czwartek, 29 października 2015

Jesienny Ufoludek

Rys. Olek

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda jesień spoza Ziemi? Czy z kosmosu ktoś ogląda zmieniające się barwy naszej planety? Odpowiedź na te pytania znajdziecie w dzisiejszej bajce :) A Waszym towarzyszem w bajecznej lekturze będzie Sysek - mały zielony ufoludek!


Jesienny Ufoludek

W odległej galaktyce, na planecie, gdzie nie ma pór roku mieszkały małe zielone ufoludki. Każdego dnia najmniejsze ufoludki bawiły się w blasku gwiazd. Z północnego krańca planety było widać Ziemię. Od pewnego czasu ufoludek o imieniu Sysek obserwował pewien punkt na planecie Ziemia. Miejsce to co jakiś czas zmieniało swój kolor... Sysek każdego dnia zastanawiał się jak to możliwe, że Ziemia jest taka kolorowa. Pytał mamę i tatę, babcię i wujka, jednak nikt nie potrafił mu wyjaśnić tego dziwnego zjawiska. Pewnego dnia dorośli zdecydowali, że Sysek poleci na Ziemię i znajdzie rozwiązanie kolorowej zagadki. Sysek wsiadł do swojego kosmicznego spodka i wyruszył w daleką drogę. Za miejsce lądowania obrał punkt, który do tej pory obserwował. Okazało się, że wylądował w środku wielkiego, miejskiego parku. 
Sysek wysiadł ze swojego statku i ciekawie rozglądał się dookoła. Z każdą minutą coraz szerzej otwierał oczy ze zdziwienia. Jak to możliwe, że liście na tych ziemskich drzewach są takie kolorowe? Gdy tak myślał, nie zauważył, że w pobliżu przystanęła grupka dzieci, które zaczęły mu się przyglądać. W końcu usłyszał głos jakiejś dziewczynki:
- Patrzcie tam! Jakiś zielony stworek! O tam! Pod drzewem!
Sysek czym prędzej postanowił się ukryć i zanurkował w stertę leżących pod drzewami liści. Jednak dzieci pobiegły za Syskiem i wkrótce jego kryjówka została odkryta. Mały ufoludek bardzo się przestraszył i zdołał tylko powiedzieć:
- Nie róbcie mi krzywdy.
Następnie bardzo mocno zacisnął powieki. Miał nadzieję, że w ten sposób dzieci znikną, a on znajdzie się z powrotem na swojej planecie.
Po chwili poczuł przyjemne łaskotanie w ręce. Okazało się, że jedno z dzieci zaczęło go głaskać mówiąc:
- Nie bój się. Pobaw się z nami jesienny ludku.
„Jesienny ludek?” – pomyślał Sysek. „Ciekawe dlaczego tak mnie nazwała” – ufoludek spojrzał na siebie i zrozumiał. Od stóp po czubek zielonej antenki obklejony był kolorowymi listkami.
Widocznie te kolorowe liście mają coś wspólnego z jesienią. Tylko co to jest jesień? - zastanawiał się Sysek. Nie było innej rady - ufoludek postanowił zapytać dzieci.
- A co to takiego jesień? Czy to jakaś pani, która koloruje liście na drzewach?
Dzieci popatrzyły po sobie zdziwione…
- Jak to? Ty jesienny ludku nie wiesz co to jesień?
Sysek chwilę pomyślał. Wiedział, że nie może się ujawnić, że tak naprawdę jest ufoludkiem. Powiedział więc:
- No wiem, wiem, ale chciałbym sprawdzić, co dzieci o niej wiedzą!
Dzieci niewiele myśląc zaczęły się przekrzykiwać:
- Jesień to jedna z pór roku!
- Jesienią zbieramy kasztany i kolorowe liście!
- A z kasztanów robimy kasztanowe ludki!
Od nadmiaru informacji Syskowi zaczęło się kręcić w głowie. Do tego jeszcze powiało zimnym wiatrem i zaczął kropić deszcz…
- No właśnie! Taka jest jesień – powiedział jeden z chłopców, naciągając na głowę kaptur.  – Pogoda się zmienia i robi się coraz zimniej, a do tego często pada deszcz.
Sysek zauważył, że kolorowe liście zaczęły się od niego odklejać. Nie chcąc zdradzać swojej prawdziwej tożsamości czym prędzej znowu zakopał się w pobliskiej kupce liści. Myślał, że dzieci już sobie poszły, te jednak zaczęły go wołać:
- Jesienny ludku chodź do nas!
- Poskaczemy razem przez kałuże!
Sysek wyjrzał spod liści i zobaczył, że dzieci wcale nie boją się deszczu. Po chwili skakał już razem z nimi.
Bawili się długo. Dzieciom co jakiś czas przypominało się jeszcze, że: mówi się o jesieni, że jest złota, jesienią zbiera się grzyby, czasem rano są przymrozki, a czasem to w ogóle pada śnieg. Opowiadały też Syskowi, że wczesną jesienią zbiera się na polach, ogrodach i w sadach warzywa i owoce, a zwierzęta zaczynają się szykować do zimowego snu, a niektóre ptaki odlatują w inne rejony żeby tam przeczekać zimny czas.
Sysek słuchał wszystkiego z zapartym tchem i starał się zapamiętać jak najwięcej.
Gdy przestał padać deszcz, dzieci zaczęły zbierać kasztany i żołędzie. Wytłumaczyły Syskowi, że zrobią z nich kasztanowe ludziki. Ufoludek postanowił, że zabierze kilka kasztanów na swoją planetę. Kiedy kieszenie dziecięcych kurtek zostały już wypełnione kasztanami, dzieci zaczęły zbierać kolorowe liście. Zdziwionemu Syskowy wytłumaczyły, że zrobią z nich piękne bukiety.

Czas mijał nieubłaganie i dzieci musiały już wracać do domów. Pożegnały się z jesiennym ludkiem i ruszyły przez park. Sysek długo machał im na pożegnanie, a kiedy zniknęły już z pola widzenia strząsnął z siebie kolorowe liście.
Zebrał jeszcze kilka liści i kasztanów na pamiątkę, po czym wsiadł do swojego statku i odleciał. Chciał jak najszybciej opowiedzieć mieszkańcom swojej planety o tej kolorowej porze roku jaką jest jesień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz