środa, 13 maja 2015

Tajemnicza mapa


rys. Rakhotka

Czy zwykła wycieczka po mieście może zamienić się w tajemniczą podróż? Oczywiście, że tak! Wystarczy tylko mieć odpowiedniego towarzysza wędrówki oraz... mapę! Pewnego pięknego dnia Olek otrzymał taką mapę od swojego dziadka :) I obydwaj ruszyli w trasę...

"Tajemnicza mapa"

Weekend z dziadkiem i tym razem zapowiadał się zwyczajnie. Kolejna wizyta w zoo i gra w szachy na parkowej ławce. Olek był zawiedziony. Marzył o przygodzie, dalekich podróżach i aparacie zapełnionym zdjęciami. Chłopiec leżał kilka minut pod ciepłą kołdrą, myśląc o rozpoczynającym się właśnie dniu, gdy w progu pokoju stanął dziadek.
- Olku, czas wstawać, - powiedział dziadek - śniadanie czeka.
Olek zwrócił uwagę na niecodzienny strój dziadka - koszula w kratę i spodnie w kolorze mokrej ziemi. Dziadek wyglądał, jakby wybierał się w poszukiwaniu przygód, a nie do kuchni. Uwadze chłopca nie umknął również kapelusz leżący na blacie w kuchni i wyglądający jak ten, jaki nosił bohater filmów o łowcy skarbów. Zaraz obok leżała niewielka skórzana torba, do której dziadek chował kanapki, jabłka i wodę oraz jakiś tajemniczy pakunek. Zdziwiony chłopiec jadł w skupieniu śniadanie, po czym szybko poszedł się umyć i ubrać. Już po kilku minutach był gotowy, lecz nie wiedział do czego. Chłopiec próbował dowiedzieć się, co ciekawego zaplanował dziadek, jednakże ten był bardzo tajemniczy. Po wyjściu z domu dziadek wraz z Olkiem skierowali swe kroki do pobliskiego parku, gdzie usiedli na ławce w cieniu rozłożystego dębu. Dopiero wtedy dziadek zdecydował się uchylić rąbka tajemnicy i otworzył tajemniczy pakunek. Oczom chłopca ukazała się brązowa koperta, opatrzona woskową pieczęcią. Dziadek przekazał ją chłopcu, wskazując że jest ona zaadresowana do niego. Olek złamał pieczęć i delikatnie rozerwał kopertę, z której następnie wyciągnął kartkę złożoną na cztery równe części. Z pomocą dziadka rozłożył kartkę na ławce, a jego oczom ukazała się mapa.
- To jest mapa, która zaprowadzi nas do magicznego miejsca. Z jej pomocą odnajdziemy właściwą drogę. - powiedział poważnie dziadek - Po jej prawej stronie znajduje się legenda mapy, która pomoże nam w jej prawidłowym odczytaniu.
Chłopiec spojrzał na wskazane przez dziadka miejsce wypełnione znaczkami i zwięzłymi ich objaśnieniami. W kilku miejscach na mapie narysowane były małe ponumerowane koperty.
- A to dziadku? - chłopiec wskazał palcem symbol koperty - Co to jest?
- Gdy znajdziemy się w miejscu oznaczonym numerkiem na mapie będziemy musieli poszukać koperty, a co za tym idzie informacji, co dalej należy zrobić. To co, idziemy? - zapytał z uśmiechem starszy pan.
- Tak! - krzyknął Olek z entuzjazmem i już po chwili wraz z dziadkiem szli drogą wskazaną przez mapę. Znalezienie pierwszej koperty zabrało im nieco czasu, gdyż była dobrze ukryta pod omszałym kamieniem. Jednak Olek był pełen zapału i wytrwale szukał. W końcu zawołał uradowany:
- Jest!
Obejrzał kopertę z każdej strony, złamał pieczęć i przeczytał na głos:

Od tego począwszy kamienia
Idź dalej wzdłuż strumienia.
Drogę właściwą poznasz po tym,
Co wiosnę zwiastuje swym lotem.

- Dziadku, ja nic z tego nie rozumiem… - powiedział zasmucony chłopiec. – Przecież teraz jest lato, do wiosny daleko, co ma zwiastować?
- Nic się nie smuć, to trzeba wziąć na spokojnie. Pamiętaj, że poradziłeś sobie ze znalezieniem tej wskazówki. Tym bardziej poradzisz sobie z jej rozszyfrowaniem, tylko nie możesz się źle nastawiać, bo wtedy już na pewno się nie uda.
Olek podrapał się w głowę i zastanowił przez chwilę. Nagle przypomniał sobie stare przysłowie, którego kiedyś nauczył go dziadek.
- Dziadku, czy mamy szukać jaskółek? - zapytał uradowany.
Dziadek tylko uśmiechnął się szeroko.
- Wiem, gdzie są jaskółki! Pamiętam! - skakał z radości Olek - Na ostatnim spacerze pokazałeś mi ich gniazdo!
Chłopiec pociągnął dziadka za rękę i pospiesznie udał się w miejsce, gdzie widział gniazdo jaskółek. Dobrze pamiętał, że zbudowane z gliny i grudek błota gniazdo widział pod przęsłami mostu, który przecinał strumyk. Gdy dotarli do mostu wyciągnęli mapę. Upewniwszy się, że idą dobrą trasą skierowali się do kolejnego wskazanego na mapie miejsca. Minęli pola i łąki, liczyli mijane krowy i rozmawiali o jaskółkach.
Mapa jako drugi punkt kontrolny wskazywała starą skrzynkę na listy, która, jak domek na kurzej nodze, stała samotnie przy łące. Olek wyciągnął kopertę i przeczytał na głos:

Dotarłeś już całkiem daleko.
Dalsza droga jest za rzeką.
Iść musisz tam, gdzie tysiące,
Tych, co w ogrodzie i na łące.

Olek spojrzał jeszcze raz na tekst z koperty, potem na dziadka. Uniósł głowę do góry na ptaki lecące nad nimi, następnie rozejrzał się w zamyśleniu dookoła i nagle uradowany podskoczył:
- Dziadku! „Iść musisz tam, gdzie tysiące, tych, co w ogrodzie i na łące”. W ogrodzie i na łące są pszczoły, to muszą być one!!! Tylko gdzie za rzeką je znajdziemy, przecież one są małe? – zapytał dziadka.
- Spójrz jeszcze raz uważnie na mapę - dziadek uśmiechnął się tajemniczo.
Przez moment Olek intensywnie wpatrywał się w mapę, zastanawiając się na co właściwie dziadek kazał mu zwrócić uwagę. Nagle dostrzegł, że za rzeką znajduje się polana, którą na mapie ktoś oznaczył symbolem pszczółki. Uradowany krzyknął: "znalazłem" i pobiegł w kierunku wskazanym przez mapę.
Przez moment Olek intensywnie wpatrywał się w mapę, zastanawiając się na co właściwie dziadek kazał mu zwrócić uwagę. Nagle dostrzegł, że za rzeką znajduje się polana, którą na mapie ktoś oznaczył symbolem pszczółki. Uradowany krzyknął: "znalazłem" i pobiegł w kierunku wskazanym przez mapę. Biegł co sił w nogach. Dopiero równe rzędy uli zatrzymały go. Zdyszany, ale szczęśliwy przystanął i czekając na dziadka przyglądał się pracy pszczelarzy. Nim ruszyli w drogę, ponownie sprawdzili na mapie, czy trasa, którą obrali jest odpowiednia. Zgodnie z mapą cel był już blisko, a przed nimi był ostatni punkt kontrolny. Olek, patrząc na mapę w jednej chwili odgadł, gdzie ukryta jest trzecia koperta. Pobiegł od razu w stronę lodziarni, w której lody serwowała Pani Halinka.
Chłopiec wszedł, jak gdyby nigdy nic i usiadł przy tym samym stoliku, co zwykle. Na stoliku leżała tajemnicza koperta. Otworzył ją i przeczytał.

Swoje kroki tam pokieruj,
Gdzie na co dzień chodzi wielu.
Na szczycie miejsca tego
Znajdziesz kogoś dość głośnego.

Tym razem Olek zamyślił się na naprawdę długą chwilę. Dumał i dumał, lecz nie mógł nic wymyślić. Już chciał powiedzieć dziadkowi, że się poddaje i poprosić o jakąś wskazówkę, gdy usłyszał bicie zegara na wieży ratuszowej. Zerwał się na równe nogi i pobiegł co sił pod ratusz. Starszy pan z uśmiechem śledził poczynania wnuka. Na drzwiach ratusza Olek dostrzegł plakat, który ogłaszał, że tylko dzisiaj można zwiedzać ratuszową wieżę i podziwiać panoramę miasta.
- Dziadku! Czy wejdziemy na górę? Zawsze o tym marzyłem! - podskakiwał z radości Olek.
- Tak, Olku. Taras widokowy jest miejscem, do którego zmierzaliśmy zgodnie ze wskazówkami - powiedział dziadek.
Kiedy byli już na szczycie, dziadek wyjął z plecaka dużą czekoladę z orzechami i przełamał ją na pół.
- Czekolada zwiększa przyjemność odbioru widoków, a poza tym należy nam się po takiej długiej wędrówce – powiedział z uśmiechem.
Olek zajadał czekoladę i podziwiał panoramę miasta. Widział wszystkie miejsca, które dziś odwiedzili. Pomachał też pani Halince, która wyszła na chwilę z lodziarni i akurat spojrzała w niebo.
- Rzeczywiście dziadku, to prawdziwie magiczne miejsce! – powiedział Olek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz