piątek, 22 maja 2015

Jaskiniowe skrzaty

rys. Ala

Zastanawialiście się kiedyś, czy w jaskiniach oprócz zwierząt, takich jak misie lub nietoperze, żyje ktoś jeszcze? Na jednej z wycieczek mała Hania przekonała się, że - przy odrobinie szczęścia - w jaskiniach można się natknąć na kogoś jeszcze. Chcecie wiedzieć kogo? Przeczytajcie!

"Jaskiniowe skrzaty"

Hania bardzo lubiła piesze wędrówki po górach wraz z rodzicami. Podczas tych wypraw często schodzili również do jaskiń. Wędrując jaskiniowymi korytarzami dziewczynka wyobrażała sobie, że na końcu znajduje się jaskiniowe miasteczko. Wyobrażała sobie kolorowe domki, kręte drogi, zielone parki i maleńkich mieszkańców jaskiniowego miasteczka. Jednak żadna z dotychczasowych wizyt nie zakończyła się takim odkryciem.
W pewien weekend rodzice Hani postanowili odwiedzić jaskinię, w której było wyjątkowo dużo korytarzy. Jaskinia ta była też bardzo głęboka. Nim wyruszyli tato przestrzegł Hanię, by bardzo uważała, gdyż w tej jaskini bardzo łatwo się zgubić. Dziewczynka wzięła sobie do serca słowa taty i trzymając go za rękę szła korytarzami niesamowitej jaskini. Jednak kilka korytarzy było na tyle wąskich, że dziewczynka musiała puścić rękę taty. Rozmyślając na temat swojej odwagi przestała uważać na wszystko, co działo się wokół niej. Gdy zdała sobie sprawę, że rodziców nie ma obok niej zaczęła rozglądać się w poszukiwaniach blasku ich latarki. W pewnym momencie dziewczynce zdawało się, że na końcu lewej odnogi tunelu zobaczyła światełko. Myśląc, że to światło latarki rodziców pobiegła w jego stronę. Jakie było jej zdziwienie, gdy odkryła, że blask, który widziała pochodzi z kamiennego miasteczka, w którym niewielcy ludzie dreptali krętymi ścieżkami. Hania nie mogła uwierzyć własnym oczom. Do tej pory była przekonana, że jaskiniowe miasteczka są wytworem jej wyobraźni. Przez dłuższą chwilę podziwiała maleńkie domy, wąskie drogi, niewielkie wozy wypełnione skrzatami oraz miniaturki zwierząt. Miasteczko tętniło życiem i pełne było radosnych krzyków i śmiechu. W pewnym momencie coś uderzyło dziewczynkę w nogę. Gdy spojrzała w dół spostrzegła, że to mały skrzat nie zauważył jej i nabił sobie wielkiego guza. Hania przykucnęła i uśmiechnęła się radośnie do przestraszonego skrzata. Pisk, jaki wydobył się z gardła skrzata, wystraszył Hanię, a na mieszkańców miasteczka zadziałał jak alarm, zwiastujący niebezpieczeństwo. Wszystkie skrzaty rzuciły się na ratunek sąsiada. W jednej chwili wokół dziewczynki znalazł się tłum bojowo nastawionych skrzatów.
- Ależ nie bójcie się, proszę! - Hania próbowała przekonać skrzaty, że nie jest ich wrogiem. - Nie chcę zrobić wam krzywdy.
- Ale Ty nie masz prawa nas widzieć - odezwał się najodważniejszy ze skrzatów. - Nigdy dotąd żaden człowiek nas nie zobaczył.
Hania wzruszyła ramionami i z uśmiechem wyciągnęła z kieszeni kurtki paczkę herbatników, którą dała jej na drogę babcia. Pokruszyła ciastka i wysypała je na białą chusteczkę imitującą obrus. Skrzaty były początkowo bardzo nieufne, ale w końcu najodważniejszy spróbował herbatnika. Gdy tylko zjadł pierwszy kawałek od razu sięgnął po następny i zachęcił pozostałe skrzaty, by zrobiły to samo. Biesiadując przy białym obrusie i herbatnikach skrzaty opowiedziały gościowi o swoim mieście, o jego mieszkańcach, o ich pasjach i zwyczajach. Hania była zachwycona opowiedzianymi przez towarzyszy historiami. Marzyła, by chociaż jeden dzień spędzić ze skrzatami, wypić ich ulubiony napój - mleko z miodem - i słuchać opowieści najstarszego z nich. Jednak w pewnym momencie Hania coś usłyszała. Gdy zaczęła nasłuchiwać okazało się, że ktoś ją woła. Wtedy przypomniała sobie o rodzicach, którzy z pewnością jej szukali bardzo się martwiąc. Wystarczyło, że podeszła kilka kroków, a od razu oślepiło ją światło latarki taty. Rodzice zmartwieni nieobecnością swojej córki od razu zaczęli wypytywać Hanię o to, gdzie była i dlaczego ich nie posłuchała. Tym razem dziewczynka również nie słuchała swoich rodziców, przerwała im i zapytała:
- Macie może paczkę herbatników?
Zdziwieni rodzice przeszukali kieszenie swoich kurtek. Tata po chwili wyjął z kieszeni paczkę połamanych herbatników i podał córce. Hania nie czekała na kolejne pytania rodziców, podbiegła do miejsca, gdzie widziała przed chwilą wspaniałe miasto zamieszkałe przez skrzatów. Jednak po kolorowych domkach, krętych ulicach i radosnych głosach skrzatów nie było już śladu. Dziewczynka położyła otwartą paczkę herbatników na płaskim kamieniu i wróciła do rodziców. Hania wiedziała, że gdy nastanie spokój i zgasną światła latarek miasto skrzatów ponownie pojawi się, a jej mali przyjaciele znajdą pozostawioną przez nią niespodziankę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz