sobota, 29 sierpnia 2015

Drożdżówki



Foto. Bajkorada (KLIK)

W naszym cyklu śniadaniowym pachnie dziś niesamowicie. Właśnie z piekarnika wyjęliśmy pachnące drożdżówki. Lubicie? Bo my, tak jak Martynka - uwielbiamy!

Drożdżówki

Przybiegła Martynka z uśmiechem do kuchni.
W nocy jej się śniły przepyszne drożdżówki.

Mamo! Mamo! – od progu głośno zawołała.
Tak bardzo drożdżówki zjeść bym dzisiaj chciała!

Słysząc to, mama chwileczkę się zastanowiła.
Drożdże wyjęte z lodówki na stole postawiła.

I szybko w garnuszku masło rozpuszczała.
W tym czasie Martynka resztę przygotowała.

Drożdże z mlekiem i cukrem wymieszała.
Z napięciem wielkim, aż urosną, czekała.

Do dużej miski, jajka, mleko, cukier i mąkę wrzuciła.
Dodała masło i wszystko z rozczynem połączyła.

Potem długo, z zapałem rączkami ciasto wyrabiała
A kiedy troszkę podrosło, w drożdżówki uformowała.

Mama zrobiła kruszonkę i owoce przygotowała.
Martynka nimi pięknie słodkie bułeczki poozdabiała.

W końcu klasnęła w dłonie z przeogromnej radości,
Widząc, jak w piekarniku drożdżówki pięknie wyrosły.

Teraz siedzą z mamą i pyszne drożdżówki zajadają.
A Martynka się śmieje, że sny się czasem sprawdzają.


środa, 26 sierpnia 2015

Nieszczęśliwy wypadek


Wszystkie dzieci uwielbiają się bawić, rozrzucając swoje zabawki gdzie się da :) Lubimy jak dzieci są roześmiane i swobodne, jak nic ich nie ogranicza. Ale pamiętajcie, drogie dzieci, że po każdej zabawie należy swoje rzeczy posprzątać i schować. To ważne! A już mały Ignaś z naszej dzisiejszej bajki wyjaśni Wam dlaczego. Koniecznie przeczytajcie!

"Nieszczęśliwy wypadek"

Mały Ignaś uwielbiał bawić się samochodzikami. Wszyscy w rodzinie wiedzieli, że najbardziej lubił kolorowe resoraki. Często ustawiał je w równiutkim rządku pod ścianą, tworząc kolorowy szpaler. Potrafił godzinami układać autka w równych rzędach, tworząc wypełniony po brzegi parking. Resoraki chłopca były wszędzie - pod łóżkiem, za szafką, pod stołem, na krześle, na schodach, w doniczkach, na regale, w wannie, na parapecie. Bardzo często mama znajdowała samochodzik, wyjmując pranie z pralki. Zdarzyło się również, że Ignaś pozostawił jeden ze swoich samochodzików w lodówce, koło słoika dżemu. Wielokrotnie tata w teczce, którą zabierał do pracy, znajdował czerwonego mercedesa lub białego forda. Rodzice każdego dnia dziesiątki razy powtarzali, by Ignaś chował wszystkie resoraki do kupionych w tym celu kolorowych pudełek. Chłopiec nie słuchał rodziców i nadal zostawiał samochodziki w nieładzie. Nie pomagały prośby, groźby ani kary. Ignaś nie zmienił swojego zachowania nawet wtedy, gdy poślizgnął się na jednym z samochodów "zaparkowanych" koło łóżka i nabił sobie wielkiego guza.
Pewnej soboty chłopiec urządzał rajd kilkudziesięciu pojazdów. Samochody zmieniały swoje położenie w błyskawicznym tempie. Przemieszczały się po kuchni, salonie i przedpokoju z zawrotną prędkością. Kilka z nich zakończyło ten szaleńczy wyścig, wpadając na ścianę. Dwa z nich wjechały w mamę. Ignaś bawił się w najlepsze, gdy z zakupów wrócił tata. Wnosząc zakupy do kuchni nie zauważył, że w progu znajduje się samochodzik. Tata nadepnął na samochodzik i w tym momencie runął jak długi. Zakupy rozsypały się po podłodze. Mama podbiegła do taty i złapała się za głowę. Tata nie wstawał, leżał na podłodze i wił się z bólu. Ignaś przerażony nie ruszał się z miejsca. Po chwili mama poszła do kuchni, by porozmawiać z kimś przez telefon. Po kilkunastu minutach w progu mieszkania pojawili się dwaj panowie w białych fartuchach i z czerwonymi noszami. Jeden z mężczyzn obejrzał nogę taty i stwierdził, że prawdopodobnie jest złamana, w związku z czym tata musi pojechać z nimi do szpitala. Ponieważ tata nie mógł wstać, sanitariusze wynieśli go z domu na noszach. Ignaś zdążył jeszcze zobaczyć przez okno w kuchni odjeżdżającą karetkę. Gdy zrozumiał, że tata złamał nogę z powodu jego samochodzika rozpłakał się. Pobiegł do pokoju i ze złością kopnął w czerwonego resoraka. Mama podeszła do chłopca, przytuliła go i wzięła na kolana:
- Synku, mam nadzieję, że od dzisiaj sam będziesz dbał o to, by samochodziki wracały na swoje miejsce. Jak widzisz, zostawienie ich w nieodpowiednim miejscu jest bardzo niebezpieczne.
- Mamusiu, ale ja nie chciałem... - wyszeptał chłopiec.
- Ależ oczywiście, że nie chciałeś - powiedziała mama - i tatuś dobrze o tym wie - dodała.
- Kiedy zobaczę tatę? - zapytał Ignaś.
- Przebierz się i umyj buzię, od razu do niego pojedziemy - odpowiedziała mama.
Gdy dojechali do szpitala tata już na nich czekał. Na prawej nodze miał założony gips. Na widok taty z nogą w gipsie Ignaś znowu się rozpłakał. Mocno przytulił się do taty i zaczął go przepraszać. Tato, podobnie jak wcześniej mama, powiedział chłopcu, że to nie jego wina, bo to był nieszczęśliwy wypadek. Na szczęście tato nie musiał zostać w szpitalu i razem z mamą oraz Ignasiem wrócił do domu.
Od tego dnia wszystkie samochodziki po zakończonej zabawie trafiały do kolorowych pudełek. Taty noga zrosła się szybko i po kilku tygodniach gips zniknął z jego nogi. Na pierwszy spacer tata i Ignaś wybrali się na lody, a podczas tego spaceru rozmawiali o prawdziwych samochodach, jeżdżących po ich mieście, a nie o ich miniaturkach.    

sobota, 22 sierpnia 2015

Kierowca autobusu

Rys. Olek

W naszym cyklu "zawody" przedstawiamy dzisiaj ciężki i bardzo odpowiedzialny zawód jakim jest kierowca autobusu. 
Dziękujemy wszystkim kierowcom, dzięki którym bezpiecznie możemy podróżować. 

Zawód "Kierowca autobusu"

Janek mieszka na wsi i dojeżdża do szkoły.
Lecz wcale go to nie martwi i jeździ wesoły.

Kuba mieszka w mieście z wieloma ulicami,
Ale też się nie zamartwia do szkoły dojazdami.

Dla nich dojazdy dalekie to sama przyjemność,
Nie straszna jest im nawet w tunelach ciemność.

Siedzą sobie wygodnie na miękkich siedzeniach.
Patrzą przez okno, często zatopieni w marzeniach.

Spoglądają jak za oknami drzewa przemykają,
Jak budynki i okolice, szybko się zmieniają.


Rys. Ewa (4,5)

Codziennie, na pożegnanie, mamom całusa dają,
Po czym do niego wsiadają i do szkół wyruszają.

Wsiadają do autobusu, gdzie wszystko się zmienia,
Można przeżyć tam przygody, lepsze niż marzenia.

Lecz tylko w wyobraźni, bo przemiły autobusu kierowca,
Czuwa nad bezpieczeństwem każdej dziewczynki i chłopca.

Ostrożnie pokonuje każdy kilometr dojazdowej trasy,
Uważając na inne samochody, zwierzęta i pełne drzew lasy.

A po lekcjach, tą samą drogą, znów z kierowcą wracają.
I każdego dnia, na pożegnanie, rączkami mu machają.

Wracając do domu z przystanku autobusowego,
Rozmyślają, co wydarzy się jutro w drodze ciekawego.

środa, 19 sierpnia 2015

Wakacyjna wyliczanka


Większość z nas ma już za sobą wakacyjne wyjazdy i zapewne moc wspomnień z nimi związanych. Wakacje  na szczęście jeszcze trwają, korzystajmy więc z nich i cieszmy się słońcem, kontaktem z przyrodą i zabawami na świeżym powietrzu. 
Wakacyjny wierszyk nadesłała do nas p. Iwona Pietrucha - serdecznie dziękujemy!

"Wakacyjna wyliczanka"

Każdy człowiek, mały, duży,
Wie do czego lato służy.
Wie od czego są wakacje,
Jakie niosą nam atrakcje.

Lecz czas leci, świat się zmienia.
Pozostają więc wspomnienia.
Otwórz album ze zdjęciami
I wspominaj razem z nami.

Urlop z wodą preferujesz?
Więc nad morze podróżujesz,
Lub nad rzekę czy jezioro.
Tam słoneczka czeka sporo.

Jak z przyrodą kontakt bliski,
Pakuj w góry swe walizki.
Żeby w lesie, na polanie
Pod namiotem mieć mieszkanie.

Jeśli uciec chcesz od miasta,
Zmykasz na wieś -  no i basta! -
By na wiejskim tam podwórku
Liczyć piórka żółtym kurkom.

Możesz jeszcze gdzieś na łące,
Poprzyglądać się biedronce.
Albo zabrać dziadka Tadka
I pozbierać w sadzie jabłka.

Jeśli w mieście spędzasz lato -
Jest i  rozwiązanie na to.
Na plac zabaw idź z kolegą
Bo plac przecież jest od tego.

Tam zjeżdżalnie są, huśtawki,
Z piasku babki i zabawki.
W parku też czeka zabawa:
Rolki, rower – świetna sprawa.

Wybór masz a więc nie zwlekaj.
Wszędzie wiele przygód czeka.
Bo wakacje są od tego,
Byś wspomnienia miał kolego!