piątek, 10 kwietnia 2015

Przebiśniegi

rys. Ala

Czy jest jakiś sposób, aby stopić cały śnieg z podwórka i przywołać wiosnę? Okazuje się, że jest! O tym tajemniczym sposobie opowiedzą Wam bohaterowie dzisiejszego opowiadania naszej Poczytniczki Agaty - Zosia, Franek, Ula i Przemek :) Koniecznie przeczytajcie!

"Przebiśniegi"

Początek kwietnia zazwyczaj oznacza, że wiosna rozpoczęła się na dobre, jednak nie tym razem. Choć pierwszy dzień wiosny był już kilka dni temu, mróz i śnieg nie chciały odpuścić. Zanim wiosna miała przyjść, musiały urosnąć zwiastujące jej przyjście kwiaty - przebiśniegi. Wszyscy chcieli, aby było już ciepło. Zosia, Franek, Ula i Przemek zastanawiali się, jak mogą to przyspieszyć. Spotykali się prawie codziennie, rozmyślając, jak wygonić zimę z ich okolicy, lecz nikomu nic nie przychodziło do głowy.
- Może pójdziemy pograć w piłkę na dwór? - zapytał Przemek.
- Nie da rady, jest za dużo śniegu na podwórku - odpowiedział mu Franek.
- To co my mamy robić, nudzi mi się! - marudził dalej Przemek.
- To chodźcie zagramy w coś - zaproponowały dziewczynki.
- Nieee! Chcę wyjść na dwór! - ciągnął dalej Przemek.
- To musimy coś wymyślić, żeby wiosna w końcu przyszła.
- Tylko co? - zapytała Zosia.
Cała czwórka rozeszła się do swoich domów ze smutnymi twarzami. Wieczorem, gdy Ula kładła się spać zauważyła, jak jej mama używa suszarki do włosów, aby wysuszyć swoje włosy po kąpieli. Zamyśliła się na moment i poszła do łóżka, krzycząc do rodziców: Dobranoc!!! Myślała nad tym, co zobaczyła. Skoro suszarka pozbywa się wody z włosów, to bez problemu poradzi sobie ze śniegiem na jej podwórku. Była tak podekscytowana, że zasnęła bardzo późno. Gdy obudziła się następnego dnia, świeciło słońce. Ucieszyła się, bo wiedziała, że wysoka temperatura pomoże im w roztapianiu śniegu. Spotkała się ze swoimi przyjaciółmi po południu, przedstawiając im swój pomysł. Wszyscy byli gotowi zrobić wszystko, aby zobaczyć przebiśniegi i stopić piętrzące się wokół hałdy śniegu. Zosia i Ula zabrały z domu suszarki do włosów, natomiast Franek swojego psa, aby ten pomagał odgarniać śnieg z całego podwórka. Po dwóch godzinach wspólnej pracy byli tak zmęczeni, że poszli do swoich domów coś zjeść i odpocząć. Gdy wrócili na podwórko zobaczyli, że już tylko w nielicznych miejscach są płatki śniegu. Ich radości nie było końca. Poszli na spacer, odwiedzając ogródek dziadka Zosi – Pana Wiesława – który to ogródek przerażał wszystkich swoją szarością i burością, pozostawioną po stopionym śniegu. Wtem zobaczyli, że pod jedną z rosnących w ogrodzie brzózek prężyło się pięć przebiśniegów. Bardzo się cieszyli, bo wiedzieli, że od tej pory będą mogli spędzać czas na dworze, wspólnie bawiąc się w chowanego - ich ulubioną grę.

rys. Ala

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz