środa, 26 sierpnia 2015

Nieszczęśliwy wypadek


Wszystkie dzieci uwielbiają się bawić, rozrzucając swoje zabawki gdzie się da :) Lubimy jak dzieci są roześmiane i swobodne, jak nic ich nie ogranicza. Ale pamiętajcie, drogie dzieci, że po każdej zabawie należy swoje rzeczy posprzątać i schować. To ważne! A już mały Ignaś z naszej dzisiejszej bajki wyjaśni Wam dlaczego. Koniecznie przeczytajcie!

"Nieszczęśliwy wypadek"

Mały Ignaś uwielbiał bawić się samochodzikami. Wszyscy w rodzinie wiedzieli, że najbardziej lubił kolorowe resoraki. Często ustawiał je w równiutkim rządku pod ścianą, tworząc kolorowy szpaler. Potrafił godzinami układać autka w równych rzędach, tworząc wypełniony po brzegi parking. Resoraki chłopca były wszędzie - pod łóżkiem, za szafką, pod stołem, na krześle, na schodach, w doniczkach, na regale, w wannie, na parapecie. Bardzo często mama znajdowała samochodzik, wyjmując pranie z pralki. Zdarzyło się również, że Ignaś pozostawił jeden ze swoich samochodzików w lodówce, koło słoika dżemu. Wielokrotnie tata w teczce, którą zabierał do pracy, znajdował czerwonego mercedesa lub białego forda. Rodzice każdego dnia dziesiątki razy powtarzali, by Ignaś chował wszystkie resoraki do kupionych w tym celu kolorowych pudełek. Chłopiec nie słuchał rodziców i nadal zostawiał samochodziki w nieładzie. Nie pomagały prośby, groźby ani kary. Ignaś nie zmienił swojego zachowania nawet wtedy, gdy poślizgnął się na jednym z samochodów "zaparkowanych" koło łóżka i nabił sobie wielkiego guza.
Pewnej soboty chłopiec urządzał rajd kilkudziesięciu pojazdów. Samochody zmieniały swoje położenie w błyskawicznym tempie. Przemieszczały się po kuchni, salonie i przedpokoju z zawrotną prędkością. Kilka z nich zakończyło ten szaleńczy wyścig, wpadając na ścianę. Dwa z nich wjechały w mamę. Ignaś bawił się w najlepsze, gdy z zakupów wrócił tata. Wnosząc zakupy do kuchni nie zauważył, że w progu znajduje się samochodzik. Tata nadepnął na samochodzik i w tym momencie runął jak długi. Zakupy rozsypały się po podłodze. Mama podbiegła do taty i złapała się za głowę. Tata nie wstawał, leżał na podłodze i wił się z bólu. Ignaś przerażony nie ruszał się z miejsca. Po chwili mama poszła do kuchni, by porozmawiać z kimś przez telefon. Po kilkunastu minutach w progu mieszkania pojawili się dwaj panowie w białych fartuchach i z czerwonymi noszami. Jeden z mężczyzn obejrzał nogę taty i stwierdził, że prawdopodobnie jest złamana, w związku z czym tata musi pojechać z nimi do szpitala. Ponieważ tata nie mógł wstać, sanitariusze wynieśli go z domu na noszach. Ignaś zdążył jeszcze zobaczyć przez okno w kuchni odjeżdżającą karetkę. Gdy zrozumiał, że tata złamał nogę z powodu jego samochodzika rozpłakał się. Pobiegł do pokoju i ze złością kopnął w czerwonego resoraka. Mama podeszła do chłopca, przytuliła go i wzięła na kolana:
- Synku, mam nadzieję, że od dzisiaj sam będziesz dbał o to, by samochodziki wracały na swoje miejsce. Jak widzisz, zostawienie ich w nieodpowiednim miejscu jest bardzo niebezpieczne.
- Mamusiu, ale ja nie chciałem... - wyszeptał chłopiec.
- Ależ oczywiście, że nie chciałeś - powiedziała mama - i tatuś dobrze o tym wie - dodała.
- Kiedy zobaczę tatę? - zapytał Ignaś.
- Przebierz się i umyj buzię, od razu do niego pojedziemy - odpowiedziała mama.
Gdy dojechali do szpitala tata już na nich czekał. Na prawej nodze miał założony gips. Na widok taty z nogą w gipsie Ignaś znowu się rozpłakał. Mocno przytulił się do taty i zaczął go przepraszać. Tato, podobnie jak wcześniej mama, powiedział chłopcu, że to nie jego wina, bo to był nieszczęśliwy wypadek. Na szczęście tato nie musiał zostać w szpitalu i razem z mamą oraz Ignasiem wrócił do domu.
Od tego dnia wszystkie samochodziki po zakończonej zabawie trafiały do kolorowych pudełek. Taty noga zrosła się szybko i po kilku tygodniach gips zniknął z jego nogi. Na pierwszy spacer tata i Ignaś wybrali się na lody, a podczas tego spaceru rozmawiali o prawdziwych samochodach, jeżdżących po ich mieście, a nie o ich miniaturkach.    

1 komentarz:

  1. piękna jest ta bajka:) Skradam dla moich przedszkolaków:)

    OdpowiedzUsuń