środa, 6 maja 2015

Król Piotruś

rys. Ala

Nie zawsze to, co byśmy chcieli, okazuje się takie, jakie myśleliśmy, że będzie, gdy już to dostajemy. Mały królewicz Piotruś bardzo chciał być królem, aby rządzić królestwem. Jednak, gdy stał się władcą okazało się, że to wcale nie jest takie łatwe, jak myślał. Czy podołał temu ważnemu zadaniu? Jeśli jesteście ciekawi - przeczytajcie dzisiejsze opowiadanie!

"Król Piotruś"

W starym zamku zbudowanym z czerwonej cegły mieszkała królewska rodzina. Król i Królowa zajęci problemami swoich poddanych i królestwa nie mieli zbyt dużo wolnego czasu dla swoich czterech córek. Dziewczynki całymi dniami były pod opieką swojej babci Józefiny. Kobieta każdego wieczoru kładła wnuczki do snu, opowiadając im historie rodu.
Pewnego wieczoru babcia Józefina, ucałowawszy dziewczynki, zasiadła w bujanym fotelu i zaczęła opowiadać. W jednej chwili dziewczynki przeniosły się do wspominanych przez kobietę czasów, a szum drzew, o którym wspominała babcia wypełnił ich komnatę. Sędziwe drzewa wspominały czasy, gdy w zamku z czerwonej cegły mieszkał Król Henryk z żoną Malwiną oraz synem Piotrusiem. Chłopiec był głośnym dzieckiem, jego krzyk latami wypełniał wszystkie komnaty zamku, zaś jego niania oraz rodzice musieli spełniać wszystkie jego zachcianki, by zapewnić królestwu spokój. Chłopiec wymuszał zakup wymyślnych zabawek, chociaż jego komnata po brzegi wypełniona była mnóstwem nieużywanych przedmiotów, które rodzice sprowadzili dla niego z dalekich stron. Gdy Piotruś miał 6 lat postanowił, że będzie królem. Na nic się zdało tłumaczenie rodziców, że jest zbyt młody, zbyt mały, że nie ma doświadczenia. Chłopiec chciał zostać królem i kropka. Chciał rządzić swoim królestwem, wydawać rozkazy i nosić złotą koronę. W końcu król Henryk wpadł na pomysł. Piotruś miał zostać królem Piotrogrodu - królestwa wymyślonego specjalnie dla niego. Miał dostać czerwony płaszcz i berło. Na głowie przez cały dzień miał nosić złotą koronę. Chłopiec miał również dostać szklaną kulę, która miała mu pomagać dokonywać właściwych wyborów w trakcie rządów. Król, nie myśląc długo, wcielił w życie swój plan. Kilka tygodni później podzielił swoje królestwo na dwie części, a mniejszą z nich nazwał Piotrogrodem. Podczas ceremonii, która odbyła się w zamku znajdującym się w Piotrogrodzie, Król ofiarował synowi koronę, czerwony płaszcz, berło i tajemniczą kulę. Ojciec przestrzegł syna, że złe rządy mogą obrócić się przeciwko niemu i zniszczyć całe królestwo. Od tego dnia chłopiec był władcą Piotrogrodu. Pola, na których rolnicy uprawiali zboża i warzywa Piotruś nakazał zmienić w wielkie boiska, a sady pełne soczystych jabłek w pola golfowe. Młody Król zabronił poddanym pracować, a nakazał im zabawę z władcą. Przeciwników swoich pomysłów zmieniał w powykrzywiane drzewa. Z dnia na dzień liczba poddanych zmniejszała się. Po kilku tygodniach Piotruś odkrył, że poza nim nie ma w zamku żywej duszy, zaś jego królestwo zmieniło się w gęsty las obsadzony powykrzywianymi drzewami. W pierwszej chwili ucieszył się, że cały zamek był tylko dla niego. Przez pół dnia jeździł po krętych korytarzach na rowerze, bawiąc się przy tym wyśmienicie. Jednak po kilku godzinach zabawy młody władca odkrył, że doskwiera mu samotność. Zasmucony swoim odkryciem usiadł na tronie i bawił się koroną, udając, że to pancerne nakrycie głowy. Wtem usłyszał głos dobiegający z wielkiego kufra, ustawionego przy tronie:

Przestrzegał Cię ojciec, przestrzegała matka,
że rządy królestwem nie są dla gagatka.

Piotruś zaciekawiony otworzył kufer. Znalazł w nim tajemniczą kulę, którą otrzymał od taty. Chłopiec przypomniał sobie, że schował ją zaraz po ceremonii. Przez chwilę młody król potrząsał kulą, jednak nic się nie stało. Zniechęcony pomyślał, że musiał się przesłyszeć. Gdy ponownie chciał zamknąć kulę w skrzyni usłyszał:

Rządzenie królestwem to niełatwa dola,
bez dobrych doradców król nie podoła.

Piotrusiowi bardzo nie podobał się groźny ton głosu, wydobywającego się z kuli. Po chwili zamknął kulę w kufrze i udał się do swojej komnaty. Czekając na sen wsłuchiwał się w szum drzew, które wypełniały królestwo.

Szumieć będziemy aż królestwo otulą ciemności,
aż do momentu, gdy dopadną króla szpony samotności. 

Przerażony chłopiec zerwał się z łóżka i pobiegł do magicznej kuli, prosząc ją o pomoc w odzyskaniu królestwa oraz w odczarowaniu wszystkich poddanych. Jednak kula długo milczała. W oczekiwaniu na odpowiedź kuli, Piotruś zasnął na podłodze. Gdy się obudził przypomniał sobie wszystkie minione wydarzenia i rozpłakał się. Wtedy kula przemówiła:

Odczarowanie królestwa nie jest łatwą sprawą,
jednak dobre chęci właściwą drogę Ci wskażą.

Otocz troską i miłością każde rosnące tu drzewo,
a ciemne chmury wnet znikną, pokazując błękitne niebo.

Piotruś długo myślał nad tym, co powiedziała kula. Odczekał kilka godzin, licząc na kolejną wskazówkę, ale kula milczała. Zrezygnowany ruszył na przechadzkę, szukając wskazówki pomocnej w odczarowaniu królestwa. Gdy tak szedł i szedł miał nadzieję, że spotka na swej drodze kogoś, kto pomoże mu zrozumieć słowa kuli. Jednak mijał jedynie powykrzywiane drzewa. Po kilku godzinach wędrówki bardzo się zmęczył i usiadł w cieniu jednego z drzew, aby odpocząć. Nie wiedząc kiedy Piotruś zaczął rozmawiać z drzewem. Mówił mu o swoich zmartwieniach, zwierzał się, że już nie chce być królem. W odpowiedzi drzewo jedynie szumiało liśćmi. Gdy chłopiec już miał wracać do swego zamku, przytulił się mocno do drzewa, dziękując, że zechciało go wysłuchać. W tym momencie czar został zdjęty. W jednej chwili gęsty las zniknął, a w miejscu drzew pojawili się ludzie. Piotruś ucieszył się tym widokiem. Godzinami przytulał się do odczarowanych ludzi, pokazując im, że są dla niego najważniejsi. Zmęczony nadmiarem wrażeń udał się do komnaty, w której stał kufer z kulą. Usiadł na tronie i opowiedział kuli o tym, co czuł, gdy zobaczył odczarowanych ludzi. O radości i spokoju, jaki poczuł. Kulę rozświetliło zielone światło, zaś komnatę wypełnił jej głos:

Przekonałeś się, że bycie królem, to nie jest zabawa,
a dobro poddanych, to najważniejsza sprawa. 

Wieczorem Piotruś oddał koronę tacie, mówiąc, iż chce na powrót być dzieckiem, gdyż musi dorosnąć, by zostać prawdziwym królem. Król Henryk roześmiał się głośno i pogłaskał syna po głowie.
Od tego dnia Piotruś zmienił się nie do poznania. Przestał krzyczeć, chętnie bawił się z innymi dziećmi. Rozważniej wybierał nowe zabawki i nie musiał już co chwilę bawić się czymś innym. O przemianie chłopca przypominała mu szklana kula, która stała koło jego łóżka i nigdy więcej już się nie odezwała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz