czwartek, 28 maja 2015

Zguba pani Marzenki

rys. Ala

Drodzy Mali Poczytnicy! Mamy dla Was dzisiaj wierszyk, który chcielibyśmy, abyście przeczytali swoim rodzicom, jeśli zbyt często widzicie w ich dłoniach telefony komórkowe. Przeczytajcie i namówcie na zmianę przyzwyczajeń, bo naprawdę warto :) I najlepiej zaciągnijcie ich na łąkę! Żeby trochę odpoczęli :)

"Zguba pani Marzenki"

Miała Pani Marzenka okropny ból głowy,
Bo gdzieś jej zaginął telefon komórkowy.

Była z nim bardzo zżyta, wiecznie go używała.
Rozmawiała, zdjęcia robiła i dużo sms-owała.

Szukała go od godziny - czekając na rezultaty,
Nie znalazła go nawet w garażu swego taty.

Zajrzała w każdą dziurę, podniosła dywany.
Czyżby zaginął bezpowrotnie telefon kochany?

Niech ktoś zadzwoni! Niech zagra dzwonka muzyka!
To niemożliwe, że telefon sam z siebie znika.

Pani Marzenka załamana, poszukiwania porzuciła.
Usiadła na schodach przed domem i aż się zadziwiła.

Ujrzała zieleń drzew i złotego słońca promienie.
Usłyszała ćwierkanie ptaków i drzew ciche szumienie.

Zrozumiała, co traciła przez rozmowy i sms-owanie.
Poczuła, ile radości daje odgłosów przyrody słuchanie.

Zamyślona nad tym faktem na schodach siedziała,
Kiedy nagle dzwonek telefonu z głębi domu usłyszała.

Pomyślała “A niech dzwoni! Ja tu sobie ptaszków słucham”
Odpocznę sobie, posiedzę i potem go znowu poszukam.

Gdy w końcu weszła do domu bardzo się zdziwiła.
Telefon leżał na środku stołu, tam gdzie go położyła.

Zrządzenie losu to sprawiło? A może jakieś krasnale?
Lecz Pani Marzenki ta historia nie martwiła już wcale.

Od tego czasu mniej dzwoniła i dużo mniej sms-owała.
Za to z wielką przyjemnością śpiewu ptaków słuchała.

1 komentarz: