sobota, 18 kwietnia 2015

Tadek marzyciel

rys. Ala

Wszyscy wiemy, że zajączki uwielbiają skakać i hasać po łące. Dziś poznacie troszkę innego zajączka - zajączka, który bardzo lubił marzyć. O czym marzył? Przekonajcie się sami, czytając nasze dzisiejsze opowiadanie!


"Tadek marzyciel"

Na skraju zielonego lasu mieszkała rodzina leśnych zajęcy. Spośród nich najmłodszy był zając o imieniu Tadek. Zajączek był milczący, stronił od zabaw i harców. Każdego ranka wyruszał ze swoimi braćmi na pobliską polankę i godzinami liczył zajęcze podskoki oraz słuchał śmiechu zwierząt. Tak mijały Tadkowi dni, tygodnie, a później miesiące.
Pewnego dnia Tadek, podczas liczenia skoków swojego brata Romka, poczuł słodki zapach. Zaciekawiony udał się w poszukiwaniu jego źródła. Zajączek przedarł się przez gęste zarośla leśnych krzewów i wpadł prosto na kwiaty krzaków bzu. Tadek zachwycony widokiem drobnych kwiatuszków położył się pod rozłożystym dębem i cieszył się swoim odkryciem. Leżał tak dłuższy czas, podziwiając płynące po błękitnym niebie śnieżne chmurki i delektując się aromatem bzu. Wtem zorientował się, że nie jest sam. Nieopodal, na skraju polanki przycupnęła mała myszka. Tadek przyglądał się jej z zaciekawieniem, gdyż myszka śmiała się wniebogłosy. Ciekawski zajączek postanowił dowiedzieć się, co tak rozbawiło jego towarzyszkę. Myszka pisnęła radośnie i pobiegła w stronę krzywych sosen. Tadek ruszył za nią. Biegli tak kilka minut między drzewami, przez wąski strumyk i przeszkody zostawione przez towarzyskie bobry. Wpadli zziajani na ukrytą za choinkami polanę, na której czekały na nich inne myszki. Wszyscy przyglądali się Tadkowi, wymieniając porozumiewawcze spojrzenia. Małe myszki chichotały cichutko, udając, że nie rozmawiają o Tadku. Wtedy zajączek nie wytrzymał i zapytał:
 - Z czego się śmiejecie?
 Zgromadzone na polanie myszki podkuliły ogonki i w milczeniu patrzyły na Tadka.
 - Z czego się śmiejecie? - zapytał ponownie zajączek.
 Na środek polany wyszła najmniejsza myszka i zapytała:
 - Zajączku, czy to prawda, że nie lubisz biegać i skakać?
 Tadek patrzył na zgromadzone gryzonie i milczał.
 - Babcia Hania, królowa wszystkich myszek - kontynuowała myszka - opowiadała nam, że od wieków wszystkie zajączki są szybkie jak błyskawica i niesamowicie zwinne, biegają godzinami i skaczą wysoko do samych chmur. Od tygodni przyglądamy ci się i nie rozumiemy, dlaczego zamiast hasać i bawić się godzinami siedzisz i patrzysz na swoich braci.
 - Och! To nie tak! - obruszył się Tadzio - To prawda, że przyglądam się braciom. Nasza mama mówi, że mimo wszystko to ja jestem najzwinniejszy! Bardzo lubię leżeć sobie na trawie, wpatrywać się w niebo i marzyć.
 - A o czym tak sobie marzysz? - spytały myszki bardzo zaciekawione, gdyż był to pierwszy zając marzyciel jakiego kiedykolwiek widziały. Tadek, wyraźnie zdziwiony pytaniem, zaczął opowiadać im o dalekich krainach, które chciałby zwiedzić i o przygodach, które mogłyby go spotkać w trakcie podróży do tych krain.
  - W mojej norce, u babci w pokoju - mówił zajączek - jest wielka półka, cała wypełniona książkami. Najbardziej lubię te przygodowe, a szczególnie podoba mi się ta „O Śwince co zdobyła Wiśniowy Pagórek".
Myszki, które nigdy nie przeczytały żadnej książki, słuchały opowieści Tadka cichutko i uważnie.
 - Powiem wam w sekrecie - rzekł tajemniczo zajączek - że sam także planuję taką wyprawę. To dlatego siedzę tygodniami pod tym drzewem i rozmyślam.
 - Ach! Też bardzo bym chciała przeżyć taką wyprawę! - wykrzyczała najmniejsza myszka.
 - Ale taka wyprawa może być niebezpieczna - rzekł Tadek, uśmiechając się pod nosem.
 - Jak to niebezpieczna? - zawołały chórem myszki, które były przekonane, że tajemnicza wyprawa Tadzika może być jedynie świetną zabawą.
Po chwili zajączek wpadł na świetny pomysł.
 - Jutro przyniosę książkę, o której wam opowiadałem i same przekonacie się na czym polegają tajemnicze wyprawy - zawołał radośnie.
Na tę propozycję myszki aż zapiszczały z radości.
Powoli robił się wieczór i Tadek zdecydował, że musi już wracać do domu. Pożegnał się z myszkami i umówił się z nimi następnego dnia na ukrytej polanie. Gdy pojawił się w wejściu zajęczej norki był akurat czas kolacji. Dołączył do reszty rodziny, a gdy tylko skończyli jeść pobiegł do babcinej bliblioteczki. Regały wypełnione książkami rozciągały się na całą ścianę pokoju. Sporo czasu minęło, od kiedy zajączek czytał książkę „O Śwince co zdobyła Wiśniowy Pagórek", dlatego nie pamiętał teraz, gdzie ona może leżeć. Wziął małą drabinkę i zaczął przeszukiwać półkę po półce. „Jest!” - wykrzyknął, gdy znalazł ją pomiędzy starą książką kucharską babci, a poradnikiem „Zrób to sam" tatusia. Wziął ją pod pachę i wrócił do swojego pokoju.
Kładąc się spać pomyślał - „To był dobry dzień. Poznałem myszki. Kto wie co z tego wyniknie?” - i zasnął z książką pod poduszką.

1 komentarz: