malarza, gdy nagle na swoim obrazie zobaczył szarą plamę w kształcie motyla. Obraz jednak nic na tym nie ucierpiał, ponieważ malarz uznał, że to wspaniały pomysł i w tym miejscu namalował kolorowego motylka. A Filip? Był niesamowicie szczęśliwy. Przyglądał się swoim skrzydełkom i prezentował dumnie wszystkim napotkanym przyjaciołom. Nie mógł uwierzyć swojemu szczęściu.

1 komentarz: