środa, 8 kwietnia 2015

Kamienne ślady



 wykonanie - Pan Tata

Jeśli kiedykolwiek się przeprowadzaliście do innego miasta, to pewnie wiecie, że nie zawsze jest to przyjemne. Zmiana środowiska, zmiana przyjaciół, zmiana przyzwyczajeń... Ale nowe miejsca nie muszą się kojarzyć negatywnie! Nowe miejsca są zaproszeniem do odkrywania i poszukiwania! I oczywiście do zawierania nowych znajomości... nawet jeśli musicie przez całe dnie śledzić kamienne ślady, aby spotkać jedną wesołą buzię ;)

"Kamienne ślady"

Kilka miesięcy temu tata Olka dostał nową pracę. Rodzice wytłumaczyli chłopcu, że wiąże się to z przeprowadzką. Pomysł chłopcu nie przypadł do gustu. Tygodniami zalewał się łzami, licząc, że rodzice zmienią zdanie, gdyż bardzo lubił swój pokój, swoje przedszkole i swoich kolegów z podwórka. Nie przekonywała go nawet obietnica taty, że pozwoli mu karmić sarny.
Nadszedł dzień przeprowadzki. Zawartość pokoju Olka została zamknięta w jedenastu wielkich kartonach i załadowana do ciężarówki razem z meblami i rzeczami rodziców. Droga była kręta i prowadziła do gęstego lasu, zaś na jej końcu znajdował się dom ze spadzistym dachem, przed którym to domem wisiała tabliczka z napisem "LEŚNICZY". Olek wiedział, że podróż dobiegła końca i że znajduje się u celu. Chłopiec niemal natychmiast zapomniał o swojej początkowej niechęci do przeprowadzki, gdyż dookoła pięknie pachniało lasem i było słychać szum drzew.
Pierwsze dni w nowym miejscu upłynęły bardzo szybko - tata miał dużo pracy, a Olek pomagał mamie w rozpakowywaniu rzeczy. Jednak, gdy wszystkie zabawki i książki znalazły już swoje miejsce, chłopiec bardzo posmutniał. Bardzo tęsknił za swoimi kolegami z podwórka. Las dostarczał mnóstwo możliwości do zabawy, ale w pobliżu nie mieszkały inne dzieci i Olek nie miał się z kim bawić. Siedział znudzony na schodach i liczył muchy zaplątane w nici pajęczyny. Słońce zaglądało przez szczelne skupiska liści drzew, oświetlając fragmenty rosnącej wokół domu trawy. Wtem promień słońca trafił na kamienie, które zostały ułożone w specjalny sposób i tworzyły ślad stopy. Olek podrapał się po głowie, zastanawiając się, czy to przypadek, czy też celowe działanie. Postanowił przyjrzeć się zagadkowym kamieniom z bliska. Gdy już dokładnie obejrzał kamienny ślad, zauważył kolejną stopę ułożoną z kamieni. To nie mógł być przypadek! Olek postanowił poszukać kolejnych kamieni, jednak mimo usilnych starań nie udało mu się odkryć kolejnego śladu. Kładąc się wieczorem spać chłopiec postanowił, że przez kilka najbliższych dni będzie uważnie rozglądał się po okolicy.
Kolejnego dnia, zaraz po śniadaniu, Olek wybiegł z domu w poszukiwaniu kamiennych śladów. Nie zawiódł się. Tego dnia śladów było więcej i prowadziły w głąb lasu. Jednak w środku lasu ślad niespodziewanie się urywał. Olek był już pewny, że ktoś specjalnie zostawia ślady, a kamienne stopy mają symbolizować ślady wskazujące drogę. Zaczął nawet podejrzewać, że ktoś zostawia wskazówki specjalnie dla niego. Rozejrzał się, ale nie dostrzegł nikogo. Wrócił do domu na obiad, obiecując sobie, że po posiłku wróci szukać kolejnych śladów.
Olek jadł obiad wyjątkowo szybko - bardzo spieszyło mu się do poszukiwania kolejnych znaków. Jednak po południu znalazł jedynie jeden nowy ślad. Chłopiec był nieco rozczarowany, bo już bardzo chciał rozwiązać zagadkę tajemniczych śladów. Jednak następnego dnia z samego rana pobiegł w głąb lasu. Śladów było więcej. Chłopiec usłyszał szelest liści i szmery.
- Haloooo! - wołał - Jest tu kto?
W odpowiedzi Olek usłyszał cichy chichot, dobiegający zza krzaków, a kątem oka dostrzegł dwa rude kucyki. W ślad za kucykami pojawiła się piegowata buzia. Po chwili z krzaków wyszła mała dziewczynka uśmiechnięta od ucha do ucha.
- Myślałam, że szybciej odkryjesz pochodzenie śladów - powiedziała zadziornie dziewczynka - Mam na imię Tosia - kontynuowała - Mieszkam nieopodal, po drugiej stronie jeziora.
Olek w milczeniu przyglądał się dziewczynce. Do tej pory przyjaźnił się tylko z chłopcami i obawiał się, że z dziewczynami nie ma możliwości wspólnej zabawy. Po chwili namysłu zdecydował jednak, że spróbuje pobawić się z Tosią.
- Mam na imię Olek. - chłopiec postanowił się przedstawić - Szukałem Twoich śladów od kilku dni. Bardzo sprytnie to wymyśliłaś.
Tosia wpatrywała się w Olka swoimi zielonymi oczami. Po chwili zmrużyła je i krzyknęła:
- Goń mnie! - i ruszyła przed siebie.
Olek ruszył za nią. Gonitwom nie było końca. Olek nawet nie zauważył, że zaczęło się ściemniać. Pożegnał się z Tosią, a wracając pomyślał, że to był udany dzień i pewnie żaden z jego kolegów by nie uwierzył, że tak wspaniale można bawić się z dziewczynką.
Kolejne dni upływały Olkowi na zabawie z Tosią. Pewnego dnia stwierdził, że wszystkie jego obawy związane z przeprowadzką okazały się bezpodstawne. Bardzo polubił las i zyskał nową przyjaciółkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz