niedziela, 20 grudnia 2015

Przedświąteczne porządki


Święta Bożego Narodzenia zbliżają się wielkimi krokami. Zanim zasiądziemy przy świątecznym stole, musimy się odpowiednio przygotować. Jednym z przedświątecznych zwyczajów są wielkie porządki. Jednak nie wszyscy mają dość sił i potrzebują pomocy...

Przedświąteczne porządki

Grudzień to czas przygotowań do świąt. Jak co roku w domu Zosi już od pierwszych dni ostatniego miesiąca roku zaczęło się krzątanie i sprzątanie. Zosia mieszkała w niskim bloku, na starym osiedlu pełnym wielkich drzew. W tym samym budynku, na parterze, mieszkała pani Ludwika. Bardzo miła starsza pani, która często częstowała Zosię miętowymi cukierkami. Od jakiegoś czasu Pani Ludwika chorowała i rzadko wychodziła z domu. 

Pewnej soboty Zosi wpadł do głowy pomysł…
- Mamo, czy wszyscy robią przedświąteczne porządki? - zapytała mamę przy śniadaniu.
- Myślę, że tak. To już taka tradycja - odparła z uśmiechem mama.
- A jeśli ktoś jest chory? - dopytywała Zosia.
- Wtedy takiej osobie przydałaby się pomoc.
Mama popatrzyła w oczy Zosi:
- Masz kogoś konkretnego na myśli córeczko? – zapytała.
 Zosia skinęła głową:
- Pomyślałam o pani Ludwice z parteru. Ostatnio dużo choruje i chyba nie ma siły sprzątać…
Mama oczywiście przyznała Zosi rację. Zwłaszcza, że Pani Ludwika mieszkała sama i nie miał kto jej pomóc. Wspólnie postanowiły, że po obiedzie pójdą do sąsiadki i zapytają czy potrzebuje pomocy o pani Ludwice z parteru. Ostatnio dużo choruje i chyba nie ma siły sprzątać…

Pani Ludwika początkowo chciała odmówić, ale wtedy Zosia powiedziała:
- Kiedyś przewróciłam się na podwórku, a mama akurat była w sklepie i to pani mi pomogła, oczyściła ranę i przykleiła plaster. Wtedy ja potrzebowałam pomocy, a teraz chciałabym sama pomóc.
 - W takim razie to będzie dla mnie wielki zaszczyt – pani Ludwika mówiąc to uśmiechnęła się, a ukradkiem otarła łzę wzruszenia.

Czym prędzej zabrały się do pracy. Mama umyła okna, a w tym czasie Zosia wycierała kurze. Później dokładnie odkurzyły i zmyły podłogi - nawet w zakamarkach pod szafkami. Gdy skończyły obie były zmęczone, ale bardzo uradowane. A wzruszona Pani Ludwika zaprosiła Zosię wraz z mama na herbatę z konfitura i pierniczki.

Od tego czasu Zosia wraz z mamą odwiedzały Panią Ludwikę przynajmniej raz w tygodniu i pomagały w porządkach czy robieniu zakupów. Mama była bardzo dumna z tego, że ma taką mądrą i dobrą córkę.

Z tej krótkiej opowieści taki morał mamy:
Dobrze, gdy nie tylko o sobie pamiętamy!

Rozejrzymy się dookoła, czy ktoś pomocy nie potrzebuje.
Dobrym uczynkiem sprawimy, że z pewnością się uraduje!

1 komentarz: